Więcej czytania albo karnawał blogowy #2

Niemal koniec lutego, więc dzisiaj zestaw interesujących wpisów z innych blogów, które mam przyjemność czytać. Wybór mam nadzieję zapewni Wam ciekawą lekturę. Zapraszam!

Nie przedłużając, przechodzę od razu do rzeczy!

Michał z bloga michalmalysa.pl zastanawia się, jak pomóc bibliotekom. I nie jakimś tam hipotetycznym bibliotekom, ale takie, które macie w zasięgu spaceru i którym chcielibyście pomóc, ale nie bardzo wiedzieliście jak. Fajny, wyważony tekst.

aHa z bloga Bajkonurek – na którym wpisy ukazują się zdecydowanie za rzadko, a o książkach to już w ogóle! - napisała, czemu właściwie warto zajrzeć do serii Borysa Akunina o Erneście Fandorinie. Unika spojlerów, więc nawet jeśli, tak jak ja, znacie tylko początek cyklu, to nie osiwiejecie ze zgrozy, czytając wpis.

Dzisiaj ilustracje są muzyczne, co by Was wprowadzić
w balowy (więc troszkę karnawałowy) nastrój.

Zacofany.w.lekturze z bloga Zacofany-w-lekturze recenzuje drugi tom podejrzanie wyglądającej trylogii o długiej ziemi autorstwa panów Pratchetta i Baxtera. Linkuję subiektywnie, bo mam zupełnie podobne odczucia. Plus pod wpisem wywiązała się fajna dyskusja, a dyskusja o Pratchetcie to zawsze dyskusja, którą warto przeczytać. 

Tarnina z bloga Czytam to i owo napisała wcale nie o Reginie Pernoud, ale o kobietach w „Filarach Ziemi” Kena Folleta i o tym, jak to jest z Folletem w telewizji. Ponownie: nawet jeśli nie czytaliście, możecie spokojnie zajrzeć (i dopisać sobie „Filary...” do listy do przeczytania, jakom i ja uczyniła). Plus zdjęcia takie ładne.



To troszkę nie do końca jest wpis na blogu, ale wywiad z Agnieszką Hofmann z bloga Krimifantamania, w którym opowiada ona, jak to jest być tłumaczem. A jest wcale nie łatwo. Jeśli psioczyliście kiedyś na tłumaczenie książki, zajrzyjcie koniecznie i zobaczcie, że taki tłumacz też człowiek.

Katarzyna Chojecka-Jędrasiak z bloga Kącik z książką postanowiła pójść pod prąd najpopularniejszemu lutowemu świętu i przygotowała zestawienie książek, które można by po nieuważnych oględzinach wynieść z biblioteki pod pachą jako romans, a które okazują się być zupełnie nie o miłości. A przynajmniej nie całkiem.

Grendella z bloga Książki mojej siostry (na którym też wpisy ukazują się zdecydowanie za rzadko!) podpowiada, jak kontrolować społeczeństwo. Wpis nieco użytkowy, jeśli macie ochotę zostać dyktatorem jakiegoś kraju, ale przede wszystkim warto zobaczyć, jakich treści można się doszukać w dziełach kultury. Także tych mniej powszechnie znanych.

Znowu troszkę nieuczciwie, bo Beata P. z bloga Miros-de-carti z prześlicznym nagłówkiem przygotowała zestaw bibliotekarskich linków. Nawet jak nie macie ochoty na dalsze klikania, to wejdźcie i obejrzycie okładki, które są ilustracją do tego zbioru. Naprawdę warto! Po nich już nigdy wyprawa do biblioteki nie będzie taka sama.

Nie cierpię audiobooków, ale Prowincjonalna Nauczycielka z bloga Z lektur prowincjonalnej nauczycielki tak ładnie i optymistycznie o nich pisze, że nawet miałam przez moment ochotę na posłuchanie jakiegoś. Jeśli lubicie taką formę czytania-słuchania, to wpis dostarczy Wam pewnie jeszcze milszych przeżyć.




Ann RK z bloga Myśli i słowa wiatrem niesione zdenerwowała się na organizatorów konkursu na powieść dziejącą się w Poznaniu. Dzięki temu dostaliśmy po pierwsze wpis poruszający ciekawy temat nadprodukcji literackiej i niedostatku promocji oraz przegląd książek dziejących się w stolicy Wielkopolski. Nie miałam pojęcia, że jest ich aż tyle!

Tym razem linkuję do Moreni z bloga Z pamiętnika książkoholika nie do interesującego wpisu (chociaż było ich wiele), tylko w ramach podglądaczo-koneserskich, czyli do notki na temat kolekcji zakładek. Nacieszcie oczy, bo jest czym.

I to tyle wybrałam w tym miesiącu. Po dwóch prawie już miesiącach blogowania odkryłam mnóstwo fascynujących blogów, a wygląda na to, że to tylko jakiś ułamek. Jak to się człowiek całe życie uczy i odkrywa jednak.

_________________

A jutro będzie oczywiście podsumowanie miesiąca.


Weź dokładkę!

25 komentarze

  1. Po raz pierwszy ktoś nazywa moje pisanie "wyważonym". Nie wiem, czy odebrać to jako pozytywną czy negatywną opinię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kiedy ten wpis naprawdę dobry i wyważony jest - i może gdzieniegdzie uznano by go za kontrowersyjny, więc możesz odbierać i tak, i tak. Wilk syty, owca cała ;-).

      Usuń
  2. Mądry ten tekst o bibliotekach;) Nie spodobało mi się jednak stwierdzenie o "mało wymagającej intelektualnie" pracy (ale wiem, że nie chodziło o całość działań bibliotekarzy, poza tym jestem przeczulona na punkcie takich haseł;). Podejrzewam też, że w mojej bibliotece nikt nie dopuściłby do katalogu osoby z zewnątrz, beż żadnego pojęcia chociażby o formacie MARC 21. Z resztą się zgadzam - nareszcie ktoś zauważył, że bibliotekarze nie skaczą z radości na widok starych, zniszczonych książek przyniesionych "w darze";)
    I dziękuję za link do mnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Mnie nieustająco dziwi, że nadal pokutuje pogląd, że książki oddawane komuś (czy to bibliotece, czy szpitalowi, czy innym instytucjom) to są takie brzydkie odrzuty z naszych własnych zbiorów. No i powtórzę raz jeszcze: do takich okładek miałabym nie linkować?! ;-)

      Usuń
  3. O, dzięki za podlinkoanie.:)

    A poza tym mi smutno, bo nie czytałam jeszcze "Długiej wojny" (Luby mi go, razem z trzecim, uwiózł hen, pod północno-wschodnią granicę i odda dopiero w niedzielę. Nie znoszę, jak mi się uwozi z domu nieprzeczytane książki...) i nie mogę przeczytać notki Zacofanego...

    Za to notka o Poznaniu trochę mnie zdziwiła, choć na poziomie tak bardziej ogólnej sugerowanej nieobecności miasta w kulturze. Bo może i fakt, że jakimś szalenie popularnym miejscem akcji powieści nie jest (ale z drugiej strony, poza Wrocławiem, Warszawą i Krakowem, które Polskie miasto jest?), ale przecież tam mają Pyrkon, na który w zeszłym roku przyjechało 25 tys. odwiedzających, a rezerwować pokój trzeba z dwumiesięcznym wyprzedzeniem i można wtedy podążać nie tylko śladami tego czy owego bohatera, ale zrobić sobie z nim zdjęcie.;)... tak więc troszkę poczułam, że fantastykę znowu olewają jako niedziedzinę niekultuy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam w sumie nie ma spojlerów, ja się nie poczułam w każdym razie zaspojlerowana :-).

      No właśnie pod tym wpisem jest cała oburzona dyskusja na ten temat :-). Ale w ogóle jaka to by była pyszna powieść, która by się działa w czasie Pyrkonu (niechby i kryminał!). Mógłby ktoś się za to zabrać i napisać! No i jeszcze: Gdańsk! :-)

      Usuń
    2. Kryminał fantastyczny w typie urban fantasy to by chyba było to!:D
      A o Gdańsku to chyba nawet było kilka tytułów? Z tym, że polską literaturę czytam tak rzadko, że nawet nie jestem w stanie sobie przypomnieć, gdzie konkretnie (ale pojawiał się epizodycznie w trzecim tomie cyklu Temeraire Novik, o!)
      PS. Jeśli Gdańsk jest Twoim miastem, to mamy do siebie całkiem blisko.;)

      Usuń
    3. Oj byłoby, było - może a nuż ktoś podchwyci ideę, spisze i za czas jakiś będziemy miały co recenzować ;-)?

      A o Gdańsku (z którego niestety - bo to takie piękne miasto - nie jestem, ale bywam dość często) tytułów jest mnóstwo: bo i Chwin, i Huelle, i Grass, i jeszcze paru niemieckich pisarzy by się znalazło. A że był u Novik nie wiedziałam - kolejny powód, dla którego powinnam przeczytać ten cykl (ale w mojej bibliotece jest wydanie z tak koszmarnie małymi literkami, że od lat to wypożyczam i oddaję, bo nie daję rady - rozpacz!).

      Usuń
  4. Chciałem zauważyć, ze notki o Pratchetcie zawsze wywołują fajne dyskusje. Cieszę, że jeszcze mam parę nieprzeczytanych :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Pratchett jest fajny, to i dyskutuje się o nim fajnie :-). Więc czytaj, czytaj! ;-)

      Usuń
    2. Już się naczytałem, a parę tytułów muszę sobie oszczędzić.

      Usuń
    3. Ja mam takie dwa odłożone ze Świata Dysku i kilka pozadyskowych. Ale chyba się złamię i w tym roku jeden dyskowy odłożony przeczytam, bo odczuwam mniejsze zrozumienie rzeczywistości w niektórych miejscach ;-).

      Usuń
    4. No, Dysk to jednak trzeba na bieżąco, żeby się za bardzo nie oderwać :P

      Usuń
    5. Koniecznie (tylko że ja się boję, że on się w końcu skończy).

      Usuń
    6. Prędzej czy później się skończy. Ale na razie cieszmy się każdym nowym tomem.

      Usuń
  5. Dzięki za podlinkowanie. Ogromnie się cieszę z tylu ciekawych komentarz pod notką. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dla mnie to jest kopalnia informacji na temat literackiego Poznania! :-)

      Usuń
  6. Kurczę, wiem, że za rzadko piszemy, ale uwierz było jeszcze rzadziej ;) Jestem pod wrażeniem częstotliwości Twoich wpisów i tego, że stoi za nimi super jakość! Fajna garść linków, lecę czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, tak sobie narzekam, bo lubię Was czytać :-). No i miło mi bardzo :-).

      Usuń
  7. O - maj - gad, dopiero teraz zauważyłam, że tu jestem :) Tak mi się jakoś miło zrobiło, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :-)! Jak już nadrobię fandorinowe zaległości, będę się mogła odnieść bardziej merytorycznie (no, ale to chwilę potrwa ;-)).

      Usuń