Więcej czytania albo karnawał blogowy #13



Ponieważ ostatnie dwa dni stycznia wypadają w weekend, a ja zamierzam się solennie trzymać postanowienia nie pisania w weekendy (choć będzie jeden wyjątek w lutym, już uprzedzam!), to postanowiłam przesunąć karnawał i podsumowanie na dwa ostatnie dni tygodnia "pisanego". Dlatego dzisiaj dzielę się z Wami dużym dobrem, wyczytanym na innych blogach w tym miesiącu. A widać, że z nowym rokiem wiele siły w piszących, bo i tekstów dużo.


[1]
Altti Anonim wrócił do pisania, więc polecam Wam od razu dwa wpisy. Jeden intrygujący o tym, czy i jak mówić o krótkich formach jako o dziele (sami zobaczcie), a drugi o – podejrzewam bliskim niektórym – wrażeniach z lektury Manna, w które zaplątał się Gombrowicz. 

Secrus z kolei zabrał się za "Madame" Antoniego Libery. Niezależnie od tego, czy już czytaliście i chcecie porównać wrażenia (albo je sobie przypomnieć), czy przymierzacie się i chcecie sprawdzić czy warto – dobrze zajrzeć. 

Megu o swoim potterianizmie. Czy trzeba coś więcej dodawać?

Na blogu Krimifantamania znajdziecie z kolei rozważania o niemieckim antysłowie zeszłegoroku.


Jak wspominałam przy okazji notki o fanpage'u "Recenzje z Lubimy Czytać", zgadzam się z wpisem Misiaela. Także raz jeszcze go tu przywołuję, bo dobry jest.

[2]
Narzekałam na wiecznie nieszczęśliwych detektywów i wywołałam wilka z lasu. A konkretnie to okazało się, że są detektywi nie tacy znowu nieszczęśliwi (szkoda tylko, że nie trafili jeszcze do mojej biblioteki, ale czekam cierpliwie). Innymi słowy: Zacofany w lekturze o powieści Mariusza Ziomeckiego.

Serenity marudzi na temat formatu książek. Zapewne sami nie raz marudziliście, więc wybierzcie się pomarudzić kolektywnie.

Na Magnoliach z kolei o akcjach promujących czytelnictwo.

A na Dowolniku o zbiorowym wydaniu komiksów wiedźmińskich. Sama chodzę wokół nich już czas jakiś (zwłaszcza, że poprzedni wydany tak samo tom komiksów, "Ekspedycję", mam, więc wiecie: pokusa wielka).




Dobrej lektury!


[1] i [2] Źródło.

Weź dokładkę!

11 komentarze

  1. Ech, a przecież napisałem tyle konstruktywnych tekstów, w których nie marudzę, tylko chwalę, głaszczę po główkach i cmokam z zachwytu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ mnie ten tekst na przykład zachęcił, czekam tylko, aż biblioteka się wyposaży ;).

      Usuń
    2. No dobsz, mam nadzieję, że szybko się zaopatrzy.

      Usuń
  2. Tyle ciekawych rzeczy do nadrobienia, a tu sesja za pasem ;). Jak dobrze, że jeżdżę komunikacją miejską, może dam radę nadrobić.
    PS. a czemu nie ma rankingu blogów Janka z Tramwaju :)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ w sesji się chyba właśnie najlepiej czyta, bo przecież "no jeszcze nie mogę się zabrać za naukę, bo obiecałam sobie doczytać..." ;). No, ale wiadomo, nie zawsze się da :).

      Jakoś się zamotałam :) -- ale masz rację, powinien się znaleźć, wszak to ważny link :). Toteż umieszczam: o tutaj (i karnawał trwa dalej :)).

      Usuń
    2. Pyzo, absolutnie się nie zgadzam w sesji niestety się nie czyta, w sesji się ogląda żubry/pandy/delfiny, gra w dziwne gry i ogląda obejrzane seriale. ;) Niemniej mam nadzieję, że chwilę po sesji uda mi się ponadrabiać nieczytane wpisy.

      A jakbym mogła coś polecić, ciekawy w tym miesiącu był też wpis o reklamach książkowych na blogu Kulturą w płot. Głównie przez to, że reklamy które opisywał są rzeczywiście dość niekonwencjonalne. :)

      Usuń
    3. A tak, sama kiedyś przeszłam całe Tiny Toons Adventures w ciągu sesji, gdyż była to rzecz pierwszej wagi, nieprawdaż ;).

      Na pewno zajrzę zobaczyć, na czym polega niekonwencjonalność ;). Dzięki :)!

      Usuń
  3. Zerknąłem na statystyki blogu i aż musiałem wszcząć prywatne śledztwo, kto to taki przyczynił się do nagłego wzrostu zainteresowania jedną z recenzji :D Ślicznie dziękuję za polecenie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Na "Madame" zawsze patrzę z sentymentem! Kiedy ja to czytałam... wieki temu! Taka świętość, aż strach mi czytać cudze opinie, ale zaraz się przemogę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam sentyment, chociaż coraz bardziej się zastanawiam, jak by mi się "Madame" czytało tu i teraz. Może w końcu się zabiorę za powtórkę -- za czas jakiś ;) (więc: tam i wtedy chyba raczej ;)).

      Usuń