Wrażenia z użytkowania albo o GoodReads słów kilka


 
Być może pamiętacie, że na początku swojej bytności na GoodReads pytałam na fanpage'u, cóż też można tam ciekawego robić, skoro podstawy już opanowałam? No to teraz przyszła pora na podzielenie się z Wami wrażeniami z bycia użytkownikiem tego portalu.


Niewątpliwie robi wrażenie to, że właściwie zawsze i wszystko tam jest – ludzi mnóstwo, opinii wiele, niemal każdą książkę da się znaleźć (niemal, bo jedną już zdarzyło mi się dodać). Żeby uporządkować odczucia, pozwolę sobie podzielić je na osobne akapity.

Ocenianie: ponieważ z ocenianiem jako takim mam pewien problem, o czym kiedyś wspominałam,  nie będzie to jakaś jak na mnie wielce oryginalna uwaga, ale: skala na GR jest taka, że można powiedzieć albo, że coś się nie podobało (wtedy przyznajemy książce jedną gwiazdkę), albo że była ona OK (dwie gwiazdki), wyżej już robi się nieco bardziej entuzjastycznie. Z jednej strony to bardzo miłe, bo opiera się w dużym stopniu na naszych odczuciach wobec książki i je ma przede wszystkim wyrażać. Jeśli jesteście jednak podobnymi do mnie marudami, pewnie też macie ogromną przepaść między „nie podobało mi się” a „było OK”. Stąd też części książek w ogóle nie oceniam – i to mi się w GR podoba bardzo, bo można sobie dodać książkę do przeczytanych, równocześnie nie wystawiając jej oceny.

Proces czytania: to jedna z dwóch rzeczy, które na tym portalu zupełnie podbiły moje serce (o tej drugiej zarutko). Nie dość, że można dodać książkę, którą się aktualnie czyta i na bieżąco aktualizować liczbę przeczytanych stron (wtedy dowiadujemy się, ile też procent lektury już za nami – muszę przyznać, że jest to dla mnie superobrazowe), to jeszcze można dzielić się w tym czasie z innymi wrażeniami po tej przeczytanej części. Sama co prawda jeszcze się nie ośmieliłam, ale bardzo lubię czytać takie uwagi. Ale wracając do tej ilości przeczytanych stron: oczywiście w GR możemy dodać to konkretne wydanie książki, z którym mamy do czynienia, żeby dokładnie wyliczać strony. W przypadku publikacji anglojęzycznych te wydania zwykle tam są. Przyznam się Wam jednak, że robię to zwykle jednak okrężną drogą, żeby nie dodawać takich wydań, z których być może nikt poza mną nie skorzysta, więc przeliczam po prostu, ile stron przeczytałam i ile by to było w tym wydaniu, które wybrałam. Wiem, dziwaczne, ale działa.
 
 
 
 No i hasło mi się bardzo podoba.



Społeczność: otóż w GR możecie mieć znajomych i to, co czytają/chcą przeczytać Wasi znajomi, jeśli chcecie, będzie się Wam wyświetlało na Waszej tablicy. Działa trochę jak medium społecznościowe z całym zapasem zachowań z takiego medium (można na przykład lubić czyjąś recenzję), ale daje to takie fajne uczucie towarzyszenia innym w procesie czytania, ewentualnie porównywania wrażeń. Jako osoba dość skryta w trakcie czytania nie zawsze nawet dodaję książki aktualnie czytane do paska bocznego (taka jestem aspołeczna!), ale przypatrywanie się, co też czytają inni jest bardzo ciekawe. Nie wspominając o tym, że daje zwykle możliwość kliknięcia „też chcę przeczytać!” – nie zapomni się wtedy, że miało się na coś ochotę. A i wrażenia będzie wiadomo, z kim dzielić.

Wyzwanie: wspominałam Wam już, że wciągnęłam się w wyznaczone sobie na GR zadanie „przeczytam 52 książki w tym roku” na tyle, że nie odhaczam nawet regularnie wyzwania własnoręcznie przygotowanego? W każdym razie bardzo mi się podoba idea, że nie ważne, czy to najgrubsza książka, jaką mamy na półce, czy tomik wierszy, czy sztuka – można ją sobie tam dodać i wiemy, ile takich pozycji przeczytaliśmy. Do tego żadnej presji, ot, jest sobie i tyle – chociaż informuje, ile książek powinniśmy nadrobić, żeby czytać jedną na tydzień przez rok, albo o ile jesteśmy do przodu. Jeśli zacznie Was w jakiś sposób denerwować – można skasować. A z takich pomniejszych rzeczy: bardzo lubię to, że książka oznaczona jako „przeczytana” nie ląduje w nim automatycznie, trzeba jeszcze dodać datę jej przeczytania. To sprawia, że nawet jak zobaczymy książkę, którą czytaliśmy i ocenimy ją sobie (albo tylko zaznaczymy jako przeczytaną) nie zostanie nam ona automatycznie „zaksięgowana” na ten rok. Co dla takich porządnickich stworzeń z listami wszystkiego jak ja jest miłym ułatwieniem.

Pisarze: no i wreszcie dochodzi do tego obecność pisarzy na samym portalu, którzy mogą się nawet angażować, pisać posty, polecać pewne rzeczy i tak dalej. Jako że nie jestem admiratorką wielu żyjących pisarzy (wiem, brzmi strasznie), to nie śledzę jakiejś zatrważającej liczby ludzi, niemniej znajdą się i tacy, co do których chętnie zajrzę, o czym akurat piszą, ewentualnie co właśnie znaleźli i chcieliby się tym podzielić.

Do tego dochodzą jeszcze nie do końca zbadane przeze mnie listy książek (wiem, jak to brzmi, ale akurat w GR-owych listach nie zawsze umiem się odnaleźć) czy rozdania, ale zadomowiłam się już całkiem nieźle i nie powiem, podoba mi się. A Wy korzystacie z GR?

Weź dokładkę!

53 komentarze

  1. Ja na GR jestem od kilku lat i bardzo sobie chwalę. Używam tej strony do katalogowania tego co przeczytałam, nie dodaję znajomych. Mam dużo półek, podział na fiction, non-fiction, wg rejonu świata, a nawet konkretne kraje. Według mnie GR świetnie się sprawdza jeżeli chce się komuś polecić książki na jakiś temat czy z konkretnego kręgu geograficzne, etc. Wystarczy spojrzeć w listę i już jest.
    A najbardziej lubię chyba funkcję "compare books". Dobrze się sprawdza, jak chce się szybko dowiedzieć jakie ma się wspólne przeczytane książki z jakimś innym użytkownikiem.
    A słyszałaś może o mini skandalu z udziałem Salmana Rushdie? Założył sobie chyba rok temu konto na GR i zaczął dodawać przeczytane książki i punktować je gwiazdkami. Nie zdawał sobie sprawy, że te oceny są widoczne dla wszystkich i okazało się, że niektórym klasykom czy też współczenym książkom jego kolegów po fachu, dał niezbyt wysokie noty. Będzie teraz mądrzejszy o to doświadczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Imponujący system, musi być faktycznie bardzo poręczny. No i można się szybko odnaleźć! Na razie moja jedyna półka, jaką założyłam, to ta na rzeczy czytane w poprzednim roku i opisane na blogu, ale kurczę, brzmi naprawdę inspirująco! Zwłaszcza ten podział na kraje.

      O, tej funkcji jeszcze nie odkryłam, muszę obczaić :).

      Nie! No proszę, ale to fascynujące, takie zderzenie pisarza ze społecznością, i to jeszcze w taki sposób (bo i ta technologia, i pewna portalowo-społeczność, i kwestia oceniania książek). Z drugiej strony -- no cóż, w sumie miał prawo, żeby coś mu się nie podobało. Może to dlatego takie wzbudziło kontrowersje, że Rushdie to już taki klasyk, że jakże to, mógłby nie przepadać za czymś szeroko uznanym w kanonie? A że dawał niskie noty książkom kolegów -- ale czy równocześnie twierdził gdzie indziej, że są dobre? Bo rozumiem środowiskową solidarność, temat oceniania książek przez pisarzy w ogóle jest, jak sądzę, drażliwy.

      Usuń
    2. No, ja mam ponad 20 półek. Każdy kontynent, niektóre ważniejsze (dla mnie) kraje, niktóre wydawnictwa np. Czarne czy Karakter, kobiety, nobliści, etc.

      A przycisk "compare books" jest pod profilem użytkownika, obok "add as a friend" i "send message". Przydatna funkcja.

      Co do Salmana, to nie wiem jak się wypowiadał "oficjalnie" na temat tych książek w prasie wcześniej, ale po tej aferze, gdzie książce Kingsleya Amisa dał jedną gwiazdkę, skomentował: "Nie lubię go i tyle. To jest dozwolone." Trudno coś się dowiedzieć więcej, bo tych ocen już nie ma i wszystkie artykuły bazują na tym, co kto zobaczył, kiedy jeszcze Rushdie się nie zorientował.

      Usuń
    3. Dodam tylko, że książka naraz może być na kilku takich półkach, dlatego to jest taki dobry system.

      Usuń
    4. "Nie lubię go i tyle. To jest dozwolone" -- no właśnie. Ale myślę, że działało tu też może takie zdziwienie brakiem solidarności, czy w ogóle takie poczucie, że to wystawianie innym gwiazdek to rodzaj obmowy za plecami?

      Wierzę, wygląda naprawdę na fantastyczny sposób porządkowania przeczytanych książek!

      Usuń
  2. Ja od wielu lat jestem na LubimyCzytać, wydaje mi się, że to polska kalka GR, ale jakbym miała się teraz przenosić, byłoby ciężko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że z GR korzystam równolegle z Biblionetką, postanowiłam niczego nigdzie nie przenosić, i w moim przypadku to się sprawdza. Ale rozumiem, że takie dublowanie kont może być czasami kłopotliwe :). A na LC też mam konto, ale -- przyznaję -- nie korzystam z niego.

      Usuń
  3. Ja nie korzystam, ale chyba zacznę. Nie wiedziałam, że tyle fajnych opcji tam jest.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie wystarczy LC, bo jednak to co czytam jest po polsku, a nie po zagranicznemu, tym niemniej LC mogłoby wprowadzić niektóre opcje, które są na GR (tylko, że zgłaszanie im uwag chyba jest bezcelowe, sądząc po tym jak to się odbywało, kiedy zmieniali layout)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czytam głównie po polsku, to niczemu nie szkodzi. W GR jest fajne to, że to portal międzynarodowy. Książka, którą się dodaje na swój profil ma zawsze wiele edycji w przeróżnych językach. Jeżeli nie ma po polsku, każdy może ją dodać, co zdarzało mi się robić, ale najczęściej nie trzeba, bo już jest. A dla mnie jako miłośniczki języków fajne jest to, że jak się czyta recenzje, to te są w najróżniejszych językach i alfabetach, także po polsku.

      Usuń
    2. @Joly_fh, co do LC się nie wypowiem, bo tak jak wspominałam wyżej, mam tam konto, którego nie używam (założyłam przy konkursie Lemowym i tak zostało). Ale podpisuję się pod tym, co pisze @Pesahson, poza tym lubię też to, że na GR znajduję dużo książek nie wydanych (czasami: jeszcze) po polsku, które dodaję do przeczytania, żeby nie zapomnieć, kiedy zostaną wydane albo które chcę poznać, jeśli akurat znam język oryginału.

      Usuń
  5. Porzuciłam lubimyczytać na rzecz goodreads po tym jak przekonałam się, że można zrobić system rekomendacji który nie poleca kolejnych książek ulubionych autorów.

    To co przykuło mnie na dobre to jednogwiazdkowa recenzja bardzo lubianej przeze mnie książki- sami oceńcie
    http://www.goodreads.com/review/show/2794795?book_show_action=true&from_review_page=1
    Na początku niemal się zagotowałam, a potem zastanowiłam- po raz pierwszy widziałam jak bardzo nasze osobiste przeżycia i otoczka dzieła wpływają na jego odbiór. Gdybym od małego słyszała, że "Chłopi" doskonale opisani Polaków "teraz i na wieki, amen" też kichałabym nimi dalej niż widzę.
    I tu wychodzi na wierzch druga zaleta goodreads- język angielski jednoczy i pozwala na przekazanie myśli większej liczby ludzi, wychowanych w różnych warunkach, poznających książki w rożny sposób i mających przemyślenia na jakie sami byśmy nie wpadli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie GR poleca czasem dziwne dziwności, ale odkrył przede mną też całkiem sporo ciekawych książek (przynajmniej z opisu, jeszcze tych rekomendacji nie przetestowałam), których pewnie bym sama nie odkryła. Dość chętnie korzystam też z rekomendacji na Biblionetce.

      O, właśnie, właśnie, to też jest bardzo fajne, że można w jednym języku porozmawiać o wrażeniach motywowanych wieloma różnymi czynnikami (także byciem z kultury innojęzycznej niż anglofoniczna).

      A sama recenzja wydaje mi się interesująca -- zwłaszcza właśnie ta uwaga o nie traktowaniu książki o obcej kulturze jak podręcznika. Przy czym, zupełnie na marginesie, nie znam jeszcze Pearl S. Buck, polecałabyś "The Good Earth" na ewentualny początek?

      Usuń
    2. Zdecydowanie tak, reszta jej książek podobała mi się zdecydowanie mniej- nie są złe, ale Ziemia Błogosławiona (lubię to tłumaczenie) wydaje mi się najbardziej uniwersalna i po prostu najlepiej napisana.

      Usuń
  6. Ja dopiero od niedawna - mocno zainspirowana wrzucanymi na bieżąco "wrażeniami z czytania" Ćmy książkowej - zaczęłam korzystać z tej funkcji na GR (bo do tej pory korzystałam ze śledzenia postępów w czytaniu tylko na użytek prywatny - swoją drogą jest to przydatne, gdy na pół roku/rok odłożysz książkę, którą czytałaś i wypadnie Ci zakładka, bo na GR masz często zapisane dokładnie na której stronie byłaś :D ). I rzeczywiście jest w tym coś fajnego - często takie kilku zdaniowe wrażenia z czytania na bieżąco potrafią mnie bardziej zachęcić do sięgnięcia po książkę niż końcowa opinia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam raz na jakiś czas wyrzuty sumienia, że tak ludziom spamuję moimi wrażeniami ^^.

      Usuń
    2. @Anna, nie miej żadnych, dołączam do fanklubu :D.

      @Mysza, no właśnie, strasznie lubię czytać te wrażenia z czytania :). I zgadzam się, że na pewno są przydatne, żeby przypomnieć sobie odczucia po dłuższej nieobecności "w lekturze", chociaż ja jestem z tych nieśmiałych, zwykle notuję je sobie gdzieś, żeby móc potem ująć je w większym tekście na blogu :).

      Usuń
    3. @Anna Nie wstydaj się. To strasznie sympatyczne. A jak komuś się nie podoba, wystarczy że odfollowuje ;)

      @Pyza Ja jak czytam tylko dla siebie to rzadko robię notatki - częściej deliberuję nad czymś sama, albo omawiam z Lubym. A takie robienie notatek na GR jest swoistym zapisem bieżących wrażeń, które potem mogę właśnie wykorzystać do napisania notki. Liczę na to, że używanie GR w taki sposób pomoże mi zacząć nieco częściej pisać na blogu o książkach. Trochę mi tego brakuje :)

      Usuń
    4. @Mysza, o, nie powiem, sympatycznie by było :D. I oczywiście, notatki to wtedy dobra sprawa -- chociaż dużo zależy od tego, jaki tekst chcemy napisać; to znaczy -- i typ tekstu, i nasz sposób pisania ;).

      Usuń
  7. Jak sobie pomyślę, o przeniesieniu wszystkich ocen z BiblioNETKi na Goodreads, to po prostu zwyczajnie mi się nie chce. Niby mogłabym oceniać od dziś, ale to nie to samo. I jakoś tak... nie ma mnie tam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, postanowiłam przy zakładaniu konta, że nie przenoszę ocen z Biblionetki na GR i oceniłam na początek tylko rzeczy przeczytane rok temu. I teraz na bieżąco oceniam i tu, i tu (chociaż na GR głównie zaznaczam, że przeczytałam, bo system ocen Biblionetki wydaje mi się poręczniejszy na własny użytek -- albo już się po prostu przez lata przyzwyczaiłam; chociaż pamiętam, jak wprowadzili połówki, toż to była rewolucja ;)). Ale rozumiem, jeśli chce się mieć wszystko w jednym miejscu :).

      Usuń
  8. Od dobrych kilku lat mam konto na Lubimy Czytac i poznałam tam wielu ciekawych i przesympatycznych ludzi. Jednak pewnej bezsennej nocy postanowiłam odkurzyć nieużywane konto na GR i działam teraz równoległe na dwóch serwisach, ale mimo wszytko serduchem jestem jednak na Lubimy Czytać. Tak wiem, że to polska kalka GR, ale mam wiele sentymentu do tego miejsca i jeszcze więcej starych znajomych, którzy w większości są pierwszymi ludźmi, z którymi mogłam pogadać o książkach, bo w realu czytających znajomych mogłam policzyć na palcach jednej ręki ;)

    GR jest bardziej profesjonalny, bardziej intuicyjny i moim zdaniem lepiej przemyślany jako serwis. Zresztą zawsze zaskakuje i co i rusz można odkryć coś nowego. Co nie znaczy, że z tego korzystam :P
    Ja i tak jestem dziwakiem z fetyszem papieru, że odkąd skończyłam 13 lat wszystkie tytuły przeczytanych książek notuję w zeszytach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie, niewątpliwie na ocenę i lubialność portalu ma wpływ także po prostu sentyment :). Moje konto na LC obrasta sobie, jak wspominałam wyżej, pajęczyną, ale w ogóle społeczności wokół portali o książkach to bardzo fajna sprawa!

      Ekstra! Ja mam tylko dziennik lektur z którejś z pierwszych klas podstawówki i tworzone na bieżąco listy, ale takie papierowe zapisy brzmią bardzo fajnie :).

      Usuń
  9. GR jest fajne. Sama długo się przekonywałam do tego serwisu i koniec końców w styczniu tego roku założyłam tam konto. I jestem zadowolona :)
    A ten gadżet ze stronami jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, też pokonałam moją fobię wobec zakładania nowych kont, ale byłam taka ciekawa, że założyłam. I jestem zadowolona, jak widać, choć z uwagami, bom maruda ;).

      Usuń
  10. Nie mam jeszcze konta na GR, ale zamierzam to nadrobić. Również widzę ogromną przepaść między definicjami dwóch pierwszy gwiazdek, o których wspomniałaś i to mogłoby mi przeszkadzać. jednak jest to dość spora sieć ludzi o wspólnych zainteresowaniach i chętnie się przyłączę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Przy czym wiesz, możesz robić tak, że zaznaczasz, że książkę przeczytałaś, ale gwiazdek nie przyznajesz. Często tak robię, kiedy nie wiem, co "postawić" :).

      Usuń
  11. Nigdy nie korzystałam... siedząc nieustannie w social media w ramach wykonywanej pracy kompletnie zawalam swoje własne facebooki, twittera to nawet nie mam, bloglovin ledwo liznęłam, a już GoodReads to dla mnie jakiś ogrom kliknięć i po prostu mi się nie chce, zwłaszcza jakbym miała aktualizować liczbę przeczytanych stron w książce ;) Ale jak czytam Twój wpis, to pewnie przy okazji najbliższego urlopu się jednak skuszę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, wbrew pozorom konto zakłada się szybko, a i obsługa jest naprawdę prosta, także pod tym względem to nie ma problemu -- no właśnie, chyba że chce się ocenić wszystko, co się przeczytało, na jeden chaps ;). A z tym aktualizowaniem stron w książce -- można, ale nie trzeba. Ja to akurat lubię, ale nic nie jest obowiązkowego :).

      Usuń
    2. Toteż pewnie się w końcu skuszę, zresztą pracować w wydawnictwie i nie mieć konta na goodreads to trochę wstyd ;)

      Usuń
    3. E, nie wstyd, założyć dla przyjemności za to -- można ;).

      Usuń
    4. No i widzisz, skusiłam się szybciej niż myślałam - bo ściągnęła mi się aktualizacja Kindla która połączyła moje konto z GoodReads ;) ogólnie jeszcze nie ogarniam ale jestem na dobrej drodze :)

      Usuń
    5. To faktycznie błyskawicznie :D. Tam do ogarnięcia takiego podstawowego "co się dzieje" trzeba chwili, ale potem zostaje dobra zabawa i podglądanie, co czytają inni i co koniecznie musimy sobie dodać do listy przeczytania, i w ogóle ;).

      Usuń
  12. Ja jestem lekko od GR uzależniona :D. Ma wszystko czego potrzebuję i jeszcze więcej, a używanie, jak się już raz ogarnie, jest bajecznie proste. Właściwie wymieniłaś wszystkie główne zalety, mi się jeszcze podobają listy (te wszystkie "najbardziej wyczekiwane książki 2016" "najpiękniejsze sukienki na okładkach" "książki z kalafiorem") i całkiem sensowny system rekomendacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nad obczajaniem list ("książki z kalafiorem" brzmi jak wpis, który powinnam napisać ;)) muszę popracować, ale wszystko przede mną. Rekomendacje na razie w teorii zdarzają się mi całkiem zacne, ale i podejrzane ;). Najwięcej jednak dodaję "do przeczytania" patrząc, co czytają, komentują i oceniają znajomi i znajomi znajomych ;).

      Usuń
  13. Ludzie drodzy, dyskusja piękna, ale ja poproszę o linki do Waszych kont na goodreads! Chcę więcej ciekawych ludzi i ciekawych książek w feedzie.

    Na goodreads siedzę od roku, wcześniej byłam na lubimy czytać. Tego drugiego nie znoszę (beznadziejnie zaprojektowany i źle działający serwis wzorujący się na tym pierwszym, przepraszam twórców za ten komentarz, ale...), ale GR uwielbiam. Uwielbiam to, że na bieżąco obserwuję tam czyjeś wrażenia z lektury, uwielbiam recenzje, które się tam pojawiają, uwielbiam kreatywne listy i nazwy półek, uwielbiam za półkę "dnf" (to dzięki goodreads nauczyłam się zmuszać do czytania do końca książki, która kompletnie mi się nie podoba), uwielbiam za to, że mogę znaleźć tam też angielskie książki i komiksy, o których siedząc na lubimy czytać bym nie usłyszała, uwielbiam za... uh, dobra, koniec słowotoku. Uwielbiam goodreads, kropka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, no właśnie, ta możliwość dodawania do półek, które wcale niekoniecznie muszą pokazywać "przeczytanie" -- co przydaje się czasem, by pozwolić uniknąć sytuacji, w której nagle w połowie książki orientujemy się, że ją czytaliśmy i nie była to wcale przyjemna lektura (chyba, że jednak chcemy dać jej drugą szansę, oczywiście) -- to naprawdę fajna sprawa. No i to, że się niekiedy szybciej można zorientować w ciekawych tytułach, jeśli nie ma ich (czasami: jeszcze) w Polsce też, zgadzam się, dobrą rzeczą jest :).

      Usuń
  14. Jestem na Goodreads (juz od jakiegos czasu) z tego prozaicznego powodu, ze najwiecej czytam obecnie po angielsku. Fascynuja mnie te wszystkie matematyczne aspekty i statystyki. Ze mozesz sobie obejrzec podsumowanie roczne - ile ksiazek w kazdym miesiacu, ktora z przeczytanych przez ciebie byla najpopularniejsza na portalu, te wszystkie wyzwania i procenty bardzo mnie ciesza.
    Ale nie uwazam zeby byl to portal szczegolnie intuicyjny. Podobny problem mam z Lubimy czytac, z tego powodu w ogole sie tam nie zapisuje. Za duzo grzybow w barszcz. Wiem, na przyklad, ze gdzies na GR jest forum, ale jeszcze tam nie trafilam, w ogole mnie nie ciagnie spolecznosciowo w te strone. I wlasnie frustruje mnie, ze z pewnoscia jest tam wiele ciekawych funkcji, ktore sa dla mnie kompletnie zakamuflowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dyskusje na temat konkretnego tytułu, jeżeli są, to są na stronie ksiązki na samym dole, pod recenzjami. Tu przykładowy link:

      https://www.goodreads.com/book/show/7129840-platforma

      Usuń
    2. Tak, to wiem, ale jest tez ponoc pelnoprawne forum gdzies. Jedna z moich znajomych na Goodreads jest tam Bibliotekarka (strasznie lubie ze tacy oddolni administratorzy nazywani sa Librarians i to na ogol z duzej litery). I oni maja swoj watek na przyklad. Mozna rozmawiac ponoc o naprawde najrozniejszych rzeczach. Jakos mnie tam nie ciagnie, a wydaje mi sie, ze naprawde trzeba tego POSZUKAC. To wlasnie mialam na mysli mowiac ze Goodreads jest malo intuicyjne. Duzo ukrytych pozytecznych funkcji.

      Usuń
    3. Mnie się wydaje, że on jest intuicyjny na takim najprostszym poziomie -- na przykład na takim, na którym sama się jak narazie poruszam ;) -- natomiast nie wątpię, że tych ukrytych funkcji to tam jest całkiem sporo (forum, powiadacie, no, no).

      Usuń
    4. Strasznie jestem spóźniona z tym wpisem, ale mam nadzieję, że ktoś przeczyta i być może zagadka forum się rozwiąże :) Najbardziej zbliżonym do forum tworem, jaki widziałam na goodreads są grupy: https://www.goodreads.com/group Wchodzi się też przez "community -> groups" na górze strony.

      Usuń
    5. Na marginesie: sama się czasem zastanawiam nad "żywotnością" postów, ale myślę, że na pewno zainteresowani przeczytają :). No i sprawa forum wydaje się rozjaśniona. Zależy oczywiście, czy to o to forum chodziło, sama muszę podreptać się przekonać, bo jeszcze tam nie trafiłam ;).

      Usuń
  15. A ja mam aplikację Legimi na czytniku, która liczy mi procenty. ;) Oprócz tego jestem na LC i już na pewno nigdzie nie będę się przenosić, bo raz przeniosłam się z Biblionetki i starczy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wspominałam, sama się nie przeniosłam z Biblionetki, raczej sobie dołożyłam GR ;). Ale to oczywiście kwestia wyboru, jeśli się nie lubi mnożyć kont, to zrozumiała decyzja :). No a co do procentów, to, no właśnie, tak mi się podoba, że tutaj je za mnie liczą ;).

      Usuń
  16. Założyłam na tym portalu konto całkiem niedawno, ale jakoś szczególnie nie wgłębiałam się jeszcze w jego działanie. Zaskoczyłaś mnie, widzę, że szykuje się sporo zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, potrafi wciągnąć -- to w sumie taki portal, że można sobie spokojnie przeznaczyć całe popołudnie, żeby na nim zapoznawczo pobuszować, i stwierdzić, że o rety, już wieczór, kiedy to minęło ;).

      Usuń
  17. Ja też dałam się wciągnąć. Robiłam wiele podejść do Goodreads, ale dopiero teraz się przekonałam. Zamierzam skatalogować tam wszystkie swoje książki, mam nadzieję, że kiedyś się to uda.

    No i namierzyłam tam Pyzę, co też jest fajne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ambitny plan! Mnie Goodreads służy do podglądania, co czytają inni (i dodawania tego do "przeczytaj! znajdź! czyli wyszło!" ;-)), do robienia sobie list, zadomowiłam się tam :-). I oznaczanie postępów w lekturze jest bardzo motywujące dla mnie, nadal ;-).

      :-D

      Usuń
  18. Na goodreads jestem od dwóch godzin i powiem szczerze - nie umiem się odnaleźć :(
    Gdzie wejść, żeby przeczytać książkę, co zrobić, aby ją dodać? To wszystko jest dla mnie jakimś kosmosem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. GoodReads służy do dzielenia się wrażeniami z czytania, a nie do samego czytania :-). U góry znajduje się wyszukiwarka ("search books"), gdzie można wpisać tytuł i znajdziemy się na stronie danej książki -- tam można dorzucić ją do listy "do przeczytania", ocenić, napisać o swoich wrażeniach albo wejść w dialog z innymi osobami, które są nią zainteresowane. Mam nadzieję, że trochę pomogłam -- warto samemu pokombinować, dla mnie GR wciąż jest pełne tajemniczych funkcji ;-).

      Usuń