Więcej czytania! Albo karnawał blogowy #17

Więcej czytania! Albo karnawał blogowy #17



Powrócona po długim weekendzie pełnym czytania, wygrzewania się w słońcu i długich spacerów śpieszę na czas z comiesięcznym karnawałem blogowym. A w nim mnóstwo świetnych tekstów. Wśród nich zaś wcale nie żal, że już prawie po maju, skoro tyle dobrych postów w nim powstało.
O sile wspólnego czytania albo o Piknikach z Klasyką

O sile wspólnego czytania albo o Piknikach z Klasyką



To fascynujące, że z czasem samo to, co dzieje się na blogu daje materiał do tego, by zostać opisanym. Jak wiecie, lubuję się w różnego rodzaju podsumowaniach i zbieraniu myśli w jednym miejscu, bo dużo frajdy zawsze sprawia mi popatrzenie z dystansu, co też się wydarzyło i jak wyglądało. Także nie dziwi Was zapewne, że po roku wspólnego czytania w ramach „Pikników z klasyką” postanowiłam się im przyjrzeć?
Dbajcie o siebie, wszyscy albo o „Pasterskiej koronie” T. Pratchetta

Dbajcie o siebie, wszyscy albo o „Pasterskiej koronie” T. Pratchetta



Wiecie, to był od lat taki mój mały rytuał: polska premiera książki Pratchetta ze Świata Dysku powodowała automatycznie, że pierwszą rzeczą, jaką takiego dnia należało załatwić, była wizyta w księgarni. Co zatem zrobiłam siedemnastego maja? Pobiegłam do księgarni, żeby nabyć swój egzemplarz. A potem było mi smutno i wesoło jednocześnie.
Pikniki z klasyką #14: Nie ufaj ciotce, nawet gdy przynosi dary albo o „Dzbanie ciotki Becky” L. M. Montgomery

Pikniki z klasyką #14: Nie ufaj ciotce, nawet gdy przynosi dary albo o „Dzbanie ciotki Becky” L. M. Montgomery



O dzbanie Darków krąży sto legend. Oto prawdziwa historia.
Dzban ciotky Becky”, wydanie Naszej Księgarni z 1999 roku, s. 5

Przyznam się Wam, że miałam o tej książce nieco inne wyobrażenie: bardziej myślałam o niej jako powieści dla dziewcząt, podczas gdy to całkiem poważna powieść obyczajowa, w której to, co najciekawsze – jak zwykle bywa – kryje się w tle.
Zagrajmy! Albo o grach planszowych inspirowanych powieściami ze Świata Dysku

Zagrajmy! Albo o grach planszowych inspirowanych powieściami ze Świata Dysku



Otóż, jak kiedyś Wam już chyba wspominałam, moją drugą pasją po czytaniu są gry planszowe. Ponieważ to pasja trwająca już czas dłuższy, to i zbiory gier mamy z Domownikiem dość zasobne – a wśród nich moi absolutni faworyci, czyli gry ze Świata Dysku. A że od wczorajszej premiery czytam sobie powolutku „Pasterską koronę” Terry'ego Pratchetta, to postanowiłam o tychże grach dzisiaj napisać. Tyle słowem wstępu.
Panie, a ja pana już gdzieś widziałam! Albo o wątkach w literaturze wiktoriańskiej, na które na pewno się natkniecie

Panie, a ja pana już gdzieś widziałam! Albo o wątkach w literaturze wiktoriańskiej, na które na pewno się natkniecie



Otóż, jak zapewne zauważyliście, od zimy do wiosny pilnie podczytywałam wiktoriańskie prozy. Aktualnie siedzę sobie na odwyku od epoki (każdy czasem potrzebuje), ale generalnie mam już dalsze plany zgłębiania tej fascynującej gałęzi prozy. A że lubię sobie od czasu do czasu wyłuskać cechy wspólne, to właśnie o tym jest ten wpis.
All that jazz albo o „Excentrykach” W. Kowalewskiego

All that jazz albo o „Excentrykach” W. Kowalewskiego



A czy w Polsce w ogóle kiedykolwiek były lata czterdzieste? Musimy nadrobić. 
[„Excentrycy”, wydanie Marginesów 2016, s. 208]

Słuchajcie, jestem jedną z tych osób, które film – choć pozostawił z mieszanymi uczuciami – to jednak zachęcił do sięgnięcia po książkę. Choćby po to, żeby sprawdzić, jak autor radził sobie z bohaterami drugiego planu, których w filmie było dużo za dużo i nie bardzo jak ich historie miały wybrzmieć. A poza tym pisanie o muzyce jest szalenie trudne, więc sprawdzić, jak wyszło – warto. No i jakie wrażenia, zapytacie? Ano, posłuchajcie.
(Nie)drobni mieszczanie i (nie)drobne zbrodnie albo o „Tajemnicy domu Helclów” M. Szymiczkowej

(Nie)drobni mieszczanie i (nie)drobne zbrodnie albo o „Tajemnicy domu Helclów” M. Szymiczkowej

 
 
Lubię mistyfikacje. Pasjami. Zresztą przyznając się do zainteresowania kulturą czeską – z mistyfikacji słynącą – trudno ich nie lubić. Dlatego z ogromnym zainteresowaniem zapolowałam w księgarni na „Tajemnicę domu Helclów”, powieść pióra duetu Jacek Dehnel – Piotr Tarczyński, ale podpisaną nazwiskiem Szymiczkowa. I to wydanie wprowadziło mnie, przyznam szczerze, w pewną konfuzję. A o samej książce – poniżej. O konfuzji zresztą też.