Jak minął czerwiec albo podsumowanie miesiąca



Jutro zaczyna się lipiec, chociaż lipy już kwitną i bardzo ładnie pachną. Dobra to pora roku, bo miejscowości – o ile nie leżą nad morzem czy w jakiejś wyjątkowo turystycznej okolicy – zazwyczaj pustoszeją. Można wyjść przed dom, zobaczyć, że pusto i wrócić do czytania. Wieczorami czekoladowo pachnie maciejka, sroki, które usiłują zapanować nad ptaszarnią za oknem terkoczą z oburzeniem, kot wyciąga się po całym dniu spania. Innymi słowy, przyszło lato.


Czerwcowe lektury

A co się działo w tym mijającym miesiącu? Jeśli chodzi o przeczytane książki, to w sumie nie było tego za dużo, ale było różnorodnie i zasadniczo dość ciekawie – przeczytałam w czerwcu cztery bardzo różne książki. Tak więc trochę niechący realizowałam ideę slow readingu, co mi się zdarza rzadko, bo jestem z tych szybko czytających. Ale to jest cudne uczucie – tak sobie czytać, powolutku, bez pośpiechu, jak się zdąży to dziesięć stron, jak nie, to ze dwie albo chociaż akapit przed snem.

Zaczęło się od tego, że ruszyłam do biblioteki po „Popioły” Żeromskiego i w sumie przez pierwsze trzy tygodnie czerwca czytałam tylko je. Woziłam je ze sobą wszędzie, bo o ile tom pierwszy bardzo mi się podobał, to drugi był koszmarny, a trzeci taki sobie. W połowie czytania stwierdziłam, że bez sensu wożę grubaśny egzemplarz zbiorowy i dopożyczyłam trzytomowe wydanie (które miało nawet ilustracje, ha!).

Na szczęście w międzyczasie skończyłam podczytywany od miesiąca „Wiśniowy sad”. I zakochałam się w Czechowie. Jakże się to tak, panie Antoni, tyle lat przede mną ukrywać? Ładnie to tak? Odpowiadam: nieładnie!

Zaczęłam też realizować swoje postanowienie o czytaniu w lecie powieści Stanisława Lema. Miałam zacząć od „Obłoku Magellana”, ale poszłam za radą lemologów i zaczęłam od debiutu Lema, czyli od „Człowieka z Marsa”. Może mnie nie zachwycił, ale też mnie nie odrzucił.

A na koniec miesiąca opisałam też swoje wrażenia z nowego tomiku Jacka Podsiadły „Przez sen”. Naprawdę, słuchajcie, warto! Polecam bardzo. Jeśli macie ochotę na poezję, jeśli chcecie być na bieżąco z nominacjami do nagród literackich albo po prostu chcecie przeczytać coś dobrego – łapcie „Przez sen”, warto! 
 A uroczym zwierzęciem miesiąca niechaj będzie sowa. Źródło.
 

Czerwcowe wpisy

Największym powodzeniem cieszyły się wpisy:

O czytaniu w tłumaczeniu i w oryginale. Bo wielu z nas ma swoje doświadczenia z lekturą w języku, w jakim została napisana, i w naszym języku, do którego została przełożona.

O bohaterkach literackich i problemach z nimi. Bo po lekturze „Popiołów” po prostu musiałam napisać wpis o tym, co mnie denerwuje w kreacjach bohaterek w literaturze, no, musiałam.

O książkach, przez które nie przespałam nocy. Bo tak siedziałam ze znajomymi i wypłynął ten temat, a wtedy wiadomo, zapala się lampka „ależ ja jeszcze nie napisałam o tym notki!”.

O tym, gdzie kłaść książki. Bo to najczęstsza fraza po wpisaniu w wyszukiwarkę, która odsyła na bloga. No to trzeba było spróbować się zastanowić i jakoś poradzić wszystkim tym, którzy szukają odpowiedzi na to pytanie.

O ponownym czytaniu już przeczytanych książek. Bo jeśli się ma ochotę, to nie warto poddawać się żadnej presji i po prostu czytać to, co się lubi – albo nie lubi, ale chce się przekonać, czy nadal – jeszcze raz.


O najdziwniejszych książkach, które posiadam. Teraz posiadam o jedną mniej, bo dobiłam bardzo sympatycznego targu, a dziwna książka znalazła nowy dom, gdzie nie będzie dziwna. Pozostałe nadal zadziwiają mnie, najbardziej pod kątem „ale czemu sądziłam, że powinnam wziąć akurat tę książkę?”.

O książkach, które przeczytałam w zbyt młodym wieku. Bo kilka takich się uzbierało, co skutkuje tym, że co do niektórych do dzisiaj uważam, że przeczytane później bardzo by w moich oczach zyskały, a z niektórych pamiętam tylko jakieś zupełnie absurdalne sceny.

O czytaniu na dworze. Bo przyszło lato, no to gdzie czytać lepiej? Dlatego sporządziłam przegląd możliwych miejsc i jak się w nich urządzić, żeby czytać. A gdzie lepiej się nie urządzać.

O tym, jak słuchałam radia i co z tego wynikło. Bo jak się okazuje nawet słuchając ulubionej stacji trzeba mieć się na baczności, bo kiedy rozmówcy zbaczają z tematu robi się niebezpiecznie. No i mogliby zapraszać blogerów książkowych do radia, jeśli już się o blogach wspomina.

A najmniej osób zajrzało do wpisów: 
O komiksach Tove Jansson. Które są piękne i zbawne, i chociaż widać, że powstawały z paska na pasek, to nadal są piękne i zabawne.

O podróżach z pisarzami po świecie i nie tylko. Ale się nie dziwię, bo to był koniec roku szkolnego, nikt wtedy nie siedzi w internecie, tylko pakuje walizkę na swój własny wyjazd, czasami nawet z pisarzem (ale jeśli chcielibyście się dowiedzieć, co hipotetycznie sprawi, że poznacie Hugh Jackmana, to jest właśnie ten wpis dla Was). 

O tomiku Jacka Podsiadły. Słuchajcie, ja go tak chwalę, ale to serio kawał dobrej poezji jest! Poezja może i niepopularna u nas, ale to błąd.


Mój ulubiony wpis z tego miesiąca: 
O sprzątaniu książek. Ale to nie zestaw rad, jak sprzątać, ale zestawienie typów sprzątaczy. Bardzo mnie samej pomogło nazwać to, co robię, kiedy wkraczam do domu mówiąc do mojego Domownika: dzisiaj sprzątam książki! I słysząc jęk zawodu.

A ponadto piknikowałyśmy z Tarniną dalej, tym razem przy „Popiołach” Żeromskiego, czyli odbyły się Pikniki z Klasyką numer dwa. A dwudziestego lipca będziemy dyskutować o "Tajemnicy Czerwonego Domu" A. A. Milne'a, gdybyście mieli ochotę, nie wahajcie się przyłączać!

No i zaczęło się, na razie skromnie, Lemat-o!





Czerwcowe dyskusje

W tym miesiącu najżarliwiej rozmawialiśmy: 
O tym, jakie dziwne książki posiadamy. Okazało się, że nie tylko ja znoszę do domu takie okazy, a niektóre Wasze dziwne książki przyćmiewają moje.

O tym, że denerwuje nas powierzchowne patrzenie na blogosferęksiążkową. Plus bardzo dobre pomysły, czemu tak się patrzy, padły w dyskusji. To teraz czekamy, aż nas odkryją albo – wersja dla odważnych – dajemy się odkrywać i zmieniamy to powierzchowne spojrzenie. 

O tym, co to właściwie znaczy, że czytamy w oryginale (albo nie). Fascynująca dyskusja o tym, jak to jest z odbiorem książki i jakie znaczenie ma tu język. Bardzo mi się podoba to, że tak jak w tym przypadku czasami wracam sobie z pracy, a tu na blogu wre dyskusja!

O tym, jakie są bohaterki w powieściach. Okazuje się, że nie tylko ja mam tu zastrzeżenia, poza tym świetne kontrprzykłady do takiego stereotypowego patrzenia na kobiece postaci w literaturze.

O tym, dla jakich książek zarwaliśmy/łyśmy noc. Bo chociaż niektórzy są dzielni i czytają rano, to wiele i wielu z nas jednak czyta po nocach, co się czasami kończy siedzeniem do rana nad książką, która nas wciągnęła.




Czerwcowe hasła

Dumanie na paryskim bruku z jakiej to książki? Zapewne doprowadziło to zrozpaczonego pytającego do wpisu o tym, że nie przepadam za książkami Milana Kundery, ale to tylko taka podpucha, tak naprawdę Kundera doskonale wie, o czym dumać na paryskim bruku. W przeciwieństwie do innego emigranta z naszej części Europy (chociaż on też wiedzał, tak się krygował).

Drzewo genealogiczne sagi o czarnoksiężniku. Nie mam, nie posiadam, nie wiem, czy w którymś wydaniu było? I czy Ged ma aż takie skomplikowane drzewo genealogiczne?

Bo lekturę dziś czytamy muzyka i słowa. Nie mam pojęcia, o co chodzi. Zapewne o piosenkę. Ale że o lekturze? Czy to jakaś lokalna przeróbka znanego hitu? Bo brzmi coś tak jakoś jakby znajomo, ale nie umiem zidentyfikować kościoła, z jakiego ten dzwon dzwoni.

Czorak gra o tron. Pierogi Pruskie są prawdopodobnie jednym z nielicznych blogów, na które trafia mnóstwo osób szukających czegoś odnośnie do „Gry o tron”, a gdzie nie ma żadnej notki o „Grze o tron”. A wszystko dzięki Wam, bo przywołujecie Martina w komentarzach. Ale kim jest Czorak?

Moja wymyślona babka. Czyli innymi słowy recenzja „Bohini” Tadeusza Konwickiego trzyma się mocno. Chyba że chodziło o czyjąś inną babkę, również wymyśloną, wtedy nie pomogę.

Uczeń, który ma za krótkie ręce. Z pewnością miałby kłopoty w wielu sferach życia (choć nie przy mówieniu nieprawdy, bo jak wiadomo kłamstwo ma krótkie, ale nogi), ale dlaczego ktoś to wpisał w przeglądarkę i jak doprowadziło go to tutaj – nie wiem.




 

I to wszystko na dzisiaj. Nadal mogę z komentarzami być nieco do tyłu z racji ograniczeń czasowo-internetowych, ale wyłącznie dlatego. Bo uwielbiam czytać Wasze komentarze i dyskutować, szalenie to jest twórcze! W każym razie, do czego zmierzam: do soboty mogę mieć trudność z opanowaniem komentarzy, ale od soboty będę je nadrabiała! Tradycyjnie podsumowanie miesiąca nie może się obejść bez podziękowania Wam wszystkim, którzy tu czytacie, komentujecie, wdajecie się w dyskusję i poddajecie mnóstwo świetnych pomysłów, o których jeszcze nie napisałam, a warto by było. Bardzo Wam zatem dziękuję, że tu jesteście.

___________________

A jutro będzie okazyjnie, ale inaczej niż zwykle.

Weź dokładkę!

13 komentarze

  1. Ja w czerwcu tylko trzy książki przeczytałam. Powód ten sam, co u Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeśmy się urządziły ;). No, ale teraz myślę będzie lepiej!

      Usuń
  2. Kiedy ty znajdujesz czas, żeby tak dużo pisać. Jestem pod wrażeniem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się jakoś staram gospodarować czasem, żeby zawsze zdążyć ;). Również pozdrawiam!

      Usuń
  3. Pisać i czytać z ciekawości kim jesteś z zawody, gdzie pracujesz w szkole czy bibliotece ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ciekawości można zajrzeć do zakładki na górze, "Pyza Wędrowniczka", tam są wszystkie co ciekawsze informacje o mnie, które mają znaczenie, jeśli chodzi o mnie jako o autorkę bloga :).

      Usuń
  4. Gdzie pracujesz? Twój zawód związany jest z książkami? Masz dzieci, męża?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak odpowiadałam wyżej: wszystko, co istotne o mnie jako o autorce bloga, znajdziesz w zakładce "Pyza Wędrowniczka" :).

      Usuń
  5. 'Popioły' Przeczytałaś! Ja też planuję, ale ciągle brakuje mi czasu.
    Fajne sówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, czasu to ta lektura faktycznie wymaga, tak jak zresztą pewnie się zorientowałaś z notki i z dyskusji tutaj i u Tarniny :). Ale ciekawa jestem, co powiesz, jak przeczytasz!

      Usuń
  6. Mnie udało się przeczytać pięć książek,ale w lipcu powinno się to ciut jeszcze poprawić .. ;)
    Śliczne sówki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięć książek to znakomita liczba :)! Zresztą, jak w sumie wszyscy wiemy, ważne, żeby czytać, liczba przeczytanych to taki przyjemny produkt uboczny procesu ;).

      Usuń