Więcej czytania albo karnawał blogowy! #4


Powoli mija sobie całkiem przyjemny kwiecień. Przyjemny, bo nagle ni z tego, ni z owego zrobiła się wiosna. Zważywszy na to, że był to miesiąc, który zaczął się od wyprawy na Święta, podczas której nadjeżdżające z naprzeciwka samochody pokryte były śniegiem, bowiem przed nami trwała w najlepsze śnieżyca, podczas gdy my znajdowaliśmy się jeszcze w paśmie wiosennym, to trzeba przyznać, że to naprawdę wyjątkowo nieoczekiwana wiosna.


Był to też miesiąc bardzo zacnych lektur blogowych. Już się nauczyłam, żeby od razu na początku miesiąca zrobić sobie osobny plik i wklejać tam interesujące linki, bo inaczej się gubię. Jak zwykle odkryłam kilka nowych blogów, z przyjemnością czytałam i komentowałam na tych, które już znam. A co w tej edycji karnawału Wam polecam?

Zajrzyjcie koniecznie do Nai z Literackich skarbów świata całego, do pięknego tekstu, który z pewnością zachęci Was do sięgnięcia po książki Danieli Hodrovej. Mamy tylko jedną jej powieść wydaną po polsku, więc może czas organizować jakieś pikiety w wydawnictwach?

Z kolei Aha z Bajkonurka napisała o literackim skandalu w Portugalii. Jeśli obce są Wam dylematy ludzi kultury z drugiego końca Europy, to warto zajrzeć, żeby się przekonać, jak to z tymi Portugalczykami jest. A do tego temat coraz bardziej uniwersalny. 


 Dzisiaj w ramach ilustracji -- tańczące koty! Źródło.


Zwierz Popkulturalny, którego polecać chyba nie trzeba, ale i tak to zrobię, bo napisała tekst poniekąd o książkach, porusza interesujący temat, czyli jak to jest z naszą wyobraźnią przy obcowaniu z dziełem kultury? I przy okazji można sobie odpowiedzieć na pytanie, jak i kogo my widzimy – i dlaczego.

Agata z bloga Książki są niebezpieczne rozbiera na części pierwsze zapachy książki, opierając się na chemicznych wyliczeniach. Jeśli jeszcze nie wiecie, co nam w książkach pachnie, warto sprawdzić. 

U Gryzipióra z kolei rysopis idealnej książki fantasy. Jeśli nie wiecie, czego można by oczekiwać od fantasy albo chcecie sprawdzić, czy macie podobne odczucia, teraz macie możliwość.




Anię z Ćmy książkowej polecam dzisiaj podwójnie, bo raz, że napisała ciekawy tekst w sprawie wielkiej dyskusji o spojlerach, a dwa, że znajdziecie też u niej w tym miesiącu wyliczenie rzeczy, których od książek nie oczekuje. A że w większości się z nią zgadzam, bo też wolę tych rzeczy w powieściach unikać, to jak mogłabym nie polecić?

Viv na blogu Krakowskie czytanie pisze o tym, jakich autorów kupuje niejako z automatu. Bardzo mi się podoba ten pomysł na wpis, zwłaszcza że przy okazji bardzo fajnie pokazuje, jak mogą nam się zmieniać upodobania i jak dużo robi siła przyzwyczajenia.

Zainspirowałam wpis u Dominiki z Turkusowej biblioteczki, ale to nie jest powodem, dla którego go polecam – to jest zwyczajnie bardzo fajny wpis, z którego dowiecie się wiele o związkach literatury i muzyki (zwłaszcza kategoria "muzyka, której słuchają bohaterowie" mnie ujęła).




Na Marginaliach znajdziecie za to wpis o tym, jak mogłaby wyglądać powieść w wersji 2.0 i chociaż nie do końca się zgadzam, to wizja to bardzo inspirująca.

Milvanna z Książek mojej siostry podpowiada nam, gdzie można czytać. Na zachętę cytat, który podbił moje serce: "Jednak czytanie w metrze lub autobusie może, niestety, nieść za sobą pewne zagrożenia. Jeżeli lektura nas wciągnie, grozi nam przegapienie właściwego przystanku, a w konsekwencji spóźnienie. Stąd już tylko krok do bezrobocia". Także uważajcie!

Kaye w swoim Notatniku podrzuca kilka fascynujących anegdotek o pisarzach. Moje serce podbił Mark Twain i jego pocztowe przygody.





Miranda na Kawie z cynamonem podpowiada, jakie książki warto by było przeczytać chociażby z powodu ich tytułu. A jeśli nie przeczytać, to chociaż zachwycić się, jakie też autorzy miewają doskonałe pomysły.

Ten cykl na pewno już wszyscy znają, ale jest taki przyjemny, że warto go polecać dalej. W Tramwaju numer 4 zaproszeni goście opowiadają, jak wygląda czytanie za granicą. Zaczęło się od Szwecji (gdzie nie ma listy lektur), potem były Niemcy (ze stałą ceną książki), a ostatnio – Norwegia (z fascynującym systemem bibliotecznym).





Na blogu Dzień później Joly_fh pisze bardzo szczerze i szczegółowo o dwóch robiące ogromne wrażenie książkach. Dobry tekst o dobrych książkach, jednym słowem.

A tradycyjnie do oglądania dzisiaj polecam tekst z Colores de mi alma, w którym nie tylko można nacieszyć oko, ale i dowiedzieć się, jak łatwym sposobem obłożyć książki tak, żeby nam pasowały do wystroju wnętrza, jeśli akurat mamy na coś podobnego ochotę.




Życzę Wam bardzo udanej lektury!

__________

A jutro zapraszam na podsumowanie kwietnia.

Weź dokładkę!

18 komentarze

  1. Dziękuję za polecenie, bo ten tekst akurat uważam za bardzo ważny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że ważny i do tego dobrze napisany. No i na mnie też "Zjadanie zwierząt" zrobiło duże wrażenie, chociaż nie we wszystkim autorowi wyszło (przy czym szkoda, że polskie wydanie nie doczekało się dobrego posłowia na temat tego, jak się ma sytuacja w Polsce).

      Usuń
  2. Wklejanie linków do pliku? W XXI wieku? :) A nie lepiej użyć jakiegoś cuda do zarządzania treścią? Polecam feedly, inni chwalą evernote :) A sam zestaw polecanek zacny, choć przyznam, że połowę tekstów miałem za sobą :P Widocznie mały ten Internet :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja taka staroświecka jestem :). No, a internet troszkę może i mały, ale chyba nie cały sam w sobie, ale różne jego kawałki :).

      Usuń
    2. Staroświeckość zarzuciłbym Ci wtedy, gdybyś notowała te linki wiecznym piórem w brulionie 60kartkowym :P

      Usuń
    3. Myślę, że staroświeckość trochę się zróżnicowała i zapisywanie w pliku jest co prawda może nie aż tak staroświeckie jak wieczne (albo gęsie) pióro, ale jednak ;).

      Usuń
    4. Powiedz, że wintydż i będziesz hipsterem :P

      Usuń
    5. Aj, ale kiedy teraz te granice bycia hipsterem się rozmyły, jak i granice staroświeckości, więc chyba bez różnicy ;).

      Usuń
  3. Ojej, dziękuję za polecenie :) Biorę się do czytania pozostałych, bo wiele blogów jest mi zupełnie nieznanych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to fajnie, jednak internet nie jest taki zupełnie mały ;).

      Usuń
  4. Dziękuję za wyróżnienie :). Zabieram się do lektury pozostałych (dwa już dorzuciłam do listy obserwowanych).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi i cieszę się :)! A przy okazji się przypomnę, że nieśmiało czekam na wpis o polecanych booktuberach :).

      Usuń
  5. Dziękuję za polecenie i wskazanie wartościowych tekstów! Cieszę się, że wpis z anegdotkami Ci się spodobał. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, pozostałe też oczywiście przeczytałam, ale Mark Twain i jego pocztowe przygody pozostał moim ulubionym :). To jest dokładnie taka historia, jakiej każdy czasem potrzebuje (i to może zagrać w dwóch kontekstach: "patrz, jaki ironista" i "patrz, jaki małostkowy człowiek" ;)).

      Usuń
  6. Dziękuję bardzo za wspomnienie. Jest coś niezwykle fajnego w tym, że rozbieżne gusta i odmienne punkty widzenia nie przeszkadzają nam w komunikacji. A nawet działają inspirująco (zacząłem się przyglądać J. Steinbeckowi i wkrótce po niego sięgnę, a o czeskiej literaturze nie będę nawet wspominał - to kraj do ponownego odkrycia).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że to dobrze, że tak to działa. Nie powiem, że to magiczna moc literatury, bo nie do końca w coś takiego wierzę, ale w sumie fajnie jest mieć szeroko zakrojone poszukiwania czytelnicze, bo wtedy się da wyszukiwać i w gustach literackich innych interesujące nas samych ścieżki :).

      Usuń