Jednym kliknięciem albo kto pojawia się w domenie publicznej w tym roku?

Jednym kliknięciem albo kto pojawia się w domenie publicznej w tym roku?


Wraz z początkiem nowego roku do domeny publicznej przechodzi zawsze „coś”, a właściwie czyjeś dzieła. Oznacza to, że mogą zostać opracowane i udostępnione za darmo szerokiej publiczności – postanowiłam sprawdzić, jak wyglądają na dzisiaj zasoby dzieł pisarzy i pisarek, którzy zmarli w 1947 roku i tym samym od 1 stycznia „przeszli do domeny publicznej”. Brzmi niemal jak rodzaj drugiego „przejścia na łono Abrahama”, a w gruncie rzeczy idzie raczej o drugie życie ich dzieł.
O ludziach, którzy chcieli więcej albo o „Dokręcaniu śruby” H. Jamesa

O ludziach, którzy chcieli więcej albo o „Dokręcaniu śruby” H. Jamesa


Tajemnicza książka? Niepodważalny klasyk? Nie wiadomo, o co w niej do końca chodzi? Na wszystkie te pytania można spokojnie odpowiedzieć „tak” i oddać się radości snucia interpretacji, o czym właśnie „The Turn of the Screw” – w Polsce funkcjonujący od niedawna pod dwoma już tytułami, „W kleszczach lęku” i „Dokręcanie śruby” – jest.
Co się działo w 2017 albo czytelnicze podsumowanie roku

Co się działo w 2017 albo czytelnicze podsumowanie roku


Wiecie, że lubię podsumowania, więc nie mogłam się oprzeć, żeby i czegoś na ten temat nie skrobnąć i tym razem. Choć, przyznaję, trochę marudziłam, że nie miałam w tym roku wielkich odkryć, że jasnych faworytów do miana „najlepszej książki roku” właściwie nie było, ale mimo to przeglądając zakładkę „przeczytane” na Good Reads przypomniałam sobie o kilku zachwytach – i, rzecz jasna, rozczarowaniach.
Julie i Julia w ZSRR albo o „Szarlotce Lenina i innych sekretach kuchni radzieckiej” A. von Bremzen

Julie i Julia w ZSRR albo o „Szarlotce Lenina i innych sekretach kuchni radzieckiej” A. von Bremzen


Czy zdarza się Wam czytać takie książki „dopołowione”? Takie, które do połowy czytacie z wypiekami na twarzy, polecacie wszystkim dookoła i zacieracie ręce na samą myśl, że już zaraz powrócicie do dopiero co przerwanej lektury – a potem nagle narracja jakoś siada, to „coś” się ulatnia i generalnie docieracie do końca, ale też bez przesadnego entuzjazmu? Bo dla mnie „Szarlotka Lenina” to jedna z takich właśnie książek.
Elektryczny pentagram w działaniu albo o „Tropicielu duchów” W. H. Hodgsona

Elektryczny pentagram w działaniu albo o „Tropicielu duchów” W. H. Hodgsona


Zbiór opowiadań Williama Hope’a Hodgsona (jakieś sugestie, jakże się właściwie czyta to nazwisko?), pisarza, którego setna rocznica śmierci przypada w przyszłym roku – jednego z pokolenia, które zginęło na frontach I wojny światowej – to ciekawa sprawa. Trochę bowiem niewątpliwie trąci myszką, z drugiej jednak strony hipnotyzuje.