Porady literackie albo pytanie i odpowiedzi #3



Przyszedł czas, żeby znowu zasięgnąć języka wśród literatów w Ważnych Sprawach Nie Cierpiących Zwłoki. A zatem – pytanie i odpowiedzi!

Ponieważ tak się składa, że mamy rok przestępny i to są porady najbliższe tak rzadkiej w kalendarzach daty jak 29. lutego, postanowiłam zapytać: Co robić w tak rzadko zdarzający się dzień jak ten, żeby miło go wspominać? Na początku udałam się do rzadko czytywanego dzisiaj pisarza, z którym spędziłam jakiś czas temu bardzo przyjemny czytelniczo czas, czyli do Axela Munthego.

Następnej niedzieli, a pamiętam datę, gdyż było to w dniu moich urodzin, zapaliłem fajkę na Mont Blanc, dokąd, według słów przewodników, wszyscy turyści przybywają w stanie kompletnego wyczerpania.

No cóż, doktor Munthe nigdy specjalnie skromny nie był, ale puśćmy tę uwagę o „wszystkich turystach” mimo uszu i skupmy się na tym, jak nam dorzecznie odpowiedział. Nie dość, że odniósł się do rzadkości daty, którą trzeba dobrze zapamiętać, to jeszcze udzielił faktycznej porady. Co prawda wydaje mi się pewnym ekscesem wspinać się aż na Mont Blanc, ale nie ulega wątpliwości, że wtedy bym ten dzień bardzo dobrze zapamiętała. Obawiam się jednak, że tę przechwałkę-przestrogę powinnam sobie wziąć do serca, bo w moje kompletne wyczerpanie po takiej akcji wierzę bez zastrzeżeń.

Skoczmy po sąsiedzku ze Szwecji do Finlandii, bo po pierwsze kto lepiej doradzi, jak miło spędzić czas jak Tove Jansson a po drugie – po komiksy muminkowe rzadko się sięga, bo nie wszyscy wiedzą, że istnieją. A istnieją i mają się dobrze. Odpowiedź jest, oczywiście, obrazkowa. 



Tak, tak, dobrze jest mieć przy sobie w taki dzień kogoś bliskiego. Muminek stawia na rodzinę, żeby nie było mu smutno, ale myślę, że każde towarzystwo się przyda. No i to nurkowanie – coś jest na rzeczy z tymi ekstremalnymi działaniami, żeby dobrze uczcić datę czymś niecodziennym.

To może żeby uspokoić szybko bijące z ekscytacji serca spytamy Zofii Nałkowskiej? Zajrzyjmy do dziennika – nie na chybił trafił, ale jak najbliżej daty sprzed lat stu (ależ ten czas leci, pani Zofio!). Pisarka nie uznała chyba 29. lutego za datę aż tak ważną, ale 26. lutego 1916 zanotowała:

Ten obecny tryb życia (bywanie, przyjmowanie, teatry) czy mię psuje – nawet nie wiem.

Chociaż brzmi groźnie, to jednak całkiem ta porada w stylu muminkowym (bywanie, przyjmowanie – w grupie koleżeńskiej siła!), a do teatru zawsze można się wybrać. O ile nie jest akurat w poniedziałek zamknięty, oczywiście. No, ale przynajmniej nie każe się wspinać ani nurkować. Chociaż co kto lubi, wiadomo. 

A w dzisiejszym odcinku udział wzięli:




No i nie zapomnijcie, że jutro wyjątkowo będzie wpis! W końcu to 20.
dzień miesiąca, czyli pora na "Pikniki z Klasyką", a w nich Henryk
Sienkiewicz i jego "Bez dogmatu". Za to w poniedziałek w związku z tym
wpisu nie będzie, co by zachować równowagę w naturze. 

Weź dokładkę!

6 komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Tak, to taka wczesna Nałkowska jeszcze, te dzienniki są rozbrajające :).

      Usuń
  2. No, to czekam na "Bez dogmatu".

    OdpowiedzUsuń
  3. Pykanie fajki na Mont Blanc na propsie, totalnie wbijam z ziomkami na koniec miecha.
    (za dużo Orbitowskiego)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak pięknie i jakoś tak nawet zgodnie z duchem "Księgi z San Michele", choć językowo oczywiście nie ;). Ale kto wie, gdyby tak modernistyczną frazę w taki sposób przełożyć... :]

      Usuń
  4. Jestem ciekawa książki Sienkiewicza :)

    OdpowiedzUsuń