Więcej czytania albo karnawał blogowy #6

 
Lato przyszło, więc mamy taki karnawał powiedziałabym: tradycyjny. Nie z kuligiem w zapusty, ale taki roztańczono-rozśpiewany, można by się nawet pokusić o jakąś platformę do jeżdżenia. Chociaż zapewne nie wszędzie jest teraz ciepło, ja raczej rozpływam się w upale. A jeśli i Wy chronicie się dzisiaj w cieniu, to możecie to robić, czytając fantastyczne notki, które polecam poniżej!
 
Przejrzałam moją listę blogów i czytam teraz jakieś pięć razy więcej blogów, niż jeszcze przed założeniem własnego. Same korzyści zatem, muszę powiedzieć, a w każdym razie czytelnicze. Wybrałam zatem jak co miesiąc kilka z tych moich czytanych, żeby podzielić się z Wami tekstami.

Na pierwszy ogień rekomenduję dwie notki autorstwa Moreni. Jeden o ponownym czytaniuksiążek: uporządkowany, przemyślany i niezwykle sympatyczny, a drugi o wydawnictwach, co do których Moreni żywi jakiś określony stosunek – nie zawsze pozytywny. Bardzo podoba mi się ten pomysł na notkę, bo pokazuje, że jednak książka przybywa do nas określonym kanałem, a z tym kanałem bywa różnie. 
 
 
Ależ oczywiście, że zdjęcia z Rio! Źródło.
 

Na drugi ogień idzie notka Procelli, która od czasu do czasu wrzuca na bloga notkę z jakąś przepiękną starą książką, do której serce aż samo się rwie i człowiek chciałby się nogami i rękami podpisać pod wykrzyknieniem „chcę!”. Tym razem Procella kilka słów poświęciła temu, co właściwie jest zaletą takich starych książek.


Jeśli macie wyrzuty sumienia z powodu kupowania bądź posiadania zbyt dużej liczby książek, to może macie je niesłusznie? W końcu, jak pisze Złodziejka Książek, nie wszyscy jesteśmy minimalistami. I nie ma się co katować albo zadręczać.


Już kilka razy dawałam na lewo i prawo znać, że uwielbiam serię przygód Mii Thermopolis, chociaż mam do niej – jak zwykle – kilka „ale”. I wchodzę ja sobie do tegoż paneliku, z którego, jak się to szumnie mówi, zarządza się blogiem, a tam wpis u Catus Geekus o tym, że jest kolejny tom! No, może nie kolejny, ale w każdym razie ładne zwieńczenie serii. A do tego spin-off! Nowy świat się przede mną otworzył. Nic, tylko rzucić się na poszukiwania! 
 
 
 


A na Otomanie i Czipsach wpis trochę radosny, trochę nostalgiczny o tym, że przyjemnie jest mieć wybór, i że czasem wybór jest za duży, a czasu wcale nie przyrasta. Plus lista książek, na które tego czasu nie przyrasta. 
 
Szaleńczo podoba mi się idea realizowana przez Olgę z Wielkiego Buka, Anitę z BookReviews i Ewelinę, takiego tygodniowego maratonu książkowego. W linku macie zasady, a jeśli chcecie zobaczyć, jak wyszło, to podążajcie dalej, bo w kolejnych linkach jest sprawozdanie, jak poszło. Tym razem się nie przyłączałam, no bo jak wiecie czytam Lema, ale myślę, że w końcu się skuszę, jeśli będą kolejne edycje!




A aHa przeczytała najnowszego Eco, ale nie ograniczyła się do zapisania swoich wrażeń, ale napisała bardzo ciekawą notkę o tym, czy my lubimy tych pisarzy-erudytów, nie lubimy, a może to zależy? A jeśli zależy – to od czego?

Do pooglądania zaś polecam Wam dzisiaj Owczą fotorelację z Big Book Festival. Rozczulił mnie bardzo prawdziwy warszawiak! Jaki puszysty, upasł się w tej stolicy!

Także nie krępujcie się, czytajcie, jako i ja czytam.

____________________

No a jutro, jako że kończy się nam czerwiec (jak? kiedy? dlaczego?) będzie rzecz jasna podsumowanie miesiąca.

Weź dokładkę!

12 komentarze

  1. Link odnotowane, będzie co czytać w przerwach od nauki :). I też nie wiem, gdzie i kiedy polazł czerwiec, bo mam wrażenie że tylko przemknął obok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie -- co prawda za każdym mijającym miesiącem się człowiek tak ogląda, ale ten czerwiec jakoś wyjątkowo przyszedł, wtedy jeszcze cały czas miałam poczucie, że jest jeszcze maj, a potem nagle się skończył i cóż, gdzieżeś jest, czerwcu.

      Usuń
  2. Czerwiec kończy mi się pięknie. Właśnie wróciłam z weekendowej wycieczki, pomoczyłam udka w Bałtyku. Cud, miód i orzeszki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, to piękny koniec miesiąca, nie dziwię się Twojemu zadowoleniu :).

      Usuń
  3. Patrzę, co u mnie tak dużo odsłon dziś (przecież notka dopiero juto, myślę sobie), a tu karnawał u Pyzy. Aż pokraśniałam z uciechy.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to się bardzo cieszę, że są i jakieś praktyczne wymiary mojego polecania :)! No i z samej Twojej uciechy i ja mam uciechę :).

      Usuń
  4. Czerwiec minął bardzo szybko,nawet nie wiem kiedy.Ale może to i dobrze.Teraz będzie lipiec... Czekam na podsumowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bo w stolicy rozpasanie takie (;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No najwidoczniej, kurczę, ale poza stolicą w sumie też się da podobne okazy spotkać -- ale może to tylko pozastoliczna emigracja?

      Usuń
  6. Daj znać, jak ci poszło z Lemem :). Też ostatnio go czytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie notki o Lemie oznaczone są w tytułach jako "Lemat-o" i tak samo otagowane, żeby było prościej szukać, jeśli Cię to zainteresuje. Na razie jestem po dwóch Lemach i w trakcie trzeciego i decyzji o takim wyborze letnich lektur nie żałuję :).

      Usuń