Więcej czytania! Albo karnawał blogowy #18

Więcej czytania! Albo karnawał blogowy #18



Nie, nie, nie zerkajcie w kalendarz: czerwiec wcale się jeszcze nie kończy, ale ponieważ kolejny tydzień spędzam, a jakże, na wędrówkach i to do miejsc, gdzie Internet być może będzie, a być może go nie będzie, postanowiłam dzisiaj i jutro poświęcić na te wpisy, które pod koniec miesiąca zawsze się tutaj pojawiają.
Wymyślony przeze mnie ojciec albo o „Nagim sadzie” W. Myśliwskiego

Wymyślony przeze mnie ojciec albo o „Nagim sadzie” W. Myśliwskiego



Zaczęło się podobno kalendarzowe lato (muszę przyznać, że kiedyś byłam pewna, że zaczyna się dopiero dwudziestego trzeciego, ale podobno zaczyna się dwudziestego pierwszego), a że postanowiłam podczytywać latem powieści Wiesława Myśliwskiego, to jestem przygotowana, bom już po lekturze „Nagiego sadu”, debiutu pisarza. A zatem: kilka słów o wrażeniach z lektury. No, słów może więcej niż kilka.
Wakacyjne zaczytanie albo o planach na lato z książką

Wakacyjne zaczytanie albo o planach na lato z książką



Jak zapewne pamiętacie, spędzałam zeszłoroczne lato czytając powieści Stanisława Lema. Stało się to okazją do wielu bardzo przyjemnych lektur, odkryć całych systemów wewnątrz tych powieści i ostatecznym pożegnaniem się z traumą ze szkoły podstawowej, kiedy to lektura przygód pilota Pirxa sprawiła, że uznałam, że Lem jest autorem „nie dla mnie” (co zresztą nauczyło mnie, żeby się aż tak nie zarzekać). Nie zdziwicie się zatem, że i w tym roku umyśliłam sobie urządzić lato z twórczością pewnego pisarza.
Pikniki z klasyką #15: (Nie)dorastanie na wyspach albo o "Córce rzeźbiarza" T. Jansson

Pikniki z klasyką #15: (Nie)dorastanie na wyspach albo o "Córce rzeźbiarza" T. Jansson



Witajcie na kolejnych "Piknikach z klasyką", w których gościmy Tove Jansson. Autorka, znana zapewne wszystkim z dzieła zdecydowanie genialnego – sagi o Muminkach (zdania tu nie zmieniam!) – tym razem pokazuje swoje inne oblicze. Jeśli wpadła Wam w ręce biografia pióra Boel Westin albo wydany w zeszłym roku zbiorek "Wiadomość", wiecie że Jansson pisała prozy inne niż Muminki – i że w ogóle pisała dużo. "Córka rzeźbiarza" dla mnie była długo zbiorem mitycznym: wiedziałam, że jest, ale nie mogłam go znaleźć. W takich chwilach błogosławi się wznowienia, umożliwiające postawienie takiego tomiku na własnej półce i zaglądanie do niego, kiedy nas najdzie ochota.

11 pytań do Pyzy albo Pyza odpowiada

11 pytań do Pyzy albo Pyza odpowiada



Zawsze kiedy nadarza się okoliczność, lubię wziąć udział w tagu z interesującymi pytaniami. A kiedy nominuje Was Moreni, zawsze możecie mieć pewność, że pytania będą ciekawe. Te sprawiły mi sporo radości – ale i trzeba było to i owo przemyśleć, przeczytać i pogrzebać w sieci, żeby odpowiedzieć!
W czym nosić książkę? Albo 7 możliwości

W czym nosić książkę? Albo 7 możliwości



Nie wiem, czy też stajecie czasem przed takim dylematem, ale mnie się zdarza przepakowywać przed wyjściem z domu w zależności od tego ile i jakich książek (ewentualnie: czy książki, czy czytnik) zabieram ze sobą. W taką codzienną podróż dom—praca, wojaże dalsze to osobny temat. W związku z tym chciałabym się dzisiaj przyjrzeć temu, w czym nosimy ze sobą książki.
O dobrych książkowych zwyczajach albo jak żyć (i czytać)?

O dobrych książkowych zwyczajach albo jak żyć (i czytać)?



Jak wspominałam na Facebooku, jestem Pyzą-w-kociołek-wpadniętą, co objawia się tym, że biegam, dzwonię, załatwiam i pracuję, że aż strach. Jest szansa, że do końca tygodnia kociołek się wybulgocze i zapanuje błogi spokój, do normy wróci też żywot blogowy, ale póki co trzeba się liczyć z wypadającymi notkami, notkami o porach innych niż dotąd i tego typu niespodziankami. W międzyczasie, jak wspominałam, przyjmuję wyrazy wsparcia, motywacyjne okrzyki i zdjęcia słodkich kotów. No dobrze, ale dość tego dobrego – do rzeczy!
Zalety i wady księgozbioru w różnych miejscach albo o książkach rozproszonych

Zalety i wady księgozbioru w różnych miejscach albo o książkach rozproszonych



Jak być może zauważyliście, wspominam czasem, że nie mam pod ręką książki, bo została w mym domu rodzinnym albo że nie jestem pewna, czy coś mam na półce, bo być może trzymamy to na regale w domu rodzinnym Domownika. Dzieje się tak, ponieważ jeśli by chcieć dopasować przymiotnik najlepiej opisujący nasze zbiory książkowe, niewątpliwie byłby nim „rozproszony”.
8 sposobów, jak na pewno stracić zakładkę albo o czytelnictwie i zapominalstwie

8 sposobów, jak na pewno stracić zakładkę albo o czytelnictwie i zapominalstwie



Jak być może pamiętacie, kiedyś pisałam, że większą uwagę do zakładek zaczęłam przywiązywać dopiero jakiś czas temu. Ale nie znaczy to wcale, że nie miałam swoich z zakładkami doświadczeń. Dlatego dzisiaj bardzo praktyczny poradnik, jak zakładkę utracić. Oczywiście z przymrużeniem oka, ale co do tego się już na pewno zorientowaliście.
Wesoła kompania z Żelaznego&McVaya albo o „Kasacji”, „Zaginięciu” i „Rewizji” R. Mroza

Wesoła kompania z Żelaznego&McVaya albo o „Kasacji”, „Zaginięciu” i „Rewizji” R. Mroza



Prawo prawem, przepisy przepisami, ale wszystko sprowadza się do subiektywnej oceny. 
Remigiusz Mróz, „Kasacja”

Kompletowanie trzech tomów o losach Kordiana Oryńskiego -- „Zordona” i Joanny Chyłki w moim przypadku wyglądało niemal jak zbieranie wyprawy ślubnej (wiecie: coś nowego, coś starego, coś pożyczonego...). Ale w sukurs przyszły mi zrządzenia losu i to, że ludzie są mili – pierwszy tom pożyczyła mi Ćma książkowa (dziękuję raz jeszcze!), drugi chycnęłam w bibliotece, unikając kolejki (wszyscy zasadzają się najpierw na tom pierwszy – sama stałam w tej kolejce; od lutego), a trzeci wygrałam u Tanayi (dzięki po raz kolejny!). Zabrałam się więc za czytanie, ale zrządzeniem losu zaczęłam od tomu trzeciego – przeczytałam więc tę póki co trylogię od tyłu i było to doświadczenie bardzo ciekawe. Ale o tym innym razem. Dzisiaj zaś chciałam się z Wami podzielić wrażeniami z lektury.