Więcej czytania! Albo karnawał blogowy #16



Kończy się kwiecień, ale nie ma co płakać, bo oznacza to wiosnę, długi weekend i ten czas, kiedy zaczyna się na poważnie czytać na balkonie. A żeby dodatkowo osuszyć łzy: karnawał blogowy!

A teraz do rzeczy!


W swoim cyklu „Książka na kozetce” Marta porusza mnóstwo wątków intrygujących każdego czytelnika, starając się prześledzić powiązania między czytaniem a ludzką psychiką, tak jak ją widzą badacze. W tym odcinku przedstawia nam portret psychologiczny mola książkowego, który nie jest ani taki zły, jak głosi stereotyp, ani tak dobry, jak byśmy chcieli. Bo wiadomo, złoty środek i te sprawy.

Kruk publikuje teraz tekst za tekstem (nie, żebym protestowała, wręcz przeciwnie). Tutaj świetny wpis o „Róży dla Eklezjastesa” Zelaznego – przyznaję, że tak najbardziej to zainteresowało mnie samo pisanie o Zelaznym, w którym Kruk pokazuje, co się potrafi kryć w twórczości tego autora i jakim zaskoczeniem może być czasem jego lektura.

Zwierz poszedł do księgarni i wykupił wszystkie książki o Bodo, które w niej były, po czym je opisał. Jeśli na fali zainteresowania aktorem (do czego najwalniej przyczynił się serial – przyznaję, mnie nie ujął, ale nie widziałam jeszcze żadnego odcinka po zmianie głównego odtwórcy roli, więc może jeszcze się nawrócę) korci Was, żeby poczytać o nim coś więcej, to fajny przewodnik.

Anna Kańtoch rozwiewa mity dotyczące pisarzy i samego procesu pisania. Ponieważ pisanie jest u nas, mam wrażenie, takim rodzajem artyzmu, który wydaje się stosunkowo łatwy do osiągnięcia, przeczytać bardziej niż warto, bo tekst pokazuje też pewną względność tego, kiedy się pisarzem jest (czy się staje) i jak to z tym pisaniem książek wygląda.

Pamiętacie, jak zastanawialiśmy się, jak pozbyć się nadmiaru książek (o ile uznajecie tegoż nadmiaru istnienie)? Sama usiłowałam napisać jakiś sensowny tekst na ten temat, zaintrygowana samą ideą, ale to chyba nie ten moment. Na szczęście są ludzie, którzy wiedzą i tą wiedzą się dzielą. Przystępny tekst, który rozprawia się z sentymentami i pokazuje, co konkretnie można zrobić, jeśli regały uginają się pod ciężarem nie na ich siły, a do łazienki suniecie skokami przez stosiki lektur.

Jeśli zastanawiacie się czasem, jakie znaczenie ma dana osoba pracująca przy projekcie, to tutaj znajdziecie tekst Marcina, w którym wyjaśnia on, kim jest liternik. Dobry tekst nie tylko dla tych, którzy nigdy obecności liternika nie zauważali, ale też dla tych, którzy zdawali sobie sprawę, że „coś jest nie tak”, kiedy nagle fonty w ich komiksie robiły się inne, tylko nie umieli tego ująć w słowa.

Marta poleca miejsca, gdzie można kupować książki i nie zbankrutować. W komentarzach też znajdzie się sporo porad, więc jeśli Wasza księgarnia z jakiegoś powodu przestała Wam wystarczać albo po prostu macie ochotę sprawdzić, gdzie w książki zaopatrują się inni, zajrzyjcie do tego wpisu. 

Wszyscy zazdrościmy Padmie, która była na Londyńskich Targach Książki, ale na szczęście nie zostawiła nas z niczym, ale napisała relację. Z której możemy się dowiedzieć, jak na tychże targach jest, czemu jest fajnie, a przede wszystkim, dlaczego jest niefajnie i co zrobić, kiedy i nam uda się tam wybrać. 

Zaczął się nowy sezon „Gry o tron”, którego – jak zwykle – nie oglądam, za to jestem na bieżąco dzięki relacjom Gryzipióra, ale jeśli należycie do grona fanek i fanów, możecie zobaczyć filmik Olgi, w którym pokazuje ona inspiracje historyczne w sadze GRRM. Czy właściwie: pięć swoich ulubionych, bo inspiracji tych jest zapewne całe mnóstwo.

Grendella napisała bardzo dobry i bardzo ważny tekst o tym, jak literatura komentuje rzeczywistość i jak rzeczywistość komentuje literaturę. A wszystko to osunute wokół spraw najbliższych: miejsc, w których się mieszka i o których wydawałoby się, że wie się wszystko (bo przecież się je widzi), a można wiedzieć mało. A to „mało” potrafi być groźne.

Tanayah z okazji Światowego Dnia Książki namówiła całe mnóstwo pisarek i pisarzy, żeby pokazali swoje zbiory książkowe i coś nam o nich opowiedzieli. Jeśli zastanawialiście się, w jakich warunkach tworzą i co czytają nasi rodzimi twórcy, to przynajmniej co do części już się zastanawiać nie musicie, wystarczy, że zajrzycie do pierwszej i drugiej części tej notki, i już będziecie wiedzieć.

Malita na Dzień Książki przyjęła nieco inną strategię i zastanowiła się, po co właściwie czyta. W punktach. Wielu punktach, więc jak widać motywacje są złożone. Fajny tekst, żeby samemu się w wolnej chwili zastanowić, a wtedy żadne pytanie Nieznajomego Na Ulicy „ale po co właściwie czytasz?” nie zastanie Was nieprzygotowanymi.

A jeśli macie już dość tego całego czytania, to Claudette Wam powie, jak sobie z tym poradzić. Albo i nie.  

A na koniec (prawie!) coś do obejrzenia, czyli Matyldy infografika o tym, co działo się w literaturze w roku 1990.  


***

I jeszcze skorzystam z miejsca, żeby podrzucić Wam w jednym miejscu, na wypadek gdybyście przegapili albo nie mieli Facebooka, wyniki naszej z Ćmą książkową akcji „Dwieście tekstów na dwustulecie”, czyli Urodzinowego Tygodnia Charlotty Brontë. Tekstów nie było dwieście, ale było ich dużo i były superciekawe i pomysłowe, więc uważam, że Charlotta została godnie uczczona! Jeśli macie ochotę sprezentować jej przedłużone urodziny, dawajcie znać!
  • A tymczasem: nieskromnie zacznę od siebie; moje teksty znajdziecie pod tagiem Urodziny Charlotty
  • Olga przygotowała Jane Eyre Book Tag i rozprzestrzenia go wraz z chęcią przeczytania „Dziwnych losów...” po vlogo- i blogosferze. Mnie się jeszcze odpowiedzieć nie udało, ale Ćmie już tak.
  • Padma podrzuciła nam swój starszy wpis o podróży przez literackie Yorkshire, które okazuje się być i nie być bronteańskie. 
  • Udało mi się też namówić Judith, która napisała o swoich ulubionych ekranizacjach próz sióstr, a także o tych, za którymi nie przepada. Jeśli chcecie porównać wrażenia, a przy okazji pochylić się nad problemem wyczuwania postaci na ekranie – sprawdźcie koniecznie!  
  • Hadyna napisała dwa teksty, w jednym śledzimy fascynujące tło, na jakim tłumaczono „Jane...” na polski po raz pierwszy (i w którym okazuje się, że praca translatologa jest bliska pracy detektywa!), a w drugim – nadal w detektywistycznych klimatach sprawdzamy teorie spiskowe dotyczące rodzeństwa Brontë.
  • Tarnina z kolei sprawdziła, jak wyglądała relacja Jane Austen i Charlotty, przy czym w świecie literackim epoki, gdzie wszyscy się znali, okazuje się, że w sprawę zaplątanych jest więcej naszych znajomych pisarzy i pisarek. 
  • A Niekoniecznie Papierowa zamiast prasówki podała nam szarlotkę, w której znajdziecie fascynujące teksty o Charlottcie. 


Tak, tak, ci którzy jeszcze nie poszli czytać polecanych notek, ale chcą sprawdzić, co piszę
dalej: dostają w nagrodę truskawki. Bo skoro kończy się kwiecień, to zaraz maj i czerwiec. I truskawki.


A ja kończę już ten najdłuższy jak dotąd karnawał blogowy i życzę Wam dużo dobrej zabawy i samej przyjemnej lektury!

Weź dokładkę!

12 komentarze

  1. Dzięki za polecenie, uważam ten tekst za jeden z ważniejszych, jakie kiedykolwiek napisałam na blogu. A ponieważ mam trochę blogowych zaległości, to proponowane przez Ciebie linki, będą jak znalazł na majówkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że napisałaś ten tekst, bo on pokazuje wiele istotnych kwestii, chociaż podobnie jak Kruk niżej wolałabym, żeby pretekstu do jego pisania nie było.

      Usuń
  2. Kruk dziękuje :-) Przypomniałaś mi, że powinienem trochę zwolnić tempo, bo jak zacznę tak bez opamiętania to napiszesz coś w stylu „a kiedyś u Kruka to coś do poczytania było?” :-P No trochę jeszcze będzie, nawet kilka nowalijek ;-)
    Przy okazji gratuluję Grendelli tekstu, choć wolałbym, podobnie jak zapewne autorka, żeby go nie było, to znaczy, żeby nie było do niego pretekstu… :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie! Mnie się bardzo podoba to tempo, niechaj dalej się takie utrzyma, razem z wiosną ;)!

      Usuń
  3. Przepyszne zestawienie. Nazbierało mi się zaległości, więc Twój wpis jest jak znalazł.

    OdpowiedzUsuń
  4. O jakież dobrości podajesz na tacy:) Dzięki za wspomnienie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze do usług :). No i jak mogłam nie wspomnieć!

      Usuń
  5. Dzięki za polecenie, wśród tylu ciekawych linków, również mojego tekstu. Udanej majówki, Pyzo! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie lubię ten Twój kozetkowy cykl :). I Tobie dobrej majówki, oczywiście :)!

      Usuń
  6. O kurczę, dziękuję Pyzo za polecenie mojej ikonografiki! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie :).

      Usuń