Sceny z życia książek #7 albo książka z wehikułem czasu



Aby zachować pozory regularności, niczym nie zachwianej, trzymam się rytmu i podrzucam Wam kolejny odcinek scen z życia książek. Po dwóch bardzo intensywnych dniach z drobnym przystankiem blogowym powiem Wam, że cieszę się na weekend – i na przyszły tydzień z Charlottą Brontë! Ale nie martwcie się, zachwalany fajny post będzie.


 
 
 
Dzisiejsze książki spotkały się dawno temu – w czasie, w którym ich tytuły mogłaby łączyć naturalna wspólnota – natomiast na mojej półce zetknęły się... Hm, chciałam napisać, że niedawno (znacie to uczucie, że nowe książki pojawiają się u Was i macie poczucie, że tak niedawno temu, a to minął już niemal rok?), ale tak naprawdę to jakoś późnym latem zeszłego roku. I sobie stoją, zupełnie nie zwracając mojej uwagi tym ciekawym spotkaniem tytułów, aż tu nagle – halo, halo, proszę rzucić okiem, nic ci to, Pyzo, nie mówi? To tak a propos mojej ulubionej rozrywki, czyli przyglądania się książkom na regałach.

Weź dokładkę!

8 komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Czeka na swoją kolej, ale się doczeka, tylko mam takie wrażenie, że nie jest na wiosenną aurę, więc nie wykluczam, że poczeka do jesieni (trochę tak sobie myślę o tej książce jak o "Kronikach portowych" Annie Proulx).

      Usuń
    2. Tak, na jesień jest idealna!

      Usuń
    3. W każdym razie przy jakimś przymrozku, kiedy złapię nastrój, pójdzie do czytania, bo stanowczo za długo się już z nią obijam ;).

      Usuń
  2. A ja w myslach juz widzialam Tardis...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje niedopatrzenie, obiecuję, że Tardis wyląduje za czas jakiś między książkami albo tu, albo na FB :).

      Usuń
  3. Oj, Pyziu. Gdy tylko schowa się słońce i zrobi się nieco ciemniej, koniecznie podnieś ten "Dostatek" ze stołu. Bo myśląc, że to nie na wiosnę, znów biedny Crummey rok przeleży, a uwierz mi - będzie Ci potem szkoda, że tyle przeleżał. Tak miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie czuję -- a też od dawna szukam czegoś, co będzie lekturą podobną do tych "Kronik portowych" (jak ja je miło wspominam!) -- więc jak wiosna nieco zelżeje (czego sobie nie życzę, ale co -- znając naszą wiosnę -- pewnie i tak się stanie na dni kilka), chwycę się :).

      Usuń