Ema Woodhouseová i Jane Austenová albo o przekładach Jane Austen na czeski


Ach, jak przyjemnie wymyślić sobie czasami całkiem surrealistyczny temat! Kiedy myślałam o tym, o czym jeszcze mogłabym napisać wpis w ramach Festiwalu, uderzyło mnie, że czemu by nie połączyć tutaj zainteresowania Jane Austen i zainteresowania literaturą czeską? Dlatego dzisiaj wpis dla, hm, ciekawskich chyba najbardziej (oto właśnie, jak słaba jestem z reklamy), dotyczący przekładów powieści Jane Austen na język czeski. Bo właściwie czemu nie? A a propos tytułu: tak, nazwisko Austen również dostaje końcówkę -ová, zgodnie z normą językową. Może to bywać mylące, ale przynajmniej nie trzeba się zastanawiać, jak je po czesku odmieniać (chociaż są i głosy wyłamujące się z tej tendencji, więc i „Austen” po prostu się spotyka).


Nie zdziwi Was to być może, ale wczesnych, XIX-wiecznych przekładów Jane Austen do czeszczyzny nie ma. Wynika to ze specyfiki tej epoki na ziemiach czeskich: literacki język czeski formuje się pod koniec XVIII i w pierwszych latach XIX wieku, a tak zwane „odrodzenie narodowe” – czyli właśnie to kształtowanie języka, zainteresowanie czeską kulturą (wówczas mniej popularną, ze względu na to, że ziemie czeskie były częścią monarchii habsburskiej z językiem niemieckim jako dominującym), a także pierwsze przekłady -- nie było specjalnie zainteresowane twórczością Austen. Trwał spór, czy w ogóle powinno się przekładać dzieła zachodnie, czy inwestować w Słowiańszczyznę. W dwóch słowach: niespecjalnie Austen pasowała tutaj komukolwiek do czegokolwiek. Owszem, jeden z ojców odrodzenia, Josef Jungmann, przekładał z angielskiego – żeby udowodnić, że czeski nadaje się do wszystkiego (a to nie było wtedy wcale takie oczywiste), ale wybierał klasyków bardziej wówczas uważanych za wyżyny językowe, na przykład Johna Miltona.


Jane Austen nie miała też szczęścia później, mimo że końcówka XIX wieku to przecież duże zainteresowanie tematyką w ojczyźnie Austen i generalnie w Europie (powstają przekłady na francuski, później też na niemiecki i szwedzki). Austen nie zostaje przełożona „na fali” tłumaczenia tuzów literatury angielskiej (ukazuje się po czesku Dickens, Scott, czy kojarzone często z podobnym typem odbiorcy „Dziwne losy Jane Eyre” Bronte, które wychodzą po czesku w 1875 roku). Może to dlatego, że nadal pokutowało takie uprzedzenie, że jest to właściwie taka „literatura o niczym”? Może główni zainteresowani mieli możliwość czytania Austen w oryginale, ewentualnie w przekładzie na niemiecki – nie zapominajmy, że wyższe warstwy społeczne na ziemiach czeskich nadal posługiwały się chętnie tym językiem, nie wspominając o tym, że wszyscy go po prostu znali. Czy Austen była odbierana jako taka pisarka „z życia wyższych sfer”? Trudno stwierdzić. Przekładów niemniej – nie ma.

[1]
Pierwszy przekład to dopiero lata międzywojenne. To wówczas, w 1932 wychodzi „Elinor a Marianna” w tłumaczeniu Jiřiny Horskiej. Chodzi oczywiście o tłumaczenie „Rozważnej i romantycznej” (czeski tytuł dzisiaj to „Rozum a cit”, bliższy „rzeczownikowej” wymowie oryginału). Tytuł zmieniono – czy to dlatego, że wydawcy chcieli teraz także literaturę, która się będzie dobrze sprzedawała, więc trzeba zaznaczyć, że skierowana jest do młodych dziewcząt, wskazać na określony gatunek. Austen awansuje do pisarek „rozrywkowych”. A teraz coś bardziej w temacie festiwalu: w 1934 ukazuje się po czesku „Ema” w przekładzie Josefa Hrušy. Tak, właśnie „Ema”, imię bohaterki zostaje zczeszczone (podwójne spółgłoski czyta się po czesku jak pojedyncze, co widać czasami w takim zapisie właśnie). Sam przekład jest ciekawy o tyle, że doczekał się przedmowy pióra Františka Chudoby, którego możemy nazwać jednym z pierwszych czeskich austenologów (nie będę Was nudzić, dodam tylko, że Chudoba przeprowadza piękną argumentację, w której pokazuje, że Austen była anty-romantyczką i cudowną ironistką wyprzedzającą swoją epokę – w ogóle autorzy czeskich przedmów starają się Austen wpisywać w prądy literackie takie, jakie znamy w Środkowej Europie). Przekład nie jest dzisiaj specjalnie czytany – ta najbardziej znana „Emma” (już „Emma”, a nie „Ema”) jest kolejnymi wydaniami z 1982, także dlatego, że ilustracje do niej zrobił jeden z moich ukochanych rysowników, Adolf Born. O tłumaczeniu – za chwilę.

[2]
I to tyle jeśli chodzi o najwcześniejsze przekłady Austen na czeski. Względny boom zaczyna się po zakończeniu II wojny światowej, od trzech przekładów „Dumy i uprzedzenia” (po czesku: „Pýcha a předsudek“, co znaczy dokładnie to samo, żadnej inwencji tłumaczeniowej tu nie ma; mylnie z początku uznałam, że powieść zatytułowana „Pýcha a přemlouvání“ jest inną wersją tytułu "Dumy...", okazuje się bowiem, że to inna wersja tytułu "Perswazji" -- přemlouvat znaczy bowiem mniej więcej tyle, co perswadować -- o których dalej). Pierwszy, autorstwa Františka Noski ukazuje się w 1946, drugi, Boženy Šimkovej w 1949, a trzeci, „kanoniczny“, Evy Kondrysovej, w 1967. Co tu jest ciekawego? Jak widać, Austen na czeski przekładają zarówno tłumacze, jak i tłumaczki. Dla niektórych przekładanie Austen mogło być próbą odreagowywania rzeczywistości wojennej (nie wiem, jak Noska, ale Šimková mówiła o tym wprost – co ciekawie nawiązuje do wczorajszego wątku z wpisu Tarninyo czytaniu Austen jako pocieszeniu w smutnych latach I wojny światowej). No i mamy ten przekład z 1967 (w Czechosłowacji to okres odwilży, ten sam, który skończy się po Praskiej Wiośnie, w sierpniu 1968, interwencją Układu Warszawskiego) – nie, żeby wcześniej autorka należała do pism zakazanych w komunistycznym kraju, w latach 50. po prostu priorytety wydawnicze były, jak się na pewno domyślacie, inne.

Pojawiła się nam już naczelna tłumaczka Jane Austen na czeski, czyli Eva Kondrysová. To w jej przekładach do dzisiaj wychodzą książki Austen (z małym wyjątkiem, o czym za chwilę). Tłumaczyła również Conan Doyle'a czy Agathę Christie, ale to z nazwiskiem Austen najbardziej się kojarzy. Postać bardzo ciekawa, bo do dzisiaj czuwa nad swoimi przekładami (urodziła się w 1926), aktualizując je i poprawiając, jeśli zachodzi potrzeba. Kondrysová jest także współzałożycielką antynagrody tłumaczeniowej, którą czeskie Stowarzyszenie Tłumaczy przyznaje co roku za najgorszy przekład (czasami za kombinowanie przy prawach autorskich, czasami za zmasakrowanie oryginału, a czasami na przykład za wykorzystanie starych tłumaczeń i nie przyznanie się do tego – jeśli jesteście ciekawi laureatów, zajrzyjcie tutaj). Ale wracając do Austen: Kondrysová jako jedyna przełożyła „Mansfield Park” (powieść wychodzi albo jako „Panství Mansfield”, albo „Mansfield Park”, chyba w zależności od wyboru wydawnictwa). Powieść wyszła po czesku dopiero w 1997! W międzyczasie powstało tłumaczenie „Opactwa Northanger”.

[3]
Ale mówiłam o małych wyjątkach. No właśnie, bo „Perswazje”, które wyszły po raz pierwszy w 1968 – jako „Anna Elliotová“ -- wznawia się raczej w ówczesnym tłumaczeniu Evy Burešovej-Ruxovej (ale przyznam się Wam, że nie wiem, czy istnieje także przekład Kondrysovej). Poza tym „drobniejsze” prace Austen wyszły stosunkowo niedawno: „Sandition” jako „Romance u moře“ (tak, „Romans nad morzem”) w 1999 i „Lady Susan” w 2009, pióra innych tłumaczy. Gdybyście byli ciekawi, jakie tłumaczenia aktualnie „obowiązują”, to na podlinkowanej wyżej stronie Stowarzyszenia Tłumaczy można znaleźć całą listę. Jak zatem widać, Jane Austen tłumaczono na czeski dość długo – ale przetłumaczono. Nie trzeba chyba wspominać, że cieszy się ona teraz zainteresowaniem równie dużym, co w Polsce? To chyba kwestia szerszego wybuchu „austenomanii”, spowodowanego innymi czynnikami. Ale to już nie jest temat tej notki. A zatem – kurtyna!
[1] Okładka "Perswazji". Źródło
[2] Wspomniana "Emma" z ilustracjami Adolfa Borna. Źródło.
[3] I jeszcze "Mansfield Park", także w tłumaczeniu -- jak już wiecie, innej możliwości nie ma -- Evy Kondrysovej. Źródło
Jeśli chodzi o źródła, z których można dowiedzieć się bardziej szczegółowo o przekładach Jane Austen na czeski: powstało kilka prac magisterskich i licencjackich dotyczących analizy konkretnych tłumaczeń autorki na czeski pod szczegółowymi kątami (prace dostępne są on-line w archiwach uczelni i zwykle zawierają chociaż krótkie wprowadzenie do recepcji Austen w Czechach -- można się dowiedzieć niesamowitych rzeczy o tym, co z Austen robiono!). Co nieco o chronologii przekładów Austen w ogóle można się dowiedzieć z pracy "The Reception of Jane Austen in Europe" A. Mandala i P. Barnaby'ego, a o losach tłumaczeń z angielskiego na ziemiach czeskich od Evy Masnerovej, z artykułu "České překlady z anglické a americké literatury", umieszczonego w książce "Kapitoly z dějin českého překladu". Oraz ze studiowania katalogów bibliotecznych, oczywiście.

Weź dokładkę!

23 komentarze

  1. Pyzo, nie mogłam się oprzeć, przerwałam sobotnie zajęcia (grabienie liści), bo po prostu musiałam sprawdzić, czym nas dzisiaj uraczysz! Wspaniały wpis! Dziękuję za to opracowanie. Podejrzewam, że jesteś prekursorką tego tematu w polskiej blogosferze :)A przy okazji, muszę sprawdzić te czeskie ilustracje "Emmy"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Musiałam jeszcze teraz nanieść pewne poprawki, bo nie dawała mi spokoju ta "Pýcha a přemlouvání" i zaczęłam dalej szperać, no i okazuje się, że to jest jednak przekład "Perswazji", które coś nie mają szczęścia do czeskiego tytułu. Tak się sama złapałam, że z rozpędu wszystkie "pychy" zakwalifikowałam jako przekłady "Dumy..." ;). Ale jako prekursorka czasem się mogę machnąć i liczyć, że zostanie mi wybaczone ;). Ilustracje Borna są zawsze cudowne, idealnie by pasowały do Twojego dzisiejszego zestawienia!

      Usuń
  2. Super wpis! Będąc nie tylko miłośniczką Jane Austen, ale i młodą tłumaczką i "tłumaczoznawczynią", aż podskoczyłam z uradowania zobaczywszy już sam tytuł. Przeciekawa sprawa! A jakie są preferowane strategie tłumaczeniowe wśród Czechów? Czy wolą udomawiać, czy podkreślać angielskość opowieści? Co zrobili z Fitzwilliamem? :D Czy strategie się różnią u konkretnych tłumaczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)! Postaram się odpowiedzieć, ale przyznaję, że głównie "Dumy i uprzedzenia" miałam w rękach, więc o nich mogę najwięcej powiedzieć i na nich się skupię, tak afestiwalowo, niestety :). Ten pierwszy przekład, Noski, akurat jest dość słaby (sporo widocznych kalk z angielskiego, w tym sensie, że jest on aż nazbyt "wierny" tekstowi oryginału -- zresztą spotkałam się z twierdzeniem, że dlatego tak szybko wyszła publikacja drugiego tłumaczenia, ale nie wiem, na ile to prawda, czy tak się złożyło). Zresztą jak się spojrzy na kilka stron, to widać, że a tu przełożył zdanie przeczące jako twierdzące, gdzieś zgubił sens zdania -- to taki przekład mający raczej wartość ciekawostkową. Starą tradycją czasami brakuje też całych zdań ;). To samo jest w tym drugim tłumaczeniu z lat 40. Ono jest o tyle ciekawe, że zczeszcza na potęgę. Bo tak w ogóle, jeśli chodzi o zczeszczanie imion, to strategie są różne. W powojennych przekładach Lizzie zostaje Elisą albo Elišką, u Kondrysovej jest Elizabeth, ale ze zdrobnieniem czeskim: Líza. W ogóle to Šimková, czyli ten drugi przekład, jak wspomniałam, zczeszcza na potęgę (jest więc Jana Bennetová, Karel Bingley, i mój ulubiony Jiří Wickham :)). Noska jest dość niekonsekwentny, czasem zczeszczy, czasem nie. U Kondrysovej z kolei imiona są oryginalne, ale czasami coś udomowi -- na przykład pani Hill zostaje "Hillovką" albo zamiast Lucas Lodge mamy Lucasov. Owszem, są nieśmiertelne końcówki -ová w żeńskich nazwiskach, wszędzie, ale to jest norma językowa. Ale tak na marginesie: te angielskie imiona i nazwiska się bardzo ładnie dają po czesku odmienić i nie potrzebne są żadne apostrofy ;). Wiem, że o tłumaczeniu Kondrysovej mówi się, że czasami za bardzo narzuca czytelnikowi interpretację (przez dobór słów bohaterowie wydają się bardziej określeni, niż w oryginale) i faktycznie coś w tym jest, ona bardzo, hm, w określony sposób dobiera słowa (na przykład w pierwszym zdaniu "Dumy..." mamy "ženuškę", słowo z określonego rejestru znaczeniowego, a w oryginale jest przecież po prostu "wife").

      Usuń
    2. Och, dzięki! Jakie to wszystko ciekawe! Muszę pouczyć się czeskiego... Jiří Wickham brzmi przecudownie:)

      Usuń
    3. Zawsze do usług :). Oczywiście ów Jiří to dokładnie to samo, co polski Jerzy Wickham, niemniej to odbieranie obcej powieści przez trzeci język zwykle kończy się u mnie tak, że odbieram ją na nieco innym poziomie tego, co i jak mi brzmi ;).

      Usuń
  3. A i tak Czesi nas wyprzedzili i nie mamy nawet "odrodzenia narodowego" na usprawiedliwienie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie zdałam sobie sprawę, że o polskich przekładach Jane Austen wiem zdecydowanie mniej... ;) Czyli pojawiły się dużo później niż czeskie? Nie było nawet jakichś fragmentarycznych? Może u nas Austen z kolei epokowo nie pasowała ze względu na ten, jak napisał Chudoba, antyromantyzm ;)?

      Usuń
    2. Rozsądek i uczucia 1934 (Rozważna i romantyczna 1977), Duma i uprzedzenie 1956, Perswazje 1962, Emma 1963, Opactwo Northanger 1975, Mansfield Park 1994(?).

      Bez przesady, szukałbym raczej bardziej prozaicznych wyjaśnień :-)

      Usuń
    3. U nas pierwsze było chyba "Rpzsądek i uczucie" z 1934 r w przekładzie Janiny Sujkowskiej. Wcześniej książki Austen docierały w tłumaczeniach francuskich.

      Usuń
    4. @Marlow, @Tarnina, dziękuję, czyli tylko odrobinę później i podobną ścieżką, potem kolejność się nieco zmienia, ale faktycznie, te przekłady są późniejsze nawet, niż czeskie (no, wymieniają się niekiedy "późnością", ale jednak). Tym razem, @Marlow, też skłaniam się ku bardziej prozaicznym wyjaśnieniom, to, o czym pisze @Tarnina, wydaje mi się prawdopodobne -- czyli że docelowi odbiorcy nie potrzebowali przekładu. Ale nie mogłam się oprzeć ;).

      Usuń
    5. "Mansfield Park" według katalogu BN w 1996.

      Usuń
    6. Czyli data bardzo zbliżona -- ciekawe, dlaczego akurat ta książka tak późno?

      Usuń
    7. Chyba dlatego, że to jest najtrudniejsza i najmniej rozrywkowa powieść Austen. Najmniej "popularna" i pewnie też najmniej popularna. Więc dopiero kiedy austenizm przybrał u nas na sile (czyli po pamiętnej "scenie jeziorkowej", której nie napisała Austen ;)) ktoś zauważył lukę i że jest tu interes do zrobienia ;)

      Usuń
    8. Zabiorę się za nią po nowym roku na sto procent! :)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy wpis, niby literatura czeska nie jest moim konikiem, ale przeczytałam z ciekawością. Jak to przekłady literatury mają dużo wspólnego z historią... :)

    Ciekawe, dlaczego pierwsze przekłady "Rozważnej..." i "Perswazji" nie przetłumaczono "normalnie" tylko zatytułowano książki nazwiskami bohaterek ^^

    Karmena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). Na pytanie częściowo starałam się odpowiedzieć we wpisie: to znaczy takie nadanie tytułu z imieniem bohaterki wskazywało, przynajmniej teoretycznie, o czym książka jest i do jakiej grupy docelowej jest skierowana (o dziewczętach, do dziewcząt -- niekoniecznie jest to chyba widoczne teraz, ale z takimi pomysłami interpretatorskimi się spotkałam i myślę, że coś w nich może być).

      Usuń
  5. Ależ niesamowicie to ciekawe! :D W ogóle sprowokowało mnie do refleksji, jak bardzo przekłady zmieniają literaturę narodową danego kraju, jak - jeśli powieść się przyjmie - pociągają za sobą naśladowców, którzy chcą robić to samo, tylko w swoim języku.

    I z drugiej strony - jaki wpływ na to mają same wydawnictwa, na przykład jak w Twoim tekście - uznając powieści Austen za romanse dla młodych dziewcząt i do nich je kierując, z jednej strony pozbawiając je łatki "klasyki", a z drugiej - właśnie dzięki temu sprawiając, że trafią "pod strzechy". Ciekawe to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie -- przy czym nie jestem specjalistką, ale szukając wzmianek o Austen w prasie literackiej czeskiej, na taki pełny artykuł podważający zdanie o "idylliczności" i "nic-nie-dzianiu-się" w jej powieściach trafiłam dopiero na początku lat dwutysięcznych (w sensie: trafiłam teraz, artykuł jest z lat dwutysięcznych). Wcześniej są próby takiego umiejscowienia Austen w kontekście prądów literackich, jak wspomniałam, jest też piękna analiza z pozycji marksistowskich ;), ale tak poza tym to dopiero też chyba ten boom na Austen od lat 90. przynosi takie publikacje. Ale oczywiście mogłam coś przegapić i jakby się poszperało, to coś by się znalazło :).

      A sam kontekst: żeby zobaczyć, czy to jakoś wpływa na odbiorców i ewentualnych naśladowców -- szalenie ciekawy!

      Usuń
  6. Bardzo ciekawy wpis :) Ja z czeskim nie mam nic wspólnego, ale tłumaczenia tytułów i samego nazwiska Austin - może trochę śmieszyć. Z drugiej strony jestem bardzo ciekawa, czy ktoś zbiera narodowe wydania powieści Jane Austen. Mógłby to być ciekawy zestaw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to zupełnie nie bierze, muszę przyznać ;). Oczywiście to może być kwestia przyzwyczajenia, ale nigdy specjalnie mnie nie śmieszyła czeszczyzna ;). No a co do zbiorów "narodowych" -- faktycznie byłoby to szalenie interesujące! Ciekawe, czy mają takie na przykład w Chawton?

      Usuń
  7. Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam. Świetne, rzetelne opracowanie! Dzięki Pyzo za informację o źródłach, bo nurtowało mnie przede wszystkim, skąd zaczerpnęłaś taką mnogość informacji. Podziwiam Cię za zaangażowanie i wysiłek, bo chociaż prace dyplomowe bywają czasem bardzo ciekawe, to jednak trzeba zwykle spędzić nad nimi trochę czasu, zanim wyłuska się to co interesujące i najbardziej aktualnie potrzebne.

    A jeszcze wspomnę o „Mansfield Park” – nie wiem, czy już o tym tu u Ciebie nie wspominałam, ale to jest moja ulubiona książka Austen z tych dotychczas przeczytanych (czyli „Duma i uprzedzenie”, „Emma” i „Mansfield Park” właśnie). Ogólnie prawdę mówiąc nie przepadam za tą autorką, trochę mnie nudzi, ale w „Mansfield Park” spodobał mi się rozmach tematyczny. Ogromnie się cieszę, że przy okazji tego Nabokova będę miała okazję sobie ją odświeżyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). Czytanie tych prac akurat było dużą przyjemnością, choć jak to w czeskich pracach, strukturalizm wiecznie żywy, więc czasami ta przyjemność malała -- ale znalazłam też świetną pracę omawiającą zjawisko bycia fanem Jane Austen. Cudownie napisana i bardzo zajmująca (choć nie o samym przekładzie, to była to fascynująca lektura!).

      Sama "Mansfield Park" właśnie zamierzam przeczytać w nowym roku, jeszcze przed Nabokovem, żeby wiedzieć, co i jak wreszcie :). Mnie pierwsze podejścia do Austen (jakoś pod koniec podstawówki) też zupełnie nie przekonały, a teraz widzę, ileż tam jest fascynujących rzeczy, często poukrywanych i do odkrywania! Przyznam też, że wpisy festiwalowe wiele takich "smaczków" przede mną odsłoniły :).

      Usuń