Sceny z życia książek #9 albo książka buntowniczka



Czy macie tak czasem, że patrzycie na regał, patrzycie i nagle zauważacie, że coś tam jest nie tak? Może przypadkiem, może ktoś wyciągnął książkę i odłożył ją odwrotnie (albo Wy sami tak zrobiliście przez nieuwagę) -- generalnie: odkrywacie, że coś nie gra?

Szukając inspiracji do dzisiejszego zdjęcia i podglądając tajne życie moich książek odkryłam, że -- prawdopodobnie już od jakiegoś czasu -- jeden z tomów sagi o wiedźminie wygląda nieco inaczej niż pozostałe...





To w "Chrzcie ognia" Geralt zostanie zgromiony za myślenie o sobie jako o samotnym wilku, ale jak widać sama książka niespecjalnie się tym przejęła i postanowiła zaakcentować swoją odmienność. Czasami to wydawnictwo woli narzucić nam jeden tom w nieco odmiennej szacie graficznej (zajrzyjcie na półki, założę się, że macie takie serie, w których jeden tom niepokojąco różni się od innych). Czasami to kwestia nieporozumienia. A czasami, być może, treść książki tak się manifestuje.

Kto wie?

Weź dokładkę!

11 komentarze

  1. Pomijając, zazdroszczę, że masz całego Wiedźmina w jednym wydaniu. Moje jest pomieszane. Mniej więcej pasuje, bo grzbiety białe, ale jednak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uzupełniłam w zeszłym roku, odkrywszy w przypadkowo napotkanym antykwariacie brakujące tomy :). Wcześniej nie miałam wszystkich właśnie dlatego, że strasznie chciałam mieć w tym samym wydaniu -- białym :).

      Usuń
  2. Te książki chyba wiedzą co robią ;)
    A co do różnie wydawanych tomów lub książek tego samego autora, to ja mam tak z Kingiem. Większość jego publikacji jest z jednego wydawnictwa, ale zachowałam i starsze wydania - z sentymentu. I raz mi się tak podoba - ta różnorodność na półce, raz trochę drażni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest! Raz człowiek sobie myśli "ha, jestem prawdziwym fanem, mam różne wydania, takie, jakie były, nic na pokaz", a potem "kurczę, ale to naprawdę średnio wygląda, jakieś takie nieuporządkowane" ;). Życie zbieracza serii w pigułce :D.

      Usuń
  3. No oczywiście że to treść się tak manifestuje. Na jednej półce mam do tej pory cały rządek Chmielewskiej w jednym stylu i tylko Wszystko czerwone się wyłamuje, bo pasujące wydanie zostało pożyczone i nieoddane wiele lat temu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli coś w tym jest, że wychodzi z książki ta buntownicza treść, regał nie może spać spokojnie ;). Dobrze, że nie z każdej, bo są takie książki-buntowniczki, które aż strach byłoby trzymać w domu :D.

      Usuń
  4. Moje również są ogromnie niesforne.Kategorycznie zabraniam im zbliżać się do dykty...a one i tak swoje.Tak ją chyba lubią...więc z samej chociażby sympatii nie powinny narażać jej na niebezpieczne wygięcie,a w konsekwencji - nawet pęknięcie!
    Cóż począć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, dykta! A co, kiedy zaczynają przeginać podstawy poszczególnych półek i robią się takie, hm, łódeczki?

      Usuń
  5. Hmm nie jestem prawdziwym kolekcjonerem książek, gdyż rzadko kiedy jakaś seria wydawnicza tak mnie zachwyci, że kupuję całość. Mam kompletne pomieszanie z poplątaniem ;) Czy mi się podoba? Jeśli w biblioteczce są lektury, do których chcę wracać jak najbardziej. Bardziej niż inne wydanie książki, denerwują mnie pozycje, które kompletnie nie przypadły mi do gustu i nie wiem co z nimi zrobić. Mam np taką Michalakową. Nie pytaj co mnie złego podkusiło. Dawno i nieprawda. Jeśli ktoś chce to z chęcią oddam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zwykle takie książki wymieniam, oddaję do biblioteki albo rozpytuję znajomych, czy ktoś nie chce (w końcu miło jest dostać książkę, niezależnie od tego, jaka to książka -- opamiętanie przychodzi później ;)).

      Usuń
    2. W przypadku Michalak nie ma co robić sobie wrogów, wśród przyjaciół :P

      Usuń