Sceny z życia książek #4 albo książka do zadań specjalnych


Tym razem sprawa nabiera wymiaru niemal ekstremalnego, jak na książkę oczywiście, ale nie powiem, że się nie spodziewałam. Dlatego zapuśćcie sobie odpowiednią muzykę, bo będzie się działo. Ja na ten przykład słyszę wręcz taki na przykład motyw przewodni z Jamesa Bonda.




Poszłam nieco na łatwiznę, a nieco w kierunku, jaki zapowiadałam, czyli sprawdziłam, co porabia domowy Kant.

Jak widzicie, nie dość, że jest to książka w naszym domostwie bardzo czytana (nie masz ci to jak Kant o poranku, nieprawdaż), to jej praktyczność zasadza się jeszcze na czymś innym. I nie mówię tu tylko o tytule, bo zakasuje ona od czasu do czasu rękawy i bierze się do ciężkiej pracy. Przyłapana została tutaj akurat na przeglądaniu narzędzi, żeby to i owo wymagające poprawy popoprawiać.

I kto mówi, że filozofia jest zupełnie niepraktyczna?

Weź dokładkę!

4 komentarze

  1. można i tak!książki nie koale,i swoje potrzeby też mają.Kant akurat poczuł powołanie do reperowania.kto mu zabroni? 😁

    OdpowiedzUsuń
  2. Kto tak mówi, nigdy nie zatrzymał sztyletu zasłaniając się zebranymi dziełami Arystotelesa, nie znokautował nikogo Krytyką czystego rozumu i nie nauczył się nowych świństw z Platona. Znaczy, nawet nie wie ile stracił :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealne :)! Bardzo mi się to podoba ;).

      Usuń