Co się działo w 2016 albo podsumowanie roku

Co się działo w 2016 albo podsumowanie roku



Jakoś tak w połowie roku okazało się, że mogę pisać nieco mniej, więc i nie było aż tak wielkiej potrzeby podsumowywać każdego miesiąca z osobna. Podsumowania roku nie mogłam sobie jednak darować, bo, jak wiecie, po prostu lubię takie zestawienia.

Z rodziną lepiej na zdjęciu albo o „Jalnie” M. de la Roche (Pikniki z Klasyką #21)

Z rodziną lepiej na zdjęciu albo o „Jalnie” M. de la Roche (Pikniki z Klasyką #21)



Czasami zastanawiam się, czemu jakieś – w swoim czasie szalenie popularne – powieści zostały zapomniane. W przypadku „Jalny” nie mogę wręcz określić, który czynnik uznać za decydujący: słabe tłumaczenie na polski, antypatycznych bohaterów, brak realiów, w jakich funkcjonują bohaterowie, sposób pisania autorki? O wszystkim tym, może z nieco większą dawką obiektywizmu, w dzisiejszym wpisie.
U progu trzeciej dziesiątki albo o "Adulthood is a Myth" S. Andersen

U progu trzeciej dziesiątki albo o "Adulthood is a Myth" S. Andersen

Na pewno znacie Sarah. To jedna z młodych twórczyń komiksów internetowych, które pewnie przewinęły się Wam w Sieci, może ktoś wrzucił to na swój profil, może gdzieś został nimi zilustrowane jakiś artykuł. Sarah Andersen zdecydowała się wydać książkę, w której znalazło się trochę publikowanych, trochę niepublikowanych komiksów o dziewczynie lat około trzydzieści, mieszkającej z chłopakiem, królikiem zyskującym niekiedy znaczną świadomość, i, no cóż, żyjącą sobie i mniej czy bardziej wygrywającą z rzeczywistością.

Pod nogą stołu i w samą głąb duszy albo książka jako element wystroju

Pod nogą stołu i w samą głąb duszy albo książka jako element wystroju



Nie wiem, jak jest w Waszym przypadku, ale zwykle kiedy przychodzę do domu kogoś po raz pierwszy, jeśli tylko okazja pozwala, przeglądam, jakie ma książki. Potem albo rozważam, czy już wypada zapytać, czy pożyczy, zagaduję, jak się podobało, przeglądam te, których nie znam. Znajomi żartują, że doskonale wiedzą, jakie jest moje ulubione miejsce w ich domach. No właśnie, ale przecież tak zwanemu Prawdziwemu Czytelnikowi jest obojętne, gdzie te książki stoją i jak wyglądają, bo przecież chodzi o samo ich Czytanie. No nie…?
Baśń nie całkiem baśniowa albo o „Pani Bovary” (Nabokoviada #3)

Baśń nie całkiem baśniowa albo o „Pani Bovary” (Nabokoviada #3)




„Pani Bovary” – i tu następuje pierwszy zgrzyt między moją refleksją na temat tej powieści a jej wykładnią u Nabokova – jest powieścią bliską doskonałości między innymi dlatego, że nie szuka winnych. Pokazuje los swojej głównej bohaterki, nie twierdząc, że stało się jak się stało przez jej „upadek moralny”, ani że to wina społecznego układu wokół niej, pewnej hierarchii, symboli, plątaniny teorii i praktyki, jaka trzymała społeczeństwo razem w pierwszej połowie XIX wieku we Francji. Pokazuje raczej, że to wypadkowa wszystkich tych kwestii, i to pokazuje to subtelnie, bez młotkowania czytelnika. Nabokov pisze, że takie czytanie tej powieści jest bzdurą, wracając do swojego ulubionego porzekadła, że na cóż nam roztrząsanie realizmu powieściowego – wydaje mi się jednak, że tutaj można iść o oczko dalej.