Sposoby na uczczenie Roku Szekspirowskiego albo Bard razy dziewięć



Wiadomo, że mamy w tym roku rok Sienkiewiczowski, od wiedzy o tym uciec trudno. Ale w cieniu Sienkiewicza odbywa się również interesujący rok Szekspirowski. Nie, żeby był jakoś szczególnie przysłonięty, tego nie twierdzę, ale z racji tego, że dramatów czyta się zwykle mniej niż próz, to i czytelniczo może wydawać się mniej interesujący. A nic bardziej mylnego.

Ale nie tylko czytelniczo – jak zapewne zauważyliście, wyznaję zasadę, że czytanie to jedna z takich czynności, które przenikają wiele sfer życia. Wiele ubarwiają, dużo też zmieniają w patrzeniu na rzeczywistość. No więc jak można uczcić Rok Szekspirowski? Zwłaszcza jeśli – podobnie jak ja – zazwyczaj wpadacie na pomysł, że może by tak jakoś uczcić tego typu rocznicę, jak się już zorientujecie, że jest. Co mi w tym roku zajęło, jak widać, nieco czasu. No, ale dobrze, dosyć kajania się, takie oto pomysły mnie naszły.

Przeczytać wszystkie dzieła Barda – to oczywiście sprawa najprostsza (jako pomysł) i najtrudniejsza (jako realizacja), bo dzieł tych jednak jest sporo. Na szczęście jakąś część już na pewno się zna wcześniej – do czego walnie przyczynia się szkolna edukacja – a jeśli dołożyć do tego samozaparcie to kto wie, może i znaczna część czytelników w ten właśnie sposób uczci ten rok? A jest naprawdę co sobie postanowić. Szekspir napisał około 38 sztuk (około, bo co do części szekspirolodzy nadal nie są zgodni, czy są jego, czy tylko się mu je przypisuje oraz, jak to zwykle bywa, odwrotnie, czyli że coś Szekspira przypisuje się komuś innemu) i grubo ponad setkę sonetów. Sonetów w teatrze raczej nie zobaczymy, więc to z pewnością wyzwanie czytelnicze.

Sprawić sobie zacny komplecik – a jeśli nie mamy ochoty czytać tak od razu za jednym, rocznym, zamachem wszystkiego, to zawsze można sobie sprawić wydanie na później, a póki co rozkoszować się jego widokiem na półce. I nie trzeba wcale kusić się na wydania nowe, w antykwariatach znajdziemy wiele zacnych, do ubogacenia księgozbioru. Oczywiście tutaj dużo zależy od tego, czy chcemy mieć na półce wszystko w identycznej oprawie, czy nie. Czy wolimy każdą sztukę z osobna, czy ukontentuje nas dopiero wydanie zbiorowe. Plus, oczywiście, jaki przekład -- i czy przekład, czy oryginał. Można się nieźle nagłowić, o co nam w ogóle chodzi.


 A to jeden z plakatów z konkursu Galerii Plakatu. Osobiście mój ulubiony.
Zdobył też nagrodę internautów, więc nie jestem sama. Autor: Piotr Depta.
Źródło (gdzie możecie zobaczyć i inne!).




Wybrać się do teatru – jeśli istnieje taka możliwość, można zobaczyć jakiegoś Szekspira w wykonaniu najbliższego teatru. Być może wyjdziemy zachwyceni pomysłem, być może rozczarowani, z furią wymyślając reżyserowi, ale nie zmienia to faktu, że z Szekspirem poobcujemy i obudzi on w nas jakieś emocje. Pozostaje liczyć, że na widowni nikt nie zaśnie, bo obojętność jest tu jednak najgorsza. Ponieważ Bard jest zawsze popularny, jakieś jego wystawienie na pewno do obejrzenia się znajdzie. A już w tym roku można mieć taką pewność.

Wybrać się do kina – może na ekranizację, a jeśli mieszkacie w większym mieście, to i na (re)transmisję spektaklu w ramach NT Live? Szekspirów sfilmowanych trochę jest (można sobie w ramach odpoczynku od czytania pooglądać, jak też adaptowano Barda na ekranie; oczywiście niekoniecznie w kinie, można w domowym zaciszu, DVD z przeróżnej maści adaptacjami są niekiedy do zdobycia nawet w pudłach "wyprzedajemy!"), a zobaczenie, jak się go wystawia w jego własnej ojczyźnie obecnie może być ciekawym doświadczeniem. Zwłaszcza że jednak nie ma co ukrywać, bardzo dużo w wystawieniach Szekspira zależy i od tradycji tych wystawień (nawet jeśli spektakl z nią zrywa), i od odczytania współczesnego bądź uniwersalnego kontekstu dzieła, i od tego, w jaką stronę idzie teatr danego języka (stąd jednak Szekspiry na scenach polskich będą inne od Szekspirów na scenach angielskich).

Pobuszować po stronie BBC – jak być może wiecie, BBC podrzuca nam monologi z dzieł Szekspira w wykonaniu słynnych aktorów (osobiście czekam na Rogera Allama). Zawsze można porównać własne odczytanie tekstu z taką aktorską interpretacją albo po prostu dać się unieść melodii Szekspira w oryginale. Wspominała o tym Niekoniecznie Papierowa, możecie wejść i przekonać się, kto już użyczył głosu znanym postaciom ze sztuk Barda, możecie też ponarzekać, że ktoś nie użyczył, ale tak czy inaczej -- posłuchać można, nie powiem, bardzo to przyjemne.

Przeczytać coś: czego się nie czytało, konkretny rodzaj sztuk, napisane w pewnym okresie – jeśli jednak wolicie zostać przy czytaniu, a lektura dzieł wszystkich to nie jest Wasz sposób na świętowanie, można sobie okroić wybór. Przeczytać po prostu coś, czego nie znacie, wyznaczyć sobie kilka komedii jako te, które przeczytacie z chęcią albo na przykład zapoznać się ze sztukami rzymskimi, ewentualnie napisanymi pod koniec twórczości. Daje to ciekawą perspektywę, no i można śledzić wewnętrzne nawiązania. Sama mam w planach zapoznać się z jeszcze kilkoma sztukami, których nie czytałam, choć fabularnie znam ("Burzą", na przykład) albo takich, które od jakiegoś czasu mnie kuszą, by przekonać się, jak właściwie wyglądają na papierze ("Juliusz Cezar", na przykład).


 Autor: Szymon Szymankiewicz. Plakat zdobył wyróżnienie. 



Zwiedzenie Teatru Szekspirowskiego w Gdańsku – sama jeszcze nie miałam okazji, ale podczas jednego z pobytów w Trójmieście na pewno się skuszę. Tak na marginesie, to sam Festiwal Szekspirowski w Gdańsku to rzecz interesująca, bo daje przegląd, jak się Barda wystawia właściwie na całym świecie (patrz wyżej). Ale jeśli nie da się dojechać na festiwal, zawsze można przynajmniej przejść się i zobaczyć teatr. Od lat marzy mi się choć na dzień przyjechać na festiwal, nie wiem, czy w tym roku się uda -- podejrzewam, że zainteresowanie będzie na pewno większe -- więc na razie słucham opowieści o festiwalu i planuję, że się wybiorę. Też możecie planować albo pójść dalej i pojechać.

Spróbować poczytać w oryginale – wiecie, że można ściągnąć aplikację Play Shakespeare, która pozwala na dostęp do wszystkich sztuk Szekspira, właśnie po angielsku? Można się przekonać, czy pasuje nam taka lektura, a do tego zawsze Bard będzie pod ręką. Sama korzystam i polecam, dobra rzecz. Teraz nawet jeśli mi nie po drodze do biblioteki, mogę sobie podczytać na miejscu. Aplikacja jest darmowa (choć ma chyba jakieś płatne funkcje, ale tego nie jestem pewna, bo z nich nigdy nie korzystałam jak dotąd) i działa zarówno na Androidzie, jak i na Apple. Na Androidzie, co mogę Wam powiedzieć z doświadczenia, chodzi płynnie, każda sztuka poprzedzona jest spisem postaci z wyjaśnieniem, kto jest kim, co dobrze sobie przyswoić, bo później postaci przywoływane są tylko przez skrót, a nie pełne imię. No i cóż jeszcze mogę dodać -- strona aplikacji twierdzi, że zachwycił się nią nawet Kenneth Branagh. Znaczy się: aplikacją, nie stroną. A to znaczy, że jest faktycznie użyteczna.

Porównać przekłady – od lat zastanawiacie się, który z polskich tłumaczy jest „Wasz”, ale jakoś jeszcze nie macie wyrobionego zdania? A może to właśnie pomysł na uczczenie Roku Szekspirowskiego? Można posiedzieć nad starszymi tłumaczeniami Paszkowskiego i Ulricha, zastanowić się nad Słomczyńskim albo Kamińskim, ewentualnie dołączyć do fanklubu Barańczaka albo wyszukać tłumaczenia, sporządzane przy kolejnych wystawieniach w polskich teatrach (bo są takie -- nie zawsze łatwo dostępne, ale czasami da się je dorwać; zazwyczaj były sporządzane pod konkretne wystawienie, kiedy reżyser zlecał nowy przekład zgodnie z tym, jaką miał wizję, tego się zwykle potem nie publikowało, ot, taka ciekawostka). Tak czy inaczej to właśnie idealna okazja, żeby sobie opinię o polskich przekładach wyrobić.

A Wy świętujecie Rok Szekspirowski, także czytelniczo?

Weź dokładkę!

13 komentarze

  1. O, proszę, o Sienkiewiczu wiedziałam, a Szekspir mi umknął, chociaż zdecydowanie wolę zagłębiać się w dzieła wielkiego Anglika niż wielkiego Polaka. Ale to dobrze, że już wiem, bo:
    - wezmę się w końcu za porównanie przekładów Barańczaka i Paszkowskiego, które czekają od roku jakiegoś (i tak wiem, że Barańczak wyjdzie zwycięsko, kocham go miłością szczerą jako tłumacza, grunt to bezstronne naukowe podejście :) ),
    - obejrzę sztuki Szekspira w wydaniu BBC, które w eleganckim komplecie dostałam kiedyś od mamy i tak się z chłopem czaimy i wyczaić nie możemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, no i zapomniałam - przecież wypożyczyłam sobie "Trzy wiedźmy" Pratchetta!

      Usuń
    2. Super w takim razie się złożyło :). Wydanie BBC powiadasz? Ale jakieś starsze czy nowsze? Mnie się marzy zobaczyć ponownie przynajmniej jakąś część adaptacji Branagha, bo w liceum zrobiły na mnie ogromne wrażenie i bardzo jestem ciekawa, czy dalej by tak było, czy jednak nie.

      O, właśnie, przetworzenia szekspirowskie! A jak już Pratchett, to się bardzo chwali :).

      Usuń
  2. Zwiedzenie Teatru Szekspirowskiego - od tylu lat na mojej liście, może w końcu w tym roku mi się uda :)

    Do listy dodaję:
    - poczytać sonety (albo ich posłuchać)
    https://www.youtube.com/watch?v=b6Q_Ioj6AhQ

    - poczytać powieści z Projektu Szekspir + inne retellingi (choćby Czas Kalibana Tada Williamsa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim wykonaniu można i słuchać, nawet jak się nie przepada za słuchaniem ;). Zapomniałam o Projekcie Szekspir, to znaczy nadal się czaję na Winterson póki co, ale zapomniałam o nim jako o możliwej drodze świętowania!

      Usuń
  3. A ja w ostatnie wakacje byłam w Gdańsku i zaszłam także do teatru. Grali latem "Wesołe kumoszki z Windsoru", a z uwagi na wakacyjną porę nie obowiązywały zwyczajowe rygory tzn. można było ubrać się zupełnie dowolnie, jeść lub pić w trakcie spektaklu czy chodzić po widowni - bo jak na teatr wzorowany na dawnym elżbietańskim przystało miejsca pod sceną są stojące. Akurat po spektaklu było zwiedzanie z przewodnikiem, więc udało mi się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu :) Niestety dach był zepsuty i mimo ładnej pogody nie można go było otworzyć.
    Jeśli w tym roku będą latem grali jakąś komedię w takiej "luźniejszej" konwencji to bardzo polecam. I zwiedzanie też, bo budynek jest super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzmi cudownie. Mam właśnie nadzieję, że się uda, może przy okazji wyjazdu chociaż na chwilę do Trójmiasta. Bardzo mi się podoba właśnie ta elżbietańskość, a i przy takiej nieco rozluźnionej sytuacji -- też właściwie elżbietańskiej -- to już w ogóle :).

      Usuń
  4. Zainspirowałaś mnie i chyba w końcu kupię bilety do Teatru Szekspirowskiego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Kiedy, jak nie w Roku Szekspirowskim ;)?

      Usuń
  5. Nie tak dawno kupiłam sobie dwa potężne tomiszcza (jedno z tragediami, drugie z komediami), więc w końcu trzeba się za nie zabrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba, a okazja idealna :). Sama właściwie nie zamierzam czytać wszystkiego, ale jakąś część nadrobić -- na pewno :).

      Usuń
  6. "Burza" w reżyserii Warlikowskiego jest jedną z lepszych sztuk, jakie miałam okazję zobaczyć. Od dawna tego już nie grają, ale spektakl można obejrzeć na stronie ninateka.pl. Znajdziecie tam też inscenizacje Klaty, Jarzyny i Wajdy. Tak w ramach rozszerzenia Pyzowego punktu :).

    P.S. Dziękuję Pyzo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, znakomite rozszerzenie! "Burzy" tej właśnie jeszcze nie widziałam, ale żyję jej mitem, bo Domownik widział i ciągle nakłania (właściwie nie wiem, czemu jej jeszcze nie obejrzałam -- zanotowane, żeby zrobić ku czci w tym roku ;)).

      Usuń