8 typów zbieraczy książek albo o uzupełnianiu zapasów


Znacie to uczucie, kiedy wchodzicie do przybytku, z którego możecie wyjść z naręczem książek (i nie, nie chodzi tym razem o bibliotekę), że jednak wyrobiliście w sobie już jakiś taki sposób działania? Bo trochę jednak się nabywa pewnych nawyków pod tym względem. A wpis traktujcie oczywiście z przymrużeniem oka.


Jakie sposoby działania mieć można? Przeróżne, oto najłatwiejsza odpowiedź. Ale po latach (samo)obserwacji wyróżniłam osiem typów zbieraczy książek i teraz postaram się je Wam przybliżyć. Bo czemu by nie. No i dawno nie było wpisu w tym stylu, a czasem człowiek piszący pragnie odmiany. Poza tym – tak jeszcze raz zaznaczam – to nie jest wpis o kupowaniu nawet, a po prostu o tym, w jaki sposób przybywają do nas książki. 



 Zmieniamy "buying" na bardziej ogólne czasowniki oznaczające
posiadanie i niech nas Boromir prowadzi po wpisie.



Kolekcjoner serii

Zawsze wie, gdzie co stoi, bo sam starannie to tam ułożył. Niewątpliwie pomaga mu w tym to, że zbiera seriami. Lubi mieć je ułożone w porządku, w jakim wychodziły, więc wie, jakich tomów mu jeszcze brakuje. Poluje na nie gdzie może (tak, przekonał już sąsiadkę, że temu jednemu biednemu tomowi serii, który ma, będzie lepiej u niego). Starannie rozważa każdą kolejną serię, która pokazuje się na rynku, czy warto ją zbierać i jakie są szanse, że ukaże się w całości. Jego największym koszmarem są wydawnictwa, które przerywają wydawanie serii – co może być gorszego, niż tom pierwszy wydany przez X, brak trzech kolejnych i tom czwarty z niewiadomych powodów wydany przez Y? Oj, jest coś gorszego: kiedy nagle zmienia się szata graficzna. Albo przynajmniej jakiś jej element. Serii, w których tom piąty ma nagle logo wydawnictwa na grzbiecie u góry, a nie na dole, może wymienić na pęczki.

Zbieracz nowości

Jest zawsze ze wszystkim na bieżąco – nawet jeśli nie kupuje, to ma gotowe listy do świętego Mikołaja mniej więcej od kwietnia. Trzyma rękę na pulsie: zawsze wie, gdzie udać się po najlepsze zapowiedzi książkowe, sprawdza, jakie książki spadły w planach wydawniczych na kolejne miesiące i koresponduje z tuzinem redakcji o ich planach rocznych (czasem się dziwi, że w jego skrzynce panuje Mailer Daemon, bo jest w gruncie rzeczy niezrażającym się optymistą). Ma słabość do lśniących okładek, czystych kartek i niepozaginanych grzbietów. Posiada specjalną półkę na książki przeterminowane, bardzo chętnie zaglądają tam jego znajomi – zbieracz nie jest skąpiradłem.

Nagrodnik

Subskrybuje dziesięć newsletterów, z których czerpie wiedzę, gdzie aktualnie można coś wygrać. Pisze recenzje, zbiera punkty, jeśli gdzieś można wygrać książkę – on tam jest. Nowe, stare, używane, wszystko jedno. Najmilej wspomina lata szkolne, kiedy uczył się na tyle pilnie, by na koniec roku dostawać nagrody książkowe. W związku z tym posiada całą półkę z albumami przyrody województwa łomżyńskiego. Czasami sam sobie funduje te nagrody książkowe, ale z rzadka. Przede wszystkim bowiem cieszy go historia wysiłku, jaki włożył w wygranie danej pozycji. Od czasu do czasu wystartuje w konkursie z nagrodą w postaci czytnika – w końcu i tam są wgrane książki!

Minimalista

owszem zbiera
ale nie przywiązuje się
sarna w śniegu

Ą-ę bibliofil

Ależ oczywiście, że książka młodsza niż sto pięćdziesiąt lat to jeszcze nie książka! Między sto pięćdziesiąt a pięćdziesiąt to coś jak czasopismo, poniżej pięćdziesięciu – to już zupełnie jak gazeta. Zbiera tylko takie książki, które pokrył już kurz i patyna, wielbi pierwsze wydania, a gardzi reprintami. Jeśli znajdzie książkę, którą mimo to chciałby mieć, a jednak jest podejrzanie młoda, znosi ją na jakiś czas do piwnicy i wraca po nią, kiedy swoje odleży.

Prezenciarz

Uwielbia dostawać książki i jest tym typem, któremu lubi się dawać prezenty, bo zawsze wiadomo, co go ucieszy. Sam też zawsze daje książki, bo to przecież okazja, żeby je przeczytać, zanim się je ofiaruje solenizantowi – wiadomo, że trzeba się upewnić, że nasz wybór jest dobry. Ewentualnie można się zastanowić drugi raz i przesunąć tę książkę na prezent dla kogoś innego, a wybrać się po inny dla tej właśnie osoby.

Inwestor

Zbiera książki, które uważa za cenne i rokujące na przyszłość – niezależnie, czy będzie z nich korzystał. Ma orientację w rynku, czyta polecenia krytyków, magazyn „Dobre Książki” prenumeruje od dekady. W gościach zawsze najpierw ogląda półki z książkami – oczywiście pod specyficznym kątem i rzuca mimochodem uwagi w rodzaju „ale naprawdę chcesz zatrzymać tę książkę?”. Marzenie każdego antykwariusza.

Chomik

Już dawno zapomniał, jakiego koloru ma dywan, a kiedy słyszy podejrzane dźwięki z głębi mieszkania, wie, że to nie duchy, tylko trzeszczące półki. Zbiera książki zwykle według zasady „może skorzystam, może nie skorzystam” oraz „na pewno się przyda”. Systematycznie stara się wyczytywać, co zdobył, ale i tak ma zaległości sięgające tak mniej więcej przyszłego stulecia.

Dorzucilibyście jakiś typ? O sobie powiedziałabym, że niebezpiecznie blisko mi do chomika, ale mam w sobie coś z nagrodnika.

Weź dokładkę!

52 komentarze

  1. U mnie to trochę nagrodnik, trochę chomik, odrobinka kolekcjonera i prezenciarz. Chociaż nie czytam książek, które komuś wręczam. Raczej. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się to kiedyś wydawało świętokradztwem trochę, ale okazało się, że jednak czasami się przydaje. No, chyba że już tę książkę czytaliśmy i wiemy, co w niej jest ;).

      Usuń
    2. Mało kiedy wręczam coś co sama bym czytała, bo mało kto komu mogę podarować książkę czyta książki takie jak ja. :D Ale zawsze sobie przejrzę taką książkę, a nóż widelec może mi się spodoba. Chociaż jeszcze nie miałam takiego przypadku. :)

      Usuń
    3. A mnie się zdarza, bo ze mnie taki mały książkowy misjonarz, czasem przemycam coś, co lubię, a co może się tej drugiej osobie spodobać ;). W tym sensie zdarza mi się dawać innym książki, które sama czytam. A jeśli nie, to wtedy podczytuję, tak jak pisałam niżej, dla pewności ;).

      Usuń
    4. Robiłam tak, ale przestałam. W sumie nie wiem do końca czemu, ale przestałam dawać ludziom takie pozycje jakie intrygują mnie. Wole dać im coś w czym na pewno się odnajdą. Ale ogólnie uwielbiam książki wręczać, skoro sama je tak kocham. Tylko niestety nie wszyscy tak mają i czasem prezent nie jest udany. ;(

      Usuń
    5. Ale to w sumie uniwersalny problem przy dawaniu prezentów: nawet jak ktoś, no nie wiem, kocha ręczniki frotte, to może się okazać, że ten od nas ma nie taki kolor/nie jest wcale taki miękki/ma metkę przyszytą na szerokości, a nie długości i tak dalej :). W marcu pisałam o książkowych prezentach -- przy czym zakładam, że to oczywiste, że myślimy głównie o tym, komu dajemy, a nie o nas :).

      Usuń
  2. Minimalista, do tego taki ze skłonnościami do korzystania z biblioteki, czytnika i o zgrozo mp3:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba dobrze, taki spełniający się minimalista :)!

      Usuń
  3. Hmmm. Bibliotekarka na przednowku. (Bibliotekarki sa permanentnie na przednowku). Zakup ksiazki to inwestycja, ktora moze oznaczac glodowke pod koniec miesiaca. W zwiazku z tym BnP planuje. Nigdy nie kupuje ksiazek typu jednorazowego. Kupuje ksiazke tylko wtedy, kiedy wie, ze bedzie do niej wracac. (W zwiazku z tym niekiedy zaskakuje znajomych, poniewaz kupuje ksiazki, ktore juz zna). Inne mozna wypozyczyc z pracy. Ten nawyk bardzo przeszkadza, kiedy sie przestaje byc BnP i mozna sobie pozwolic na wiecej, bo nadal kupowanie jednorazowek wydaje sie strata czasu i pieniedzy a - ku przerazeniu bylej BnP - coraz mniej jest ksiazek do ktorych chce sie wracac. Prowadzi to w prostej linii do poteznego kryzysu czytania i wiary w literature. Byla BnP przerzuca sie na ebooki w kwestiach jednorazowek (ku cichej uldze meza, bo dom nie z gumy) i ubolewa, bo teraz, kiedy moglaby kupowac i gromadzic papier, nie widzi zbyt wielu pokus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny typ zbieracza! I nawet, powiedziałabym, nawet bardziej uniwersalny, taki zbieracz na przednówku -- idealista, w pewnym momencie rozczarowany sytuacją: że jednak na perły trafia się rzadko, a półki już zapchane, a tymczasem sytuacja materialna się poprawia, i klops. Sytuacja jak z Arystotelesa, ociupinkę.

      Usuń
  4. Okazuje się, że jestem chomikiem z policzkami wypchanymi literaturą. I prezenciarzem oraz kolekcjonerem. Niektóre "typy" to zbiory łączne: kolekcjoner może być zarazem inwestorem, ale to chyba nie mój casus. Wolę podziwiać kolekcje, a nie ich rosnące akcje ;-) A typ pt. "zakurzony książkowy antyk-wariat"? ;-) Są tacy, którzy nabywają drogą kupna wyłącznie pozycje nadgryzione zębem czasu.
    P.S. @Wędrowniczko, czy słyszałaś o konkursie na najlepszą recenzję dzieła Lema? Można wygrać "cenne nagrody i bezcenny splendor". Wpadłam na to przypadkiem i pomyślałam o Tobie (http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/6032/czytelnicy-do-pior-konkurs).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, czystych typów chyba tak zupełnie nie ma (albo mają domieszki typów we wpisie niestwierdzonych ;)). "Ą-ę bibliofil" zbiera te starutkie książki, ale "antyk-wariat" to też jest cudowna nazwa :)!

      Tak, wczoraj się dowiedziałam, notabene też z komentarza na blogu :). Dzięki że o mnie pomyślałaś :) -- zamierzam wystartować, już się nawet dowiadywałam co i jak, i wychodzi na to, że muszę napisać na konkurs nowy tekst (bo nie może być publikowany wcześniej), ale że mam pomysł, naczytałam się Lema, to i zacieram łapki z radości :).

      Usuń
    2. Na pewno będę Ci kibicować. ;) Podejrzewam, że niewielu blogerów jest tak na bieżąco z Lemem jak Ty w tej chwili;)

      Usuń
    3. Dziękuję, to bardzo miłe :). Blogerów może nie, ale czytelnicy na pewno się znajdą :). Sama jestem ciekawa, jakie inni napiszą teksty! No i ciekawa jestem, jak mi wyjdą te, które planuję ;).

      Usuń
    4. W takim razie - proszę pisać, kciuki już są trzymane!
      P.S. O masz, przegapiłam przykurzonego "ą-ę". A "antyk-wariat" wziął się z określenia, stosowanego na parę, w której kobieta jest sporo starsza od swojego partnera. "Ona antyk, on wariat" ;-)

      Usuń
    5. O, a mnie się to po namyśle skojarzyło z czymś innym (tak mi się wydawało, że skądś znam tę zbitkę słowną!), jest taki antykwariat w Pradze, który się właśnie tak nazywa :).

      Usuń
  5. Ale jakie piękne haiku :).
    Ja kupuję bez ładu i składu, ale chciałabym kiedyś mieć taki pokój jak polscy intelektualiście. Pólki do sufitu i tylko wycięte otwory na drzwi i okna :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, troszkę jestem z niego dumna ;).
      W ogóle posiadanie takiego pokoju, który jest tylko biblioteczką... Z fotelem... I lampką... Ach :). Ale jak już te książki i tak wszędzie stoją, to nie ma chyba co żałować, ewentualnie zbierać na takie półki :).

      Usuń
    2. Drzwi i okna są przereklamowane. Klapa w podłodze i tyle!

      Usuń
    3. A pod klapą... Piwnica z regałami! I chowamy się tam, żeby nikt nam w czytaniu nie przeszkadzał ;). Tyle że wychodzimy stamtąd jacyś bladzi, z oczyma podkrążonymi, a rodzina nerwowo rozgląda się za osinowym kołkiem ;).

      Usuń
    4. Albo podaje miskę czerniny, ewentualnie torebkę ARh+ ;)

      Usuń
    5. To taka współczująca wersja rodziny ;). No, chyba że mamy taką grupę krwi, która nie pasuje i to wcale nie jest nam na zdrowie ;).

      Usuń
  6. Chomik. Trochę kolekcjoner - nie zasadzam się na serie, ale jak już jakąś mam, to nie cierpię, jak mi się kolory albo napisy nie zgadzają. Ale też nie jestem taką maniaczką, żeby kupować coś, co mam, bo wyszło w serii, którą zbieram. Trochę prezenciarz, książki przyjmuję na każdą okazję i sama innym kupuję. Ale nie czytam przed podarowaniem, bo boję się pobrudzić czy uszkodzić. Pożyczam, jak obdarowany przeczyta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się bardziej zdarza pożyczać od obdarowanego niż czytać wcześniej, ale jak pisałam wyżej, to się czasem jednak przydaje, jak się kupuje książki w ciemno (a przyznaję się, że czasem kupuję na prezent właśnie w ciemno i wtedy zdarza mi się podczytać -- jak już przemogłam się, że to jednak nie straszne bluźnierstwo, ale w tym mnie uświadomiono stosunkowo późno, więc ileż nieprzeczytanych książek wcześniej poszło w świat ;)).

      Usuń
  7. Minimalista <3 to mój ulubiony fragment Twojego tekstu :D A ja bym się do trzech szufladek wrzuciła: kolekcjoner serii, zbieracz nowości i prezenciarz. Z każdego mam po trochu, ale wierzę, że nie chorobliwie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)! Nie, na pewno nie chorobliwie, chorobliwie to by pewnie było, jakbyś siedziała niczym smok na swoich skarbach i ani słówka o nich nie pisnęła, a już na pewno nie w internecie ;).

      Usuń
  8. Haiku :D
    Jestem połączeniem zbieracza nowości z chomikiem. Z przewagą chomika.;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem sooooł chomik. Ale wydaje mi się, że większości czytających prędzej czy później grozi ta przypadłość :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba że wiesz, są rozsądnymi czytelnikami mieszkającymi w maciupkim domku w puszczy z dala od jakichkolwiek źródeł książek nadających się do posiąścia na własność ;).

      Usuń
  10. Hmm, chyba jestem hipokrytką, bo po dłuższej chwili zastanowienia zaliczyłam się do grupy Ą-ę bibliofila i grupy chomika, więc wychodzi na to, że jednocześnie jestem skłonna przyjmować pod swoją strzechę wszystkie książki, na jakie się natknę i zbieram TYLKO takie książki, które zasługują na miejsce na mojej półce. Cóż, najwyraźniej moja psychika i moje przyzwyczajenia są przynajmniej dualistyczne, przynajmniej tak to sobie tłumaczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ale jakby tak na to spojrzeć, to -- jako że czystych typów nie ma ;) -- może jesteś typem ą-ę chomika? To znaczy takiego, co weźmie wszystko, a jak jest przykurzone, to tym bardziej zaciera łapki i po chomiczemu nagarnia, nagarnia ;)?

      Usuń
  11. O rety! To ja jestem jakąś szaloną mieszanką, bo nic do końca do mnie nie pasuje :D Coś jest tu chomikowego, ale z drugiej strony nie kupuję, ani nie zbieram obsesyjnie książek... Trochę mam ze Zbieracza Nowości, ale ignoruję biel kartek i zapach :D Brakuje mi takiej mieszanki - uwielbia książki i jak wpadają mu w ręce to bierze, ale tylko wtedy, gdy uzna tytuł za godny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybredny chomik nowości ;)? Albo może chomik ą-ę nowości :D. W każdym razie -- to dobrze, są jeszcze typy do tropienia i opisywania -- zadanie jak dla czytelniczego Kennilwothy'ego Whispa!

      Usuń
  12. Klasyfikuję sama siebie jako chomikowego bibliofila nowości :) Bardzo przyjemny post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). Cieszę się, że odnalazłaś swoje typy ;).

      Usuń
  13. Odnalazłam w sobie aż trzy typy! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ile jeszcze takich niesklasyfikowanych biega wolno ;)!

      Usuń
  14. Kiedyś trochę nagrodnik, teraz na poły bibliofil bez "ą-ę" i zbieracz nowości widzący u siebie pierwsze oznaki chomikowania, z którymi jednak skutecznie zawalczy, bo lubi porządek, a nie ma kasy i miejsca na nowe regały ;) Ale tak przede wszystkim, to z roku na rok coraz bardziej nałogowy czytelnik – taki, co lubi oglądać grzbiety książek, przechodzić obok nich kilka razy dziennie z rzucanym spojrzeniem, a ponad to wszystko czytać, poznawać historie, mówić o nich, opisywać je, sięgać po nowe i wracać do starych. I biblioteka też niestraszna, i czytnik czasem wchodzi w ruch. A jako taka kolekcja czyni też ze mnie od czasu do czasu spontanicznego dawcę prezentów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo to ładnie napisałeś :). Też stwierdzam, że książki stały się takim moim hobby, jak sądzę właśnie o to bowiem w posiadaniu hobby chodzi: o nieustający zachwyt tym samym, w gruncie rzeczy, przedmiotem, z którym się lubi obcować, zajmować się, czytać, oglądać, rozmawiać :). I tak sobie czasem westchnę, że dobrze mieć coś takiego, co stanowi odskocznię od wszystkiego innego -- nawet jak się, jak ja, dąży w stronę chomikowania ;).

      Usuń
    2. Dziękuję :) Zagrożenie chomikowaniem świadczy tylko o tym, że to już nie takie zwykłe hobby, które można z czasem porzucić i nie żałować. Ja też niekiedy westchnę, że jestem szczęściarzem, bo znalazłem swoją spokojną radość w literaturze czy kinie, i jest to coś znacznie więcej niż tylko "dobry film i dobra książka" ;)

      Usuń
    3. Tak -- przy czym mnie cieszy, że chomikowanie objawia się u mnie głównie ratowaniem książek niechcianych lub takich "za złotówkę", a zakupami na szczęście rzadko :). To prawda, "spokojna radość" to jest bardzo dobre wyrażenie. A czasem człowiek potrzebuje czegoś takiego, żeby odetchnąć, złapać dystans, uspokoić się.

      Usuń
  15. Piękne haiku! I dochodzę do wniosku, że podobnie jak wielu twoich czytelników Pyzo, jestem chomikiem. Ubolewam tylko, że za mało ę-ą chomikiem. ;) I trochę ze mnie prezentowicz, ale to taki najgorszy prezentowicz bo kupuję książki rodzinie, które sama chętnie przeczytam (choć oczywiście dopasowuję do ich gustów), efekt tego jest taki, że kilka z tych książek jakoś tak zawieruszyło się u mnie i już zostało. Pocieszam się, że przynajmniej kilka moich do których już nie sięgam zostało u poszkodowanych.
    Też mam ten problem z miejscem, póki co ratuje się kartonami upchanymi na wspólnym strychu i regałami u rodziny. Na szczęście mam za to w mieszkaniu dostęp do biblioteczki właścicielki i to biblioteczki o jakiej zawsze marzyłam, z fotelem i regałem po sufit. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :).
      A ja się przyznam, że mnie do ę-ą chomika dużo brakuje ;). To znaczy lubię też zbierać książki z rodzaju tych, których nikt nie chce, bo to na przykład wydawane kiedyś masowo powieści Putramenta (mam takich sporo, jeszcze nie czytanych) albo zbiory podań z Kujaw (to ostatnio ocaliłam przed wyrzuceniem). Chociaż jakbym jakieś białe kruki poznajdowała, nie obraziłabym się ;).
      Wow, ta biblioteczka brzmi świetnie, dobry fotel to podstawa ;). Mam nadzieję, że i oświetlenie zacne!

      Usuń
    2. Oj mi też jeszcze dużo brakuje, najpiękniejsza i najstarsza książka jaka obecnie u mnie gości, jest niestety pożyczona. Ale mam nadzieję, że kiedyś nadrobię zbiory, bo korzystać z takich książek, to rzeczywiście niesamowite doświadczenie. :)
      Podania z Kujaw brzmią niesamowicie! To w ogóle czasem mnie przeraża, ilu ciekawych rzeczy nie poznałam, choćby przez brak zainteresowania.
      Biblioteczka jest niesamowita, choć fotel to głównie królestwo naszej psiny, mimo to samo przeszukiwanie regałów już powoduje, że przyjemniej się czyta, nawet jeśli ostatecznie trzeba iść do innego pokoju. ;)

      Usuń
    3. Właśnie, właśnie, muszę chyba napisać o _korzystaniu_ ze starych książek, bo to jeszcze inna para kaloszy niż samo ich zbieranie i posiadanie (był kiedyś w "Tygodniku Powszechnym" bardzo fajny wywiad z panem bibliofilem, który właśnie tłumaczył, że można zbierać dla samego zbierania i tak sobie wtedy pomyślałam, że prawda to, bo korzystanie ze staroci jest często dość, hm, specyficznym przeżyciem ;)).

      Brzmią i chyba są ;). Na razie przejrzałam pobieżnie, ale jak przeczytam, to opiszę doświadczenia. Do tego są pisane częściowo dialektem!

      Ba, przeszukiwanie regałów to połowa przyjemności :). A pies, jak widzę, książkoman, i pięknie :).

      Usuń
  16. Od momentu przeprowadzki do UK niestety minimalista z zakazem wchodzenia do Waterstones

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale może chociaż e-booki Cię ratują ;)?

      Usuń
    2. Tak, Kindle dobrym przyjacielem jest :)

      Usuń
  17. ja to się kwalifikuje raczej do chomika i do prezenciarza i trochę do zbieracza nowości, ale jakby się tak przyjrzeć, to w sumie w każdym z opisów coś się znajdzie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń