Przebudowa regału (albo Sceny z życia książek #10)


Teoretycznie zamierzeniem cyklu jest wyłapywanie ciekawostek z życia książek. Wiecie: a to się jakaś szczególnie ciekawie ustawi, a to przyłapię ją na nietypowym zachowaniu, a to zauważę, że na regale dzieje się coś podejrzanego. Ale dzisiaj zamiast tego będzie coś, co można by nazwać prezentacją półek, albo poniekąd shelfie. Takie nieco niewyraźne (bo wiadomo), ale uwieczniłam cały proces, więc pomyślałam: a czemu, w sumie, nie?

Zaczęło się od tego, że od dawna już pojawiające się w domu naszym książki biedaczyska trafiały na regał, który był najbliżej, tak, żeby po prostu miały gdzie leżeć "na tę chwilę", "tymczasowo", "tylko do sprzątania". A sami wiecie, jak jest z takimi rozwiązaniami. Tu ktoś pożyczył jakąś książkę, tam z kolei Domownik wziął coś z półki i przełożył, tu znowu ja postanowiłam coś sprawdzić -- i cały system wyglądał jeszcze gorzej: dziury między książkami powodowały ich malownicze opieranie się jedne o drugie w pozycji raczej pochyłej, niż pionowej czy poziomej, serie się rozkompletowały, generalnie zaś regał przedstawiał sobą obraz nędzy, rozpaczy i intensywnego życia czytelniczego.





Można było za to w łatwy sposób prześledzić, kto co czytał i co się ostatnio pojawiło, bo zwykle lądowało na poziomych stosików. Aż w końcu przyszedł wieczór, kiedy powiedziałam sobie dość (chociaż wiedziałam, że będzie bolało! zwłaszcza kręgosłup...) i postanowiłam posprzątać. Ach, powiecie z przekąsem, co za epicka historia! No, może nie epicka, tu zgoda, ale pewne zaskoczenie -- zwłaszcza u niczego nie spodziewającego się Kota (ach, jak on nie cierpi przemeblowań!) -- wywołało pojawienie się drugiej części regału, dotąd niemontowanej, bo uważaliśmy, że nie ma na niego miejsca. Miejsce się jednak znalazło, książki zostały prozkładane w systemie "powieści" -- "eseje, biografie, listy" -- "poezja" -- "książki, które zdecydowanie powinny dołączyć do książek w innym pokoju" -- "serie" i zaczęły lądować na sobie właściwych miejscach, ustalanych w toku burzliwych dyskusji i zawirowań ("mamy cztery tomy Colette, ale każdy z innej parafii -- to seria?").






W międzyczasie Kot postanowił, że regał jest najwłaściwszym miejscem do trzymania kota, nie zaś żadnych fanaberii w postaci książek, ale udało nam się wynegocjować porozumienie i można było układać dalej. Udało nam się również odnaleźć ukochane zabawki Kota, zgromadzone w najdziwniejszych miejscach, ukrywanych przez regał, więc sami rozumiecie, że znalazło się dla Kota bardziej intratne zajęcie niż siedzenie na półce. W końcu zaś nadszedł moment, kiedy książki były poukładane i można się było im przyjrzeć z lubością i wcale nie myśleć, że system nie jest idealny, że gdzieś po drodze odnalazł się autor, który tak w ogóle to stoi już w takim zakątku, gdzie nie wciśnie się już żadnej książki i dlaczego, tak w ogóle, nie bardzo jest gdzie postawić trzy zupełnie do siebie nie pasujące książki. Ale cóż tam, skoro radość i tak wielka.









Nawet jeśli tylko do kolejnej porcji książek, wędrówki po bibliotekach pozbywających się staroci albo antykwarycznej wyprawy -- ułożyliśmy książki, a to już mnóstwo radości. I odkrycie, że mamy dwa niezależnie od siebie kupione "Kompleksy polskie" Tadeusza Konwickiego. Choćby dlatego warto było ponosić książki i poćwiczyć mięśnie.

__________________
A z ogłoszeń drobnych: na pewno zauważyliście sami, ale -- wreszcie, po pół roku! -- udało mi się znaleźć ten fragment w kodzie, który odpowiadał za interlinię. Mam nadzieję, że czyta się teraz przyjemniej, wydaje mi się, że zmiana jest na plus i zrobiło się tu przestronniej.

Weź dokładkę!

14 komentarze

  1. zawsze ciezko zabrac sie do ukladania ksiazek, ale sama wiem , ze daje duzo satysfakcji, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, układanie książek jest bardzo problematyczne, bo i sposobów, na jakie je ułożyć -- mnóstwo, i pomysłów na segregację -- sporo, i do tego dochodzi jeszcze zawsze tych kilka zapomnianych, które aż się chce od razu podczytać, i tych, które się zapomniało ułożyć w miejscu upatrzonym... ;)

      Usuń
  2. Czy zbiory fajniejsze, czy koteł - nie wiem, naprawdę nie wiem... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kot wie, że on, bo wiadomo: jako kot ma wysokie poczucie własnej wartości (i trzymajmy się tego na wypadek, gdyby to przeczytał :D).

      Usuń
  3. Piękna kolekcja. Sama uwielbiam układać, przekładać książki. To jedyna przyjemność w sprzątaniu pokoju :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja, przyznaję, muszę mieć nastrój. Kiedy nastroju brak, książki leżą w smętnych kopeczkach tu i ówdzie, i tylko się chodzi i się o nie przewraca ;). Ale jak się powiedziało a, to i trzeba b, może uda się posprzątać też regały w innych pomieszczeniach ;).

      Usuń
  4. Teraz to wygląda na medal :) Choć taki artystyczny nieład, jak wcześniej też ma swój urok. Z tym, że trudniej w nim cokolwiek znaleźć.
    Aż mi się zachciało samej zrobić przemeblowanie (reorganizuję książki co kilka miesięcy).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudniej i -- no właśnie -- o części zbiorów się w ogóle zapomina (uroki kilku rzędów). Poza tym jednak człowiek tak sobie patrzy i wzdycha "ach, gdybym tylko miał większy regał...!" ;).

      Usuń
  5. Mnie się udało zrobić porządki na półkach w zeszłym tygodniu ;) Pożegnałam się z pracą w wydawnictwie i na pożegnanie przydźwigałam cały plecak i siatę książek, które gromadziłam w pracy w szufladach swojego biurka. Dopiero to mnie zmobilizowało :D Co więcej, nagle okazało się, że nie dość, że wszystkie książki się zmieściły, to jeszcze starczy miejsca na nowe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale cudownie! To znaczy cudownie, że wróciłaś, bo właśnie się ostatnio zastanawiałam, co się stało, że Bajkonurek zamarł -- bardzo się cieszę, że wróciłaś :).

      A, coś w tym jest, tak na marginesie, że człowiek jak już sobie znacząco naraz powiększy kolekcję, to jest zmuszony pomyśleć, jak ją ustawić. Bo jak te książki przybywają po jednej, dwóch, no, po kilka, to się je dokłada, dostawia, i ląduje w końcu z taką półką, na której stoi i leży, i opiera się, wszystko ze wszystkim w dowolnych konfiguracjach ;).

      Usuń
  6. Takie zmiany są dobre, ja przeorganizowałam książki podczas zakupu nowego - szerszego i wyższego - regału na książki. Wreszcie się mieszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze przyjemnie, jak jeszcze zostanie trochę miejsca na nowe książki -- człowiek ma takie poczucie, że jak ich przybędzie, to nie musi od razu reorganizować wszystkiego od nowa ;).

      Usuń
  7. Świetne zdjęcie z kotem na półce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)! Kot w ogóle jest teraz zadowolony, bo może biegać po półkach przed książkami -- kiedy stały w dwóch rzędach nie miał szans, bo się po prostu nie był w stanie tam zmieścić ;).

      Usuń