Naszym przodkom wystarczały ryby słone i cuchnące albo o „Dostatku” M. Crummeya

Naszym przodkom wystarczały ryby słone i cuchnące albo o „Dostatku” M. Crummeya


Czy znacie to uczucie, kiedy na okładce książki polecają Wam autora jako „następnego... [tu wstaw nazwisko lubianego pisarza” i okazuje się, że to żadna przesada i to naprawdę jest książka w tym klimacie? Nie? No właśnie, bo to się strasznie rzadko zdarza. Ale w przypadku „Dostatku” wydawnictwo wcale nie ściemniało: to jest powieść w klimacie „Stu lat samotności”, tyle że jest nieco zimniej. I, muszę przyznać, mnie podobało się to może nawet bardziej.
Urodzinowy Tydzień Charlotty #3 albo list z życzeniami

Urodzinowy Tydzień Charlotty #3 albo list z życzeniami




Droga Charlotto!

Wybacz, że tak się od razu spoufalam, ale przyznam Ci się szczerze, że robię to już od jakiegoś czasu. Zazwyczaj staram się tego nie robić w przypadku pisarzy, ale ponieważ unikam zapisywania Twojego nazwiska w wersji bez tego podstępnego diakrytu na końcu, to tak sobie nieco niegrzecznie szafuję imieniem. Liczę, że wybaczysz. Na wstępie chciałabym bowiem zaznaczyć, że list ten ma na celu przekazanie Ci moich najserdeczniejszych życzeń z okazji urodzin. Zacna to liczba, lat dwieście – w niezmiennym powodzeniu u czytelników.
Pikniki z klasyką #13: Pruście, a będzie wam dane albo o wybranych "Kronikach" B. Prusa

Pikniki z klasyką #13: Pruście, a będzie wam dane albo o wybranych "Kronikach" B. Prusa


Krótko mówiąc, gdziekolwiek pokazałem się, wszędzie byłem
lichym uczniem, kiepskim kondmanem, podejrzanym lokatorem,
złym Polakiem, nędznym powieściopisarzem i albo nudnym,
albo szkodliwym felietonistą.
Bolesław Prus, felieton z 8. maja 1887 [cytuję za wydaniem BN z 1994 roku].
 
Felietony Prusa, które zebrano w kilkunastu (jeśli się nie mylę) tomach, pisane przez czterdzieści lat dziennikarskiej i pisarskiej pracy naszego dzisiejszego piknikowego gościa, to odpowiedź na pytanie, co człowiek może zrobić, czekając na wymarzoną posadę. Bo Prus zajął się pisaniem, kiedy czekał na dobrze płatną pracę biurową przy budowie kolei. Czekał tak i czekał, pisał i pisał, i kiedy w końcu otrzymał propozycję – stwierdził, że woli zostać przy pisaniu. Dobrze dla nas i dla literatury (a kolej musiała zadowolić się w czasie późniejszym Reymontem na gorzej płatnej posadzie). 
 
 

Urodzinowy Tydzień Charlotty #1 albo jak czytać solenizantkę?

Urodzinowy Tydzień Charlotty #1 albo jak czytać solenizantkę?



Dobrze, na początek wyznam, że nigdy nie wiem, kiedy poprawna jest forma „solenizantka”, a kiedy „jubilatka”, bo te dwa słowa mają dla mnie dziwnie podobne odcienie znaczeniowe. Ale przecież nie to jest najważniejsze. Zaczynamy dzisiaj obchody 200. rocznicy urodzin Charlotty Brontë i w związku z tym chciałabym się z Wami podzielić przemyśleniami, jakie towarzyszyły mi w czasie lektury/przypominania sobie jej książek. Innymi słowy: jakie są możliwe sposoby, na które da się jej powieści czytać?
Sceny z życia książek #7 albo książka z wehikułem czasu

Sceny z życia książek #7 albo książka z wehikułem czasu



Aby zachować pozory regularności, niczym nie zachwianej, trzymam się rytmu i podrzucam Wam kolejny odcinek scen z życia książek. Po dwóch bardzo intensywnych dniach z drobnym przystankiem blogowym powiem Wam, że cieszę się na weekend – i na przyszły tydzień z Charlottą Brontë! Ale nie martwcie się, zachwalany fajny post będzie.
Co zrobić, kiedy chce się czytać, ale się nie czyta albo ratunku, pomocy!

Co zrobić, kiedy chce się czytać, ale się nie czyta albo ratunku, pomocy!



Otóż w domu mym z rzadka rozlega się błagalny okrzyk „Domowniiiikuuu!”, po którym następuje natrętne nagabywanie przez niżej podpisaną nieszczęsnego Domownika w rodzaju „mam taki a taki pomysł, ale dla odmiany chciałabym napisać o czymś innym – pomysły?”. Zdarza się jednak sytuacja odwrotna, kiedy to Domownik przychodzi i mówi: Pyzo, a może napisałabyś...? I to jest właśnie taka sytuacja.
Gdzie będziesz kupować książki, jeśli znikną księgarnie? Albo, oczywiście, test

Gdzie będziesz kupować książki, jeśli znikną księgarnie? Albo, oczywiście, test



Ha, znacie te wszystkie scenariusze, w których człowiek budzi się rano (albo o dowolnej innej porze) i stwierdza, że właśnie został ostatnim człowiekiem na Ziemi, ewentualnie że wokoło szaleje apokalipsa zombie? A co gdyby tak obudzić się i stwierdzić, że księgarnie przestały istnieć? Skąd wtedy brałbyś książki, czytelniku?
Porady literackie #6 albo pytanie i odpowiedzi

Porady literackie #6 albo pytanie i odpowiedzi



Można nareszcie, przynajmniej w jakiejś części, pochować grube kurtki do szafy i wyciągnąć wszystkie zwiewne części garderoby towarzyszące nam w trakcie miesięcy cieplejszych. Ale nie tylko ubiór zmieniamy – toż wszyscy będą nam teraz powtarzać, że wiosna, że idealna pora na to czy tamto. Dlatego też warto podpytać bohaterów powieści... 

Jak oni piszą i śpiewają albo o książkach i musicalach

Jak oni piszą i śpiewają albo o książkach i musicalach



Słuchajcie, tak dawno mnie nikt nie otagował, że strach! Więc kiedy Tanayah postanowiła szerzyć w blogosferze tag książkowo-musicalowy (oryginalnie wywodzący się z vlogosfery, tutaj macie link do twórcy), strasznie się ucieszyłam: bo i tak fajny, i okazja do posłuchania piosenek z musicali jak znalazł (nie, żebym potrzebowała okazji, ale wiecie). 
Dwa problemy Margaret Hale albo o "Północy i Południu" E. Gaskell

Dwa problemy Margaret Hale albo o "Północy i Południu" E. Gaskell



To zaskakujące, jak powieści z podobnego okresu mogą się od siebie różnić. Przeczytawszy „Middlemarch” rzuciłam się na „Północ i Południe”, czekające na mojej półce od dawna, jakoś tak naturalnie. I od razu padłam z wrażenia, bo po leniwym tempie u George Eliot, gdzie właściwie niewiele się działo, akcja u Gaskell pędziła jak szalona od samego początku! Jasne, nie spodziewajcie się strzelanin i porwań, to nie tego typu akcja, ale – co w sumie zauważyłam już przy „Paniach z Cranford” – trup ściele się u Gaskell gęsto, a bohaterowie co rusz muszą podejmować jakieś ważne i trudne decyzje.
Kolejnej setki, Charlotto! Albo: przyłączycie się?

Kolejnej setki, Charlotto! Albo: przyłączycie się?



Literackie rocznice to znakomita okazja, żeby sięgnąć po książki, po które w normalnym biegu roku sięgnęlibyśmy może bardziej opieszale albo w ogóle byśmy nie sięgnęli. Dlatego kiedy Ćma książkowa zaproponowała, że może by tak zrobić coś wspólnie z okazji 200-lecia urodzin Charlotty Brontë wiedziałam, że moja odpowiedź to będzie gromkie „tak!”.