7 rzeczy, które wydarzyły się w marcu albo podsumowanie miesiąca



Że tak to lakonicznie ujmę: czas podsumować miesiąc.

[1] Na blogu pojawił się bodaj najliczniej komentowany od początku istnienia Pierogów wpis recenzyjny: dyskutowaliśmy zawzięcie o „Okularniku” Katarzyny Bondy.


[2] Miałam urodziny (ach, starość!) i z tego powodu spełniłam swoje kolejne marzenie, czyli przygotowałam małą grę planszową w prezencie dla Was

[3] Zrobiłam również krzyżówkę – nie wiem, czy jesteście wielkimi amatorami tych krzyżówek, ale przyznaję, że z robienia ich mam tyle radochy, że chciałabym, żeby pojawiały się one co miesiąc. Rozwiązanie marcowej będzie w tej z kwietnia i tak to się – mam nadzieję – będzie toczyć. 
 
 
 
 A dla ilustracji urocze pingwiny wypatrujące... Hm, no czego by tu? Wiosny? Źródło.



[4] Nie przeczytałam oszałamiającej liczby książek, ale za to spełniłam jedno z dawno sobie obiecywanych czytelniczych życzeń, czyli przeczytałam „Miasteczko Middlemarch” (tu wrażenia, a tutaj toczy się dalej dyskusja o „Middlemarch”, które gościło na Pikniku z Klasyką).

[5] Napisałam wpis, do którego długo się zabierałam, bo ciągle mi się wydawało, że mam mało przykładów. 

[6] Facebook zmienił mi sposób wyświetlania fanpage'a, co mnie trochę unieszczęśliwiło, ale na krótko, bo jak zwykle jak tylko mi się wydaje, że świetnie się już we wszystkim zorientowałam, coś się zmienia. Ale w sumie: inaczej byłoby nudno. 
 
 
 
 
 

[7] Zrobiłam sobie dłuższy weekend bez-notkowy z okazji Świąt i okazało się, że oczywiście da się nie pisać, ale jak potem przyjemnie do tego wrócić (i przypomnieć sobie, ile notek Wam obiecałam, i zabrać się do pisania!).

Kwiecień mam nadzieję będzie jeszcze bardziej wiosenny niż marzec, a zatem: więcej siły do pisania, więcej chęci wynikających z okoliczności przyrody, no i mam nadzieję, że jednak ktoś się z czytających ostanie, nie wywabiony na zewnątrz przez słońce, kwiaty i generalną potrzebę wytworzenia witaminy D. Będą niespodzianki, będą stałe odcinki kolejnych cykli, będzie też Bolesław Prus ze swoimi „Kronikami” na Pikniku z Klasyką, słowem: będzie się działo!

Weź dokładkę!

9 komentarze

  1. Nie wierzę! Przegapiłam post i dyskusję o "Okularniku". Siedzę teraz, śmieję się do ekranu i mamroczę pod nosem "Brawo, ja!".
    Na swoje usprawiedliwienie dodam tylko, że przeczytałam dwie Joanny Chmielewskie w marcu.
    P.S. Mam drugie usprawiedliwienie: jestem żywym dowodem, że podsumowania miesiąca są potrzebne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też przegapiłam i też nie mogę w to uwierzyć! "Okularnik" to moje największe rozczarowanie lutego, lekturę zarzuciłam po kilkudziesięciu stronach, bo jakoś nic się nie działo, a jak już się działo, to nie mogłam się połapać, o co chodzi. Pędzę przeczytać Twoją opinię, Pyzo!

      Usuń
    2. @Niekoniecznie Papierowa, a to dobrze, bo z pełnym przekonaniem robię je, żeby sobie usystematyzować miesiąc, więc frajda, że nie tylko sobie i że czasem coś tam wyłowię ku pamięci :). Dwie Joanny Chmielewskie -- zacnie! "Okularnik" aż tak porywającą lekturą, jak widać, dla mnie nie był ;).

      @Wanda, no, dużo nie straciłaś, nie będę Cię namawiała do wznowienia lektury (a w tekście spojleruję, jeśli jesteś ciekawa, co tam się w końcu działo ;)).

      Usuń
    3. Przeczytałam właśnie i coraz bardziej się cieszę, że lektury "Okularnika" nie skończyłam. ;)

      Usuń
    4. Ale wampiry Ci przepadły, więc wiesz ;).

      Usuń
  2. No tak. Ty przeczytałaś "Okularnika", a ja wciąż nie. Chlip, chlip. A że lada moment biorę się za "Shantaram" to zachodzi obawa, że szybko tego "Okularnika" nie przeczytam, bo mogę mieć przez jakiś czas dość opasłych tomisk. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie będę Cię jakoś bardzo zachęcać, strasznie mnie "Okularnik" rozczarował. Ale przeczytałam -- przyznaję, że zmobilizowałam się wtedy, jak napisałaś, że na Ciebie czeka ta lektura, bo zdałam sobie jakoś mocniej sprawę, że u mnie też leżakuje ;).

      Usuń
  3. A ja wlasnie skonczylam Ostatnia arystokratke

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak wrażenia? Sama byłam nieco rozczarowana, choć miejscami bardzo mi się podobał klimat a la "Pamiętnik księżniczki", chociaż redakcja trochę zaspała przy ujednolicaniu tekstu -- widać, że był pisany "na raty". Co nie zmienia faktu, że nawet ciekawa jestem, co się dzieje na Kostce w kontynuacji :).

      Usuń