O Sienkiewiczu złośliwie albo Stanisław Brzozowski pisze



Podczytywałam ja sobie czas jakiś temu „Legendę Młodej Polski” Stanisława Brzozowskiego i pomyślałam, że może warto by było – wszak rok mamy nadal Sienkiewiczowski – wynotować kilka cytatów z Brzozowskiego o, no właśnie, o Sienkiewiczu.


Jeśli nie mieliście z nim jeszcze do czynienia, musicie wiedzieć, że Brzozowski autorem był niesamowicie zdolnym, ale i bardzo złośliwym. Wspominałam kiedyś, że nie miał o twórczości Sienkiewicza wysokiego mniemania, uważał ją nawet za szkodliwą. Tym bardziej, z obu tych powodów – złośliwego pióra i przenikliwości myśli – postanowiłam wynotować kilka cytatów, co było tym łatwiejsze, że dzięki Wolnym Lekturom mamy „Legendę Młodej Polski” do pobrania w formie e-booka i jeśli najdzie Was ochota, choćby w tej chwili możecie do tej książki zajrzeć (a warto!), klikając o tutaj.Od razu z góry ostrzegam: to nie jest tak, że jest to książka takiej modernistycznej fazy pozbawiona, nie, nie, duch dziejów swoje w niej pod tym względem namajstrował. W dodatku pisanie Brzozowskiego jest specyficzne, bo musiał pisać bardzo szybko, wtrącenia we wtrąceniach, kilometrowe zdania, nawias za nawiasem to tutaj norma. Za to pozostawia spore pole do popisu przy czytaniu na głos, sami spróbujcie.

Oddaję zatem głos Brzozowskiemu, ale tu i ówdzie jakiś mały komentarz pozwolę sobie poczynić. Przypisów z numerami stron nie podaję, bo – jak wspomniałam – cytaty zaznaczałam sobie w e-booku. Także to wpis nieco, jak na mnie, nietypowy, ale niech tym razem poopowiada ktoś inny.


List pisany przez Sienkiewicza do Wilhelma był dużym upokorzeniem narodowym, to i ten cios jednak nie pogłębił psychologii Quo Vadis i po nim, jak i przed nim nie udaje mi się na żaden sposób postawić tego autora obok Stendhala, Balzaka, Dickensa, Mereditha, Dostojewskiego, Tołstoja, Żeromskiego.

 
Do wspomnianego listu możecie zajrzeć o, tutaj, natomiast, jak widać, tak jak nie znosił Sienkiewicza, tak wysoko Brzozowski cenił Żeromskiego. No i, jak pisze autor, trudno jest powiedzieć o Sienkiewiczu, że głęboko przeanalizował „duszę” polską (czy, w tym wypadku, chrześcijańską), jak z francuskimi, angielskimi czy rosyjskimi „duszami” robili to inni wymienieni pisarze. Szkoda, że w tym rzędzie nie ma Prusa – ale nie martwcie się, autor „Lalki” się tu jeszcze, choć niebezpośrednio, pojawi. 
 

Czy zastanawialiście się, co i jak czują ginące narody? Czy sądzicie, że istotnie, jak w powieści Sienkiewicza, przychodzą znaki i widma ostrzegawcze? Przeciwnie. Jasność, pogoda, słodycz rozlewają się w duszach. Już nie trzeba myśleć, nie trzeba pracować. Na widnokręgu nie ma żadnych zagadnień: wszystko jest zrozumiałe, dostępne, przejrzyste.


Tu zresztą widać, że nie tyle chodzi o Sienkiewicza, co o Sienkiewicza jako twórcę pewnego wzoru kultury – niebezpiecznego, uważa Brzozowski, jeśli przyswajanego w całości, a często bezkrytycznie.


A teraz mój cytat ulubiony, bo – jak być może pamiętacie – pisałam kiedyś o odczuciach z czytania „Rodziny Połanieckich”, wśród których to, do streszczenia w jednym zdaniu jako „toż to fanfik do Lalki!” jest we mnie nadal silne. I wreszcie odkryłam, że coś jest na rzeczy także zdaniem kogoś innego. Zobaczcie, jak Brzozowski pisze o Połanieckich:


Jak prędko w ostatnim okresie Wokulski stał się Połanieckim, który i na organizmie nowoczesnego ekonomicznego życia umie zbudować swoją izolowaną od wszystkiego, „nieprzemakalną” wobec kultury rodzinę. Fatalne słowo wyrzekł Sienkiewicz w tym tytule. Tak jest, atmosferę kulturalną, myśl dominującą wytwarzał w tym okresie Polak, przeżywając tę jedyną sprawę, która pozostała w jego mocy: — tworząc rodzinę. Cały świat poza tym faktem, to tylko podłoże; cały świat istotny zamykał się w czterech ścianach budującej swoje szczęście i niepytającej, skąd ono idzie — rodziny Połanieckich. Niepotrzebnymi stały się wszystkie skomplikowane myśli, niezrozumiałymi zbyt potężne uczucia; wszystko przykrojone zostało do miary dominującego, zasadniczego faktu. Nauka — o ile temu faktowi służy, sztuka, o ile go upiększa, religia, o ile go osłania, poza tym nic, cztery białe ściany.


I jeszcze może, kontynuujący powyższą myśl, cytat o poczuciu spokoju, jakie daje Sienkiewicz, a Brzozowski uważa je za spokój złudny, ba, wręcz szkodliwy:


Nie dostrzegali dziejów, w jakich żyli, nie troszczyli się, co szepce noc poza ich czterema ścianami, co najwyżej martwili się, że ktoś ich niezasłużenie gnębi; więc jeszcze bardziej kulili się w swych domostwach i pokrzepiali serca myślą, że kiedyś już także było źle, a jednak Kmicic zdołał mieć z Oleńką dużo dzieci, a chociaż Hektor Kamieniecki zginął, to przyszedł Salwator, który Polskę zbawił pod Wiedniem i pozostawił dziedzictwo dla tak strasznie i niezaprzeczalnie świetnych saskich czasów: takeśmy wtedy wybrnęli z Potopu, myśli Milusiński, siedząc na dnie bagniska, w które już wcześniej, bodaj, że od zygmuntowskich czasów, zaczął wrastać. I Milusińscy byli pewni, że i oni nadal będą brać udział w tej zbawiennej pracy. Byle Kmicic pojął Oleńkę, a pan Stach Marynię — wszystko da się przetrwać: cały pozostały świat to już tylko tło tej zasadniczej sprawy. Pan Połaniecki umiał doskonale dziedzictwo Wokulskich wyzyskać i sfałszować. Wokulski chciał żelaznym wiązaniem pracy cały kraj objąć, podważyć, wciągnąć w wielki proces niezbłaganego wykuwania panującego nad przyrodą człowieka: chciał być przede wszystkim wytwórcą, wychowawcą ekonomicznej energii. Połaniecki zrozumiał, że i w tych żelaznych przęsłach on potrafi usłać gniazdko: polski mieszczanin rychło przestał się czuć organizatorem, producentem i pionierem. Produkcja zeszła na drugi plan, szczęśliwe spożycie stało się kardynalną sprawą, osią uczuciowości i ideologii.


I tak a propos wspomnianej przeze mnie złośliwości:


Kraj i naród, w którym władzą duchową — że użyję tu Comte'owskiego terminu — może być Sienkiewicz, musi jak najprędzej zdać sobie sprawę, że w samym centrum jego woli, w kastelu jego myśli zasiadła słabość.

 
Ha, pomyślicie sobie, w kółko pisał o „Trylogii” i „Rodzinie Połanieckich”, ale może coś mu się jednak podobało?


Na miłosierdzie Boskie, tylko nie myśleć o chrześcijaństwie w kategoriach tego idyllicznego paszkwilu na ducha ludzkiego, w którym jest tyle właśnie z chrześcijaństwa, ile jest z żywej Polski w Rodzinie Połanieckich — każdy już zgadł, że mówię o Quo vadis. Zaklinam każdego, kto cierpi nad tym, że to nasza myśl wydała to arcydzieło lekkomyślności i beztroskliwego fałszu, niech weźmie do ręki choćby Norwidowskiego Quidam, a myślę, że owieje go coś jak duchowy zapach owych wieków, coś z ich powietrza i zrozumie, że nasza literatura i Sienkiewicza zniesie i żyć będzie.

 
Muszę przyznać, że jest coś interesującego w czytaniu co jeden autor ma do powiedzenia o swoim współczesnym innym autorze – zwłaszcza, jeśli chodzi mu nie tyle o to, jak ten drugi pisze, ale i o to, w jaki sposób przekłada się to na rzeczywistość (albo jak wygląda, że się przekłada).

I tu kończymy naszą wycieczkę przez garść cytatów, machając autorom, robiąc ostatnie pamiątkowe zdjęcia i wzdychając, że kiedyś na pewno do nich wrócimy.

Weź dokładkę!

4 komentarze

  1. Myślałam, że przygoda z Leonem oraz przeczytanie "Quo Vadis" i "W pustyni i w puszczy" (podtrzymuję zobowiązanie obrony) zwieńczą ostatecznie moją życiową przygodę z Sienkiewiczem. Twoje jedno zdanie podsumowania o "Rodzinie Połanieckich" wyprowadziło mnie z błędu. Fanfik do "Lalki" muszę przeczytać!

    Ostatni cytat z Brzozowskiego rozbawił mnie do łez!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się cały czas na to "W pustyni..." cieszę (z Twoją obroną włącznie!), ale przeczytam zapewne po wakacjach, bo czytnik nadal na usługach Domownika, a ja tu z Myśliwskim lato staram się spędzać ;). Strasznie jestem ciekawa, co byś powiedziała o "Rodzinie...", a ja bym z chęcią się wymieniła uwagami, jeśli o jej fanfikowość chodzi :D.

      Brzozowski potrafi pisać cudownie złośliwie ;).

      Usuń
    2. Bylebyśmy się wyrobiły w tym roku z "Pustyni i w puszczy". O "Rodzinie" też będę pamiętać.
      W takich momentach przypomina mi się angielskie "we stay in touch" a włąściwie dość przewrotnie piosenka Łony "Jesteśmy w kontakcie". Polecam. ;)

      Usuń
    3. :D Ano, liczę, że jednak się wyrobimy, bo rok Sienkiewiczowski to dobra okazja, żeby się przemóc ;).

      Usuń