Książki i wróżby albo w oczekiwaniu na Andrzejki


Za tydzień z maleńkim haczkiem przynajmniej jakaś część z nas wyciągnie z szafy klucze, wpadnie w szał poszukiwania ogarków niedopalonych świeczek i zacznie się zastanawiać, gdzie też podziała się ta wielka metalowa miska po prababci. A nawet jeśli nie, to i tak można się choć troszeczkę zastanowić nad wróżbami i książkami. I tym, jak tych dwóch rzeczy ze sobą nie łączyć.


Wróżenie z pierwszego zdania: sposób popularny, ale nie do końca miarodajny. Tym, co najlepiej daje się wywróżyć z pierwszego zdania, jest kunszt autora w układaniu pierwszych zdań. Ewentualnie też – czy podjąć dalszą lekturę. Niemniej można spróbować postawić pytanie i sięgnąwszy po książkę interpretować pierwsze zdanie w duchu jakoś odpowiadającym nam na to pytanie. Dużo więcej zależy w związku z tym od naszych zdolności niż od zdolności autora.

Na chybił-trafił: stawiamy pytanie i zupełnie oddajemy się w ręce losu, odpowiadającego nam na nie losowym zdaniem z losowej strony losowej, rzecz jasna, książki. Bardziej niż uzyskać odpowiedni efekt można w ten sposób zupełnie odsunąć się od andrzejkowej imprezy, bo wylosowane zdanie jest na tyle ciekawe, że koniecznie musimy doczytać, co dalej.

Z pieczątki: bardziej fantazyjne układy wróżb, w których nie chcemy zdawać się wyłącznie na los, ale i wziąć pod uwagę czynnik ludzki, obejmują wróżenie z pieczątki. Zastanawiamy się nad zdaniem, na które pieczątka najeżdża. Liczymy ilość liter w nazwie biblioteki, dzielimy przez liczbę stron i tak wybieramy nasze wróżące zdanie. Kombinacji jest mnóstwo, wystarczy trochę poddać się duchowi wieczoru.
 
 
 I jeszcze rzut oka na tajemniczy krajobraz.


Wrzucanie książki do wody i obserwowanie, jaki kształt przyjmie: nieco desperacka metoda dla tych, którzy dysponują dużą ilością książek, których nie lubią i myślą, w jaki sposób odpowiednio się ich pozbyć, manifestując równocześnie swoją do nich niechęć. Wróżenie z kształtu takiej rozmiękłej książki jest o tyle trudne, że może się nam zupełnie rozpaść, zanim rzucimy jej cień na ścianę.

Układanie książek w rzędzie aż do drzwi: z całą pewnością nie jest to metoda dla tych, którzy lubią porządek na regale. Oto nasi andrzejkowi współwróżący porywają książki, które w pocie czoła układaliśmy alfabetycznie/kolorami/jeszcze w inny sposób, i układają je aż do drzwi, żeby zobaczyć, która przekroczy próg (i co można z tego wywnioskować). Jeśli mamy duże mieszkanie, oznacza to przy okazji dużo sprzątania.

Z tradycyjnym przeciskaniem przez klucz mogą wystąpić pewne problemy. 

Weź dokładkę!

12 komentarze

  1. Wróżba przez wrzucenie książki do wody to barbarzyństwo, ale jest jeszcze inny barbarzyński sposób na wróżenie z książki- wycinamy jak najdłuższego "wężyka" ze stroniczki i rzucamy za siebie, patrzymy jaka litera się utworzyła i to będzie pierwsza litera naszego ślubnego tudzież ślubnej.
    Inna wróżba- wyrywamy z 24 książek po jednej stronie i kładziemy pod poduszkę. Codziennie wyciągamy losowo jedna stronę aż do świąt. W wigilię czytamy co też nam pod tą poduszką zostało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście drastyczne metody.

      Usuń
    2. Litości, nie wrzucajmy książek do wody...

      Usuń
    3. Nie zaznaczyłam tego, ale wydaje mi się widoczne, że post zupełnie nie jest na poważnie :). Zresztą @Mag w piękny sposób go uzupełniła (że też sama nie wpadłam na te obierki! ;)), więc wydaje mi się, że jednak intencje za nim stojące są czytelne ;).

      Usuń
  2. Znajomi wpadają w sobotę. Chyba już wiem, co będziemy robić ;)
    Odważne to z wrzucaniem do wody. Nie boisz się teraz ataków ze strony książkoholików?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, przecież da się poznać, że wpis żartobliwy (mam nadzieję, nikt chyba nie zacznie po nim topić książek ;)). Chyba nie zdarzyło mi się zamoczyć książki i to mimo upodobania do czytania w wannie, więc pod tym kątem mam czyste sumienie ;).

      Usuń
    2. Mi się zdarzyło. Raz. Z maminą książką. Ale odratowałam :) Teraz pilnuję, żeby na wszelki wypadek zabierać do wanny tylko własne książki :)

      Usuń
    3. Dokładnie, inna strategia może nas doprowadzić do zerwania kontaktów z wypożyczającym nam książki ;). No, chyba że ktoś lubi ten zastrzyk adrenaliny: wpadnie, nie wpadnie ;).

      Usuń
  3. Oczami duszy mej widzę ten tłum z pochodniami rzucający książki do jeziora, wyławiający je i w napięciu rozpatrujący jaki kształt przybrały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudowne! Ale to jeszcze też można by na przykład w marcu topić zimowe książki :D. A ten tłum to jakieś ważne by musiał topić, eposy co najmniej ;).

      Usuń
  4. W piątek mam andrzejki Dyskusyjnego Klubu Książki z mej wsi. Odpowiedzialna jestem za wróżby, a Twoje propozycje dają do myślenia. Ja wymyśliłam losowanie karteczek z gatunkami książek, rodzajami, krajami pochodzenia autorów - co w przyszłym roku będzie przez daną osobę czytane najczęściej. Dumam nad kolejnymi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nie wrzucajcie książek do wody, w tych ostatnich propozycjach naprawdę żartowałam :). Twoje pomysły bardzo fajne! Można jeszcze na przykład dołożyć do tego na przykład podchodzenie z zawiązanymi oczyma do regału i sięganie po książkę na chybił trafił, a potem już można z niej wróżyć w dowolny sposób :). Bawcie się bardzo dobrze, takie książkowe Andrzejki są super :)!

      Usuń