O pierwszych zdaniach albo dobre złego początki?


Zastanawiam się czasem, czytając wpisy i artykuły o pierwszych zdaniach, czy ja jestem taka przeoczliwa i powoduje mną generalna niechęć do wypisywania sobie znaczących cytatów, czy jednak pamiętanie szczególnie dobrych pierwszych zdań jest powszechną umiejętnością, której zwyczajnie nie posiadam. Naszła mnie ta myśl ponownie wczoraj wieczorem, więc postanowiłam poszperać w zakamarkach pamięci i poszukać moich ulubionych pierwszych zdań.

Pierwsze zdanie teoretycznie ma zachęcać do pierwszej lektury, ale nie jestem pewna, czy zawsze tak to działa. Zwykle robię taki test pierwszego zdania, kiedy wracam z biblioteki z naręczem książek i nie mogę się zdecydować, co czytać najpierw. Nie zdarzyło mi się natomiast uciec z krzykiem, bo takie pierwsze zdanie brzmiało źle. W każdym razie nie świadomie (kto wie, co takie pierwsze zdania robią w podświadomości). Jak już wspomniałam, nie zapadają mi one zwykle głęboko w pamięć i nie umiem zasadniczo odpowiedzieć, jakie są pierwsze zdania moich ulubionych książek (serio, nie umiem). Ale jest kilka takich, które z jakiegoś powodu pamiętam.

"Kamień i cierpienie" Karela Schulza
Noc bez gwiazd i bez księżycowego światła, napęczniała chmurami.

Nic nie poradzę, uwielbiam tę książkę i wszystkim zawsze ją wpycham. Zamierzam zrobić sobie niedługo powtórkę, bo minęło już kilka lat od ostatniej lektury, a mi zebrało się kilka nowych hipotez i doświadczeń, żeby przetestować przy ponownej lekturze, więc na pewno sporządzę odpowiednią notkę, żeby w takich chwilach móc się do niej odwoływać. A samo zdanie -- widzicie, jakie jest. Może wydać się Wam trochę pompatyczne, ale moim zdaniem jest nieźle zbalansowane, trochę pompy, trochę ekspresjonistycznego opisu, takie balansowanie na najwyższej strunie, która czasem zapiszczy. W sumie jak cała powieść. No i na mnie to jakoś działa, nigdy chyba nie przejmowałam się tak tym, co też się stanie, żeby w pociągu krzyknąć na cały głos "o nie!" (zawsze myślałam, że tak się tylko mówi, ale ten jeden raz mi się zdarzyło).

"Niecierpliwi" Zofii Nałkowskiej
Fabian Szpotawy wydawał się już wtedy starym człowiekiem, gdy w ciepłe, widne wieczory dawnego lata wracał piechotą od pracy i z wysokiej szosy scho­dził przez furtkę do niskiego ogródka. Cokolwiek dałoby się powiedzieć o jego życiu, to, jak umarł, pozostaje najważniejsze.

O, właśnie, jeśli szukacie pisarza, który pisał znakomite pierwsze zdania, to Nałkowska jest tu idealna. Serio, można by było zrobić cały wpis o jej pierwszych zdaniach, bo są doskonałe, z wyczuciem i widać, że wypolerowane. W przypadku "Niecierpliwych" to są nawet dwa pierwsze zdania, które nie dość, że wprowadzają w klimat, to jeszcze oddają to, z czym będziemy mieć dalej do czynienia. Tajemnica, rodzinna klątwa, meandry pamięci, wszystko tu jest, a to dopiero początek przecież.


Wpis krótszy niż zwykle, ale to nie znaczy, że nie zdążymy popatrzeć na pociąg.
Wydaje mi się, że zdjęcie pociągu nieźle oddaje problem początku, zwłaszcza jak
się ma za sobą doświadczenie stania na początku peronu, podczas gdy nasze miejsca
są w ostatnim wagonie.


"Samotnia" Charlesa Dickensa
Londyn. Jesienna sesja dobiega końca i lord kanclerz sprawiedliwości zasiada na sali rozpraw w Lincoln's Inn. Bezlitosna pogoda listopada. Ulice tak pełne błota, jak gdyby wody dopiero co ustąpiły z powierzchni ziemi i nie byłoby dziwne spotkanie z czterdzieści stóp długim megalozaurem, który niby słoniowata jaszczurka człapie w stronę Holborn Hill.

Ostatni mój nabytek w tym względzie (przy okazji czujcie się zaproszeni na piątkowy Piknik z Klasyką, na którym gościmy właśnie tego Dickensa!). Wiem, znowu nie samo pierwsze zdanie, jestem niepoprawna w łamaniu tej reguły, ale zachwyciło mnie to, że zupełnie nie spodziewałam się czegoś takiego. Przyczłapałam do mojego Domownika mówiąc coś w rodzaju "zobacz, teraz zabieram się za to, chcesz usłyszeć początek?". I zaczęłam czytać, a tam takie rzeczy! Londyn, listopad, dinozaur! Ha!

"Zbyt głośna samotność" Bohumila Hrabala
Trzydzieści pięć lat pracuję przy starym papierze i to jest moja love story.

Wiecie, że to zdanie akurat pamiętam? Głównie dlatego, że to moja stała przynęta na biednych niezdecydowanych czytelników. Zazwyczaj czytają to zdanie i wsiąkają, więc w sumie tutaj akurat ta reguła się doskonale sprawdza. Wiecie, że Hrabal należy do moich ulubionych pisarzy, ale też taki gawędziarski styl, w którym zwykle zaczyna swoje powieści tutaj jest widoczny, ale krótko. Zdanie zaczyna się, intryguje i urywa, może jest odrobinę kiczowate (to "love story"), trochę to wyznanie uniwersalne (dla Hrabala -- ale i dla miłośników książek). Dobre zdanie, co tu dużo gadać.

"Wszystko jest iluminacją" Jonathana Safrana Foera
Moje prawne imię jest Aleksandr Perczow. Ale wszyscy z moich wielu przyjacieli przezywają mnie Aleks, bo ta wersja mojego legalnego imienia gładczej się wymawia.

Wiem, wspominałam ostatnio, że książka mnie rozczarowała. Ale początek jest świetny, bo nie wiadomo do końca, co się dzieje. Język jest niby znajomy, ale jakiś powyginany, niby bohater się nam przedstawia, ale nie wiemy, czy się z nas naigrawa, czy to nie poza, czy ta grzeczność jest faktycznie w jego słowach, czy jednak nie. W ogóle partie Aleksa w całej powieści akurat nie rozczarowują. Są trudne (współczuję tłumaczowi!), ale akurat zagłębianie się w nie warte jest zachodu -- nie mają też w sobie takiej teoretycznie "tajemniczej" metafizyki, jak części o Trachimbrod. Aż żal, że cała książka nie dotrzymuje tej obietnicy wspaniałej lektury z początku.

I to w sumie tyle, więcej jakoś nie zgromadziłam. Widzicie, że nie ma tutaj wszystkich książek, do których się stale odwołuję, ale to właśnie dlatego, że naprawdę tych pierwszych zdań i początków nie zapamiętuję. A Wy zapamiętujecie? Zapisujecie sobie takie pierwsze zdania? No i, oczywiście, macie takie ulubione, że na pytanie "a jakie jest..." od razu możecie śmiało zarzucić cytatem?

Weź dokładkę!

30 komentarze

  1. Co dopiero pierwsze zdanie dokładnie spamiętać, kiedy człowiek nawet fabuły czasem nie potrafi sobie przypomnieć! ;-)
    Mistrzowskie pierwsze zdanie to dla mnie niezmiennie początek z "Anny Kareniny": "Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób". Niedawno, czytając powtórnie "Dziewczynę z poczty" Stefana Zweiga, zauważyłam, że jego pierwsze zdanie jest podobne do Tołostojowskiego: "Wszystkie urzędy pocztowe w Austrii niewiele się różnią od siebie: kto widział jeden, ten zna wszystkie".
    Z Twoich "zdań pierwszych" podoba mi się to z "Kamienia i cierpień" (książki nie znałam, jestem zaintrygowana - to zdanie może otwierać drzwi do wszystkiego: do kryminału, ale i do romansu albo filozoficznych dysput o życiu, ale, jak podpowiada wujek google, to rzecz o wielkim artyście).
    P.S. Skoro dziś było o prawie pierwszeństwa, to czy niebawem napiszesz o prawie świeżości, czyli o zdaniach ostatnich? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dlatego Zweig i Tołstoj są tu podobni, bo funkcja takiego zdania jest podobna? W tym sensie, że ono przybliża nam pewną przestrzeń doświadczenia, działa trochę jak kamera, która skupia się na jednym obiekcie i odjeżdża coraz dalej, pokazując kolejne, zbliżone do niego, składowe?

      Tak, "Kamień i cierpienie" to jest właściwie powieść o Michale Aniele (z planowanych tomów ukazał się tylko pierwszy, Schulz zmarł niestety w trakcie prac), ale jest to też kryminał, romans, filozoficzna dysputa o życiu, historii i w ogóle wszystko. I refleksja na temat sztuki, piękna, brzydoty, mechanizmów sprawowania władzy, religii... Ach, no doskonała książka po prostu, bardzo polecam :).

      A jeszcze nie wiem, ale na pewno pomyślę! :)

      Usuń
    2. Tak, i dlatego są to zdania mistrzowskie - pokazują tło i obiekt, perspektywę i cel w jednym stwierdzeniu.
      "Kamień i cierpienie" - zanotowałam na długaśną listę, no i czekam na wpis o zdaniach ostatnich - dla mnie to one stanowią o wrażeniu z całości (ważne, jak się kończy, a nie, jak się zaczyna ;-) ).

      Usuń
    3. Będę myślała, bo tak od wczoraj chodzę z tym pomysłem i myślę, czy ja zapamiętałam aby jakieś ostatnie zdania? Trudna sprawa. O, jedno na pewno. Zobaczymy :).

      Usuń
  2. Ja tak naprawdę nie pamiętam pierwszych zdań i chyba nie przykładam do nich aż takiej wagi. Jedyne które pamiętam, to pierwsze zdanie "Dumy i uprzedzenia" i "Pani Dalloway".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, masz rację, pierwsze zdanie "Dumy..." też pamiętam, ale bardziej na mnogość kontekstów, w jakich się je przywołuje. To trochę takie zdanie-samograj, które zaczęło żyć jakoś własnym życiem w kolejnych przetworzeniach :).

      Usuń
    2. No właśnie, pewnie dlatego tak mi się wbiło ;) Zupełnie za to nie wiem, czemu tak bardzo zapamiętałam "Mrs Dalloway said she would buy the flowers herself".

      Usuń
    3. Ale wiesz, że mój Domownik deklaruje, że to też jedno z pierwszych zdań, które pamięta? Musi mieć w sobie jakąś magię. Zresztą chyba podobną do zdań, o których pisze Hannah: jest tu tajemnica, bo skoro sama, to znaczy, że ktoś kupował wcześniej? I czemu akurat dzisiaj? Czy kwiaty są aż takie istotne? Stąd myślę ono może tak mocno oddziaływać (nawet ja je kojarzę, a lektura jeszcze przede mną ;)).

      Usuń
  3. Mój stosunek do pierwszych zdań jest chyba podobny do Twojego. Raczej nie przywiązuję do nich szczególnej wagi. Dokładnie potrafię zacytować tylko "Ogary poszły w las." ;) A niedokładnie - pierwsze zdania z niektórych książek Austen i wspomnianej wyżej Anny Kareniny. Może coś tam się jeszcze czai w zakamarkach pamięci, ale nie jestem tego świadoma.
    A jak Ci się podoba takie pierwsze zdanie:

    "Dlaczego na początku zawsze jest światło?" To ze "Ścieżek Północy" Flanagana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że te ogary to mnie się zawsze kojarzyły, a jak w końcu przeczytałam "Popioły", to inne rzeczy zdominowały moje myślenie o tej powieści (wiadomo... ;)), więc zupełnie zapomniałam, że ona się od tych ogarów zaczyna? Ciekawy proces.

      O, mnie by się kojarzyło raczej z ostatnim, ale to przez Goethego -- jego "więcej światła" zawsze mi się wydaje takim zdaniem zamykającym, więc jak się pojawia światło w zdaniu, to myślę zwykle o tym, tak się jakoś uwarunkowałam ;).

      Usuń
    2. Właśnie, zwłaszcza, że zdaje się, że na początku była ciemność ;) Ale mnie się wydaje, że to jest przykład takiego pierwszego zdania, które, zdaniem pisarza, ma brzmieć poetycko i głęboko.

      No i okazało się, że znam jeszcze jedno pierwsze zdanie ;)

      Usuń
    3. Zgadzam się, myślę, że to osobna kategoria pierwszych zdań: takie, które intrygują nie tym, że o czym konkretnym mówią, ale że wytarzają taką atmosferę "głębi".

      W sensie: to z ciemnością ;)?

      Usuń
  4. Ja tam nic nie zapamiętuję, zarys fabuły przy drugim czytaniu co najwyżej. Zawsze podziwiałem ludzi, którzy potrafili po jednorazowej lekturze przerzucać się cytatami, a teraz podejrzewam, że wkuwali je w mozole, byle zaimponować prostaczkom takim jak ja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie bywa różnie, bo jednak są takie książki, co z niewiadomych powodów potrafią utkwić w pamięci. Przy czym cytatami zdarza mi się rzucać, ale to już musi książka zrobić na mnie duże wrażenie ;). Poza tym zgadzam się, jak nic to jest mozolne wkuwanie, opłacane zazdrosnymi spojrzeniami tych, którym się wkuwać nie chciało ;).

      Usuń
    2. Muszę ze trzy razy przeczytać, żeby cytować, w związku z czym na pamięć znałem głównie Musierowicz i Chmielewską :P

      Usuń
  5. Ja również nie pamiętam pierwszych zdań książek, poza moim ukochanym "Hobbitem" i może jeszcze "Dumą i uprzedzeniem". Ale myślę, że to też dlatego, że te zdania są "słynne" jako cytaty, a w przypadku Tolkiena to jeszcze wiąże się z tym zdaniem cała anegdota :)
    A propos przypomniały mi się też rozważania jednego z bohaterów nad pierwszym zdaniem jego książki w "Dżumie" Camusa - to ciekawe jak wiele znaczenia przykłada się do pierwszego zdania biorąc pod uwagę jak niewielu ludzi je pamięta (przynajmniej z mojego doświadczenia - nie znam chyba nikogo). Większe znaczenie ma chyba zdanie ostatnie, bo zostajemy "na gorąco" z przemyśleniami, wrażeniami itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, też mam takie wrażenia. Są takie pierwsze zdania, które weszły do obiegu i w nim krążą (fakt, pierwsze zdanie z "Hobbita" też mniej więcej umiałabym powtórzyć, zapomniałam o nim ;)). A o jaką adegotę chodzi, bo zastanawiam się, czy znam, czy nie?

      Właśnie, też zwykle myślę o tej nieszczęsnej amazonce w Lasku Bulońskim. I żeby jeszcze to zdanie było jakieś ach i och, a on je biedak poleruje, podczas gdy żadnego blasku nie widać. Przy czym ostatnie zdania też -- jak wyżej pisałam -- nie zapadają mi bardzo w pamięć, ale im dłużej o nich myślę, tym bardziej się upewniam, że to kwestia kompozycji. Jeśli powieść jest skonstruowana w świadomy sposób, to faktycznie to ostatnie zdanie może wgnieść w fotel.

      Usuń
    2. Anegdota jak to profesor Tolkien poprawiał prace studenckie i w pewnym momencie na odwrocie jednej z nich napisał "In a hole in the ground there lived a hobbit". Swoją drogą dla Śródziemia to zdanie jest trochę jak w Biblii "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię" - żeby nie ta praca jakiegoś studenta to byśmy tolkienowego świata nie uświadczyli pewnie. Żakowi należy się pomnik Nieznanego Studenta czy coś :)

      Usuń
    3. Zdecydowanie! W dodatku jak to ładnie podkreśla rolę studentów w dziejach literatury ;).

      Usuń
  6. Cytowałam u siebie, cytowałam u pożeracza i w ogóle ostatnio w kółko gdzieś mówię o pierwszych zdaniach Rushdiego (są znakomite)

    Afterwards, when the world was exploding around him and the lethal blackbirds were massing on the climbing frame in the school playground, he felt annoyed with himself for forgetting the name of the BBC reporter, a woman, who had told him that his old life was over and a new darker existence was about to begin. (Joseph Anton)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są znakomite, więc nie dziwię się, że mówisz :). Nie wyszłam jeszcze poza te pierwsze zdania, ale koniecznie kiedyś!

      Usuń
  7. Last night I dreamt I went to Manderley again. To pierwsze zdanie Rebeki Daphne du Maurier. Po polsku wypada blado, przynajmniej w tym tlumaczeniu które znam. ale po angielsku zalicza się do najlepszych gambitów. Wikipedia podaje ze ma rytm heksametru to zdanie wiec moze dlatego. John Sutherland mowi, ze jest to zdanie genialne, bo sprawia ze od razu zaczynamy sobie zadawac mnostwo pytan. Czym/kim jest Manderley? Dlaczego mozna wrocic tylko noca? Dlaczego narratorka wraca regularnie? I kim jest narratorka? Swietne zdanie. I takie troche niepokojace.
    John pisal w ktorejs ze swoich ksiazek, ze podobniez istnieje nieformalne stowarzyszenie krytykow literackich pod nazwa "it was a dark and stormy night" (To z powieści Bulwera Lyttona i w angielszczyznie funkcjonuje jako synonim fatalnego otwarcia powiesci) - czlonkowie zbieraja co glupsze pierwsze zdania dla czystej uciechy. Istnieje też gra planszowa pod ta nazwa podobno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ono jest też dobre, bo mam wrażenie, że od razu otwiera powieść, bez takiego "e, znamy, wiemy, widzieliśmy", bez robienia z czytelnika kogoś, komu łopatologicznie krok po kroku trzeba wszystko podać (jasne, w drugą stronę też nie warto przeginać). Poza tym pokazuje, że bohater nie wziął się znikąd, ma jakąś przeszłość, lubię coś takiego, mam wrażenie, że wtedy konstrukcja jest solidniejsza.

      Muszę poszukać tej gry koniecznie! Nie wiedziałam, że jest takie stowarzyszenie, myślę, że mogą mieć sporo roboty, ciekawe, czy się gdzieś ogłaszają, na przykład "najgorsze zdanie dekady" czy coś w tym rodzaju ;).

      Usuń
  8. A moje ulubione gambity w literaturze współczesnej to Marilynne Robinson. Nie mogę zrozumieć, dlaczego ona nie jest bardziej czytana. W Polsce jest zdecydowanie za mało znana (choć przetłumaczono chyba Gilead).

    Otwarcie Housekeeping:
    "My name is Ruth. I grew up, with my younger sister Lucille, under the care of my grandmother, Mrs Sylvia Foster and then when she died of her sisters in law Misses Lily and Noona Foster, and when they fled of her daugher Mrs Sylvia Fisher.
    Myślę że to ma coś wspólnego z rytmem. Jest w tym zdaniu coś hipnotycznego co wrzuca cię w sam środek jakichś wydarzeń wśród gromady bardzo formalnych ludzi. Żeby było dziwniej potem jest to zderzenie bardzo sennego rytmu i takie nagłę wytrącenia z równowagi pojawiają się też rytmicznie.

    Otwarcie Gilead:
    I told you last night that I might be gone sometime, and you said Where and I said To be with the good Lord and you said Why and I said Because I'm old and you said I don't think you're old. And you put your hand in my hand and you said You aren't very old as if that settled it.

    Nie wiem na czym to polega, ale mam poczucie ogromnej intymnosci i bliskosci czytajac to i od razu chce wiedziec wiecej bo rozmowcy staja sie natychmiast bardzo czytelnikowi bliscy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hannah, przetłumaczono też "Housekeeping". Polski tytuł to "Dom nad jeziorem smutku". Wydało tę książkę Wydawnictwo M. w roku 2014. Czytałam i byłam przeogromnie zauroczona tą książką. Stoi u mnie na półce, nikomu jej nie oddam, za żadną cenę nie sprzedam. Czytałam też "Gilead", ale to już nie to.

      Usuń
    2. Zapisuję do przeczytania, zwłaszcza "Dom..." -- podoba mi się gra z wyliczanką i z wrzuceniem w środek akcji, nie wspominając już o tym, że chyba jest tu też taka konwencja na poły z dziewiętnastowiecznego memuaru, na poły z podania o kolejną pracę w liście motywacyjnym. Dzięki Wam!

      Usuń
  9. Zwracam uwagę na pierwsze zdanie, bo ono świadczy o klasie pisarza. Jeśli jest nieładne, niestaranne i nic nie wnosi, to najpewniej cała powieść jest do kitu - tak sobie zawsze myślę, zanim zacznę czytać książkę. A jeśli chodzi o jakieś przykłady, spodobał mi się na przykład taki początek: Bywają trzy książki na tydzień, często cztery, pięć. Najchętniej czytałaby cały czas, siedząc w łóżku pod kołdrą, z kawą, z mnóstwem papierosów, w ciepłej koszuli nocnej - to z "Miłości" Hanne Ørstavik. Piękne, ogromnie zachęcające do czytania :)
    Czytałam gdzieś, że niektórzy kandydaci na pisarzy tak starannie dopieszczają pierwsze zdania swoich powieści, że latami poza to pierwsze zdanie nie wyszli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdanie idealne w ogóle też na tę porę roku (chociaż papierosy bym odpuściła, ale ta kołdra! ;)). Tak się właśnie czasem zastanawiam, czy faktycznie pierwsze zdanie nie jest takim fetyszem -- bo na przykład zrobiłam szybki przegląd pierwszych zdań u Lema i chociaż pisarz to wielki, to pierwsze zdania są raczej przeciętne, nie przykuwają uwagi, nie mają w sobie tej siły przyciągnięcia czytelnika samymi sobą do fabuły. A jednak.

      Usuń
  10. ja też nie mam pamięci do cytatów ,ale skrzętnie je zapisuję. A w ogóle, to się telepatycznie zgadałyśmy, bo planowałam wrzucić 13 top z pierwszymi zdaniami, ale to jednak wrzucę inny ranking :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temat popularny, więc w sumie ciągle krąży gdzieś w powietrzu, także wrzucaj, bardzo jestem ciekawa :). Zawsze podziwiam tych, którzy wynotowują cytaty, mnie się zdarza, jak piszę tekst, ale poza tym to jednak nie mam po temu odpowiednich predyspozycji chyba ;).

      Usuń