Więcej czytania! Albo karnawał blogowy #12


Nieco nietradycyjnie karnawał blogowy o dzień wcześniej, ale to z racji tego, że jak wszystkich chyba i mnie także kusi możliwość podsumowania roku pojutrze. Dlatego już dzisiaj dzielę się z Wami porcją linków wyszperanych w tym teoretycznie zimowym miesiącu (no, właściwie przez 22 dni był jeszcze jesienny).


aHa z Bajkonurka opisuje swoje wrażenia z Targów Książki Historycznej. Ponieważ jest tam wystawcą, a nie kupującym, można zobaczyć, jak cały ten interes wygląda z drugiej strony. Nie wspominając już o tym, że aHa pisze wspaniałe relacje z targów, po prostu.

A teraz dwa wpisy Padmy z Miasta Książek -- dwa, bo nie mogłam się oprzeć. Najpierw pojawiła się notka o tym, jakie książki o Jane Austen warto przeczytać (całą jedną znalazłam w swojej bibliotece, ale nie ustaję w nadziei, że i reszta się znajdzie, bom ciekawa), a potem inspirująca lista książkowych rzeczy, które warto zrobić zimą. A co.

A jak jesteśmy przy Jane Austen, to jeśli wpadacie tu i nie zorientowaliście się, że był Festiwal "Emmy", to na wszelki wypadek podsuwam link z całym dobrem, czyli notkami festiwalowymi, zgromadzonymi pracowicie przez Tarninę.

Moreni podsumowuje swój rok jako posiadaczki czytnika. Doświadczenia kindlowe są mi obce, ale lubię o nich czytać -- poza tym jednak czytnik to, mniej lub bardziej, czytnik. A przy okazji przypominając sobie ten wpis zorientowałam się, że był też wpisem urodzinowym (gapa ze mnie!). Sto lat, Moreni! 



 A dla przerwy obrazkowej klasycznie: "Walka postu z karnawałem" pędzla Breughla.


Kruk z kolei stara się zdemaskować (a może: demaskuje?) Martę Kisiel. Jeśli czytaliście "Dożywocie", a jeszcze się nie zorientowaliście... A, co będę Wam mówić -- przeczytajcie! I książkę, i wpis.

Jeśli czujecie niedosyt opowiadań, ewentualnie biegniecie przez swoje zbiory książkowe z paniką w oczach pod tytułem "pojutrze koniec roku, a ja przeczytałe/am tylko x książek!", to może skorzystacie z podpowiedzi Ćmy książkowej i zapoznacie się z bardzo przyjemną stroną z opowiadaniami?

Na Niebieskim Stoliczku zaś -- plany na nowy rok. Bardzo ciekawe tematyczne wyzwanie czytelnicze. Nawet jeśli jesteście niewyzwaniowi, możecie zerknąć, jakieś ciekawe lektury na pewno się tam pojawią.

Claudette i słodko-gorzka, a przy okazji przezabawna notka o tym, jak planujemy czytać w cudownych, niemalże filmowych warunkach, i co z tego wychodzi. W sam raz na dość ponuro-pogodowy koniec roku!

A do oglądania i poczytania na Kąciku z książką przegląd tego, czym można kolorować. Sama się inspiruję, a do tego można pooglądać, co pomalowała już Katarzyna.

Miłej lektury!

Weź dokładkę!

22 komentarze

  1. Bardzo dziękuję za podlinkowanie mojego wyzwania ;)
    Już pędzę czytać polecane artykuły.

    OdpowiedzUsuń
  2. Same fajne linki znalazłaś. Zaraz nadrobię zaległości i przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyjątkowo ciekawe linki, zaraz niektóre przejrzę :) a "Dożywocie" pani Kisiel mam sama w planach. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo się cieszę, że mogłam Cię zainspirować :) Żałuję, że ostatnio mam coraz mniej czasu na kolorowanie, ale lubię sobie do tego wracać i trochę eksperymentować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dla mnie nieustająco największym odkryciem jest możliwość kolorowania mazakami, na co wpadłam właśnie dzięki jednemu z Twoich wpisów :).

      Usuń
    2. To z kolei tak nie do końca moje odkrycie, bo też zobaczyłam na FB :) dla mnie swego czasu odkryciem było kolorowanie żelopisami :)

      Usuń
    3. No, grunt, że się idea rozprzestrzenia ;). Z żelopisami właśnie nie próbowałam, ale jestem ciekawa. Jak sobie jakieś sprawię, na pewno zobaczę, jak mi idzie kolorowanie nimi :).

      Usuń
    4. Ja jestem z nich bardzo zadowolona, a najbardziej z metalicznych, kiedyś upolowanych w Biedronce za grosze :)

      Usuń
    5. Muszę się pilniej rozglądać ;).

      Usuń
  5. Będzie co czytać dzisiaj wieczorem. Dzięki, Pyzo!

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdemaskował? Jakżebym mógł ;-) Chcesz żeby mnie opadła mafia w czapeczkach z łużowymi uszkami? I Ty też widzę w mafii ;-)
    Dzięki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w łużowej mafii? Nie, ja tylko ją obserwuję z boku, po jednej zaledwie lekturze "Dożywocia" i to dość przypadkowej (późno się zorientowałam, że to jest TO "Dożywocie" ;)). Zresztą dlatego niepewnym tonem ten wpis zapowiedziałam ;).

      Usuń
    2. No to tak jak ja. Prawie, bo ja wiedziałem, że czytam TO „Dożywocie”. Co się uśmiałem to moje. Potem złapałem focha, bo to nie miało prawa mi się tak podobać (nie moja część fantastyki, zupełnie) i w ramach retorsji popełniłem wpis… No i czekam na ten wyrok mafijny od Godmother i nic… Nie mogę powiedzieć szefowa łaskawa była zauważyła wpis i nic, nadal czekam…
      Wpis jest oczywiście taki bardzo mój, co zresztą zauważyłaś, ale Ty mnie czytujesz, to wiesz czego się można spodziewać - motr i takie tam ;-)

      Usuń
    3. Nie znasz dnia ani godziny? W sensie: to stara dobra zasada, nie będą jej przecież łamać (chyba?) ;). Motr jest cudowny, zdecydowanie trzeba go wypuścić do szerszego obiegu! :D

      Usuń
  7. Dzięki, zawsze miło być w pyzowym zestawieniu.:) (a kruczą notkę przeczytam dopiero, jak przeczytam książkę. Czyli nieprędko, znając życie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dobrze, bez znajomości „Dożywocia” to ona jest nieczytelna albo czytelna inaczej ;-)

      Usuń
    2. @Moreni, jak dostaniesz w swoje ręce "Dożywocie", to już pójdzie szybko. Sama pamiętam, że przeczytałam ją błyskawicznie w rozstrzęsionym pekaesie mknącym (hm) przez polskie dróżki. A wzięłam z postanowieniem, że o, na weekend będzie w sam raz ;). Bo z kruczej notki bez przeczytania faktycznie wiele radości umyka :).

      Usuń
  8. Dziękuję za podlinkowanie :). Kurczę tyle ciekawych wpisów do przeczytania. I jeszcze to wyzwanie, brzmi naprawdę intrygująco.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też chyba w końcu sięgnę po "Dożywocie", bo ta książka ostatnio po prostu za mną chodzi, wchodzę na bloga Pyzy, a tu też o niej wzmianka ;)
    Bardzo dziękuję za polecenie :) A tak bardziej podniośle, Twoje "Pierogi Pruskie" to zdecydowanie jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy, blog książkowy, na jaki trafiłam w tym roku. Mniej więcej od lutego, około dwunastej, włącza mi się myśl "O, chyba zaraz będzie nowy wpis Pyzy". Nie wszystko komentuję, ale wszystko staram się czytać :) Gdzieś wspomniałaś, że codzienne blogowanie było Twoim noworocznym postanowieniem, ale mam nadzieję że blog z końcem roku się nie skończy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgnij, sięgnij, bardzo jestem ciekawa, co powiesz, jak przeczytasz :)!

      Nie skończy się, wciągnęłam się jednak ;). Będzie trochę zmian, ale nie jakichś bardzo radykalnych i w ogóle nadal będą Pierogi :). Bardzo Ci dziękuję za takie miłe słowa, to jest bardzo motywujące, że oprócz mnie jeszcze są tutaj czytelnicy i do tego im się podoba :).

      Usuń
    2. Ja też podziwiam Cię za regularność w dodawaniu wpisów i oczywiście ich jakość. Prowadzisz jeden z najciekawszych blogów okołoliterackich w polskiej sieci.

      Usuń
    3. Dziękuję :)! Będę się starała dalej :).

      Usuń