Plany na nowy rok albo postanowienia noworoczne



...czyli co się będzie działo na blogu w nadchodzącym roku. Wiecie, że przepadam za planowaniem lektur, zastanawianiem się, co napisać, jak to wymyślić i co okolicznościowego literacko czeka na nas w kolejnym roku.


Jak widzicie, trochę zmieniłam szablon, żeby odświeżyć bloga. Bardzo podoba mi się myśl, że to coś w rodzaju przemycia twarzy, kiedy jest się zmęczonym – od razu robi się bardziej rześko. Co nie znaczy, że jestem pisaniem zmęczona, bynajmniej, mniejsza częstotliwość postów daje mi dużo czasu na odpoczywanie i wymyślanie kolejnych. Raczej chodzi mi o to, by wejść w nowy rok czysto i schludnie, a wydaje mi się, że na tych kosmetycznych zmianach wygląd bloga tylko zyskał. Plus, nie czarujmy się, ja po prostu lubię się grzebać w tych szablonach, krzycząc od czasu do czasu z frustracją „ale ja nie wiem, nie umiem tego zmienić, co robić?!”. Gdyby coś Wam nie działało, wyświetlało się dziwacznie albo zniknęło coś, co lubiliście, dawajcie znać, będziemy myśleć wspólnie, żeby wszystkim – a nie tylko mnie – było tutaj wygodnie.


Cudowne kartki z życzeniami w tym wpisie pochodzą z kolekcji niezawodnej Polony.


Rok 2017 ma kilka ciekawych literacko rocznic. Pierwszą mamy już w nazwie, wszak ma on być między innymi rokiem Josepha Conrada (160. rocznica urodzin), druga się w nazwie nie znalazła, ale jest przezacna i do tego podwójna: przypada nam bowiem 140. rocznica urodzin i 80. rocznica śmierci Bolesława Leśmiana. W związku z tym chciałabym w tym roku zajrzeć do którejś z powieści Conrada – do tej pory czytałam tylko „Jądro ciemności”, a w domu czekają zachwalane przez mojego Domownika „Nostromo” („wspaniała książka na wakacje, zakochasz się!”), „Zwierciadło morza” („to jest właściwie jak Star Trek”) oraz coś, do czego przymierzam się od dawien dawna, czyli „Lord Jim”. Którąś z nich chciałabym na pewno przeczytać. Natomiast, skoro Leśmiana oficjalne uczczenie ma cośkolwiek ominąć, chcę urządzić taki mini-rok Leśmianowski tutaj. Co miesiąc pojawi się więc jeden jego wiersz, który szczególnie lubię, wraz z wpisem o nim (bo skoro można pisać o powieściach i opowiadaniach, to czemu nie o pojedynczych wierszach?).

Na Good Reads ustaliłam sobie cel czterech książek w miesiącu, co wydaje mi się rozsądną liczbą i kto wie, może uda się ją nawet przeskoczyć? Zobaczymy! W końcu chodzi o to, żeby się dobrze bawić przy czytaniu, liczba jest sprawą ujemną (a jednak jakoś cieszy, chyba taka już natura takich Pyz, jak ja!). W tej liczbie na pewną znajdą się lektury z „Pikników z Klasyką”, spotykamy się na nich co miesiąc dwudziestego lub trzydziestego (w razie gdy spanikowana piszę do Tarniny, że absolutnie nie wyrobię się z lekturą). W tym roku wychodzi na to, że będziemy czytać w poszukiwaniu polskiej Jane Austen. Skusicie się na styczniową „Malwinę” Marii Wirtemberskiej? Do tego oczywiście Nabokoviada – kto wie, może już w tym roku uda nam się z Naią zdążyć, by dotrzeć do ostatniej powieści omawianej przez Nabokova, czyli „Ulissesa”? To dopiero wyzwanie! Bardzo jestem ciekawa, jak wyjdzie. No i pod koniec stycznia spotykamy się na pierwszej „Awanturze o książkę”, czyli wspólnej inicjatywie Marty z bloga Leżę i czytam i mojej – w głosowaniu pierwsza została wybrana „Lalka” i o Stachu Wokulskim będzie to zatem historia (i kłótnia, acz kulturalna). Na lato szykuję się znowu na poznanie lepiej twórczości jednego autora – a właściwie autorki. Szczegóły będą, jak już śniegi odtają, wrócą bociany i zazieleni się wkoło, ale już się cieszę, będzie na pewno intrygująco.


Żeby było trochę bardziej prusko.


Ale nie mogłam się oprzeć przed wyzwaniami czytelniczymi. Wiem, że nie wszyscy za nimi przepadają, a niektórzy może nawet prychają teraz lekceważąco („co ta Pyza, co te wyzwania! Jam duch wolny a niepodległy!”), ale co ja poradzę, mnie to jakoś rusza. Już na jesieni powinnam była zabrać się za czytanie Ursuli LeGuin, ale nie udało mi się, więc będę nadrabiała teraz. Spodziewajcie się zatem, że pojawią się notki dotyczące powieści wybranych do wyzwania przez Rusty. Skusiłam się również (ja! taki boidudek!) na wyzwanie dotyczące czytania klasyki grozy u Luki z Przestrzeni Tekstu. Nie, nie w każdym miesiącu dam radę (za bardzo się boję), ale część tej grozy bardzo mi odpowiada, więc motywacja się przyda.

Od końca grudnia można jeszcze obserwować moje książkowe przygody na Instagramie. Namiawiały mnie zwłaszcza Karo i AnnRK, no i w końcu zostałam namówiona, a teraz odkrywam w szufladach przeróżne różności, które można sfotografować obok i wokół książek oraz uczę się, jak używać kilku lamp biurkowych, żeby wszystko nie rzucało na siebie nawzajem cieni. Nie wiem, czy wychodzi, ale zabawa jest przednia. Nawet człowiek nie wie, co ma w szufladach, póki nie założy sobie konta na Instagramie – oto moja złota myśl na początek nowego roku.

Co do regularności pojawiania się wpisów – postaram się, by jeden, dwa, może trzy wpisy, w zależności od tempa czytania i czasu w świecie pozainternetowym, się tu co tydzień pojawiały, ale pewnie i tydzień bez notek się zdarzyć może. W każdym razie przedłużam moją przygodę z blogowaniem o czytaniu na rok kolejny. Niech będzie piękny, inspirujący, zaczytany. Niech wydarzy się w nim więcej radosnych rzeczy niż w roku ubiegłym (bo chociaż trzymam się na Pierogach tematów książkowych i okołoksiążkowych, to wszystko, co dzieje się poza nimi sprawia, że zastanawiam się, jak działa świat i jak my, ludzie, działamy w nim, i wcale nie jest mi wesoło), a Wam osobiście życzę, żeby się układało, żeby się czytało, żeby było dobrze.

Weź dokładkę!

21 komentarze

  1. Cieszę się, że pojawiłaś się na Instagramie, będę wierną obserwatorką :)

    Ja też nie mogłam oprzeć się czytelniczym wyzwaniom, chociaż zdecydowałam się na inne niż Ty. No i świętować będę niedoszły rok Zamenhofa, którego bardzo sobie cenię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Byłam przyzwyczajona do poprzedniego wyglądu, ale w takim wydaniu Pyza również wygląda uroczo :)

      Usuń
    2. Dziękuję, mam nadzieję, że nie minie mi radość z biegania z tymi lampkami i w ogóle ;-).

      O, rok Zamenhofa! To z racji zamiłowania do esperanto, jak mniemam? Czy są już jakieś pomysły, jak będziesz świętować? Dodam jako anegdotę, że znalazłam kiedyś w Czechach, w małym miasteczku, kamień wdzięczności właśnie dla Zamenhofa: dziękowali kuracjusze pewnego uzdrowiska, z różnych krajów, którzy dogadywali się, jak zakładam, właśnie w esperanto, i stąd wdzięczność :-).

      O, to się cieszę :-). Czasami trzeba coś pozmieniać, żeby rozruszać kości :-).

      Usuń
  2. Też jestem boidudkiem i przyznaję nawet bez wstydu, że nigdy w życiu żadnego horroru nie przeczytałam. Oglądałam, a jakże, ostatnio jakoś w wieku lat trzynastu i postanowiłam sobie wówczas święcie, że nigdy więcej tego grzechu nie popełnię, bo jednak lubię spokojnie spać. Ale trochę mnie te literackie horrory nęcą. Tak żeby chociaż spróbować. Może nie będzie aż tak strasznie - bez krzyków i ataków znienacka?

    "Lorda Jima" czytałam parę miesięcy temu, "Jądro ciemności" jakoś w liceum, więc postaram się nadrobić w tym roku "Nostromo" i "Tajnego agenta" - ciągle mi wyskakują na tych List Challenges, w które mnie podstępnie wkręciłaś ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo (nawet się kiedyś do tego przyznałam ;-)), ale potem odkryłam M.R. Jamesa. Bardzo, bardzo polecam, Hannah kiedyś nazwała jego opowiadania horrorami dla hobbitów i coś w tym jest (jako hobbicia natura potwierdzam). Zobacz sama wyzwanie Luki, myślę, że coś ciekawego mogłabyś tam dla siebie znaleźć (*szeptem* M.R. James!).

      Mam tak właśnie z "Lordem Jimem" :-P. Moja podstępność jest jak widać obosieczną bronią ;-).

      Usuń
  3. Świetne plany :D Zwłaszcza cieszy mnie pomysł z Leśmianem, bo jestem wielką fanką jego poezji i z przyjemnością odkryję co masz o nim do powiedzenia i jakie wiersze wybierzesz. Conrad też mnie nie ominie (właśnie mi wytłumaczyłaś, czemu niedawno natrafiłam na festiwal poświęcony jego twórczości!) choćby przez profesora od poetyki, który jest jego fanem i każe nam go interpretować :D A zajęcia z poetyki mamy w sali Conrada, wypełnionej różnymi wydaniami jego dzieł w różnych językach. Co prawda ,,Jądra ciemności" nie polubiłam, ale kto wie, czasami dopiero po drugim czy trzecim podejściu odkrywam jakąś książkę.
    To niesamowite, że ktoś chce z własnej woli czytać ,,Malwinę". Jestem do niej lekko uprzedzona, ponieważ muszę ją przeczytać do wtorku, co w niedzielę mimowolnie wywołuje stres i brak sympatii :D W każdym razie powodzenia w czytaniu, może odkryjecie coś niespodziewanego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem ciekawa :-). O, a sala wypełniona wydaniami Conrada brzmi bardzo inspirująco! To znaczy nie wiem, jak się w niej siedzi i słucha, ale czytanie o niej jest przyjemne ;-).

      No czasami wpadamy na takie pomysły ;-). Ale wiesz, czytanie na określony termin w sytuacji studyjno-wykładowej to inna rzecz niż czytanie z ciekawości -- myślę, że może to rzutować na odbiór. Ale zapraszamy serdecznie potem do dyskusji! :-)

      Usuń
  4. Na razie tylko trzy posty na instagramie, a już zapowiada się niezwykle interesująco i inspirująco. Będę Cię śledzić:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-)! Chociaż nadal kiedy ktoś zapowiada, że będzie mnie śledzić, czuję się nieswojo ;-).

      Usuń
  5. O, to bardzo udana zmiana, nagle tyle miejsca się zrobiło :) No i teksty w dalszym ciągu świetne! Trzymam kciuki za wszystkie noworoczne plany! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Też mam wrażenie, że jest przestronniej :-). Dziękuję (i wzajemnie)! No a co do planów, to jeśli chociaż część się uda, będzie o czym pisać :-).

      Usuń
  6. Ślicznie tu a Ciebie, w tym nowym, ale wciąż bardzo Pyzowym wystroju.
    Ogromnie Cię podziwiam za branie udziału w tylu wyzwaniach czytelniczych. Sama mam z nimi straszny problem--o czym zresztą już nieraz rozmawiałyśmy *patrzy oskarżycielsko na "W pustyni i w puszczy" :D *

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Trochę się bałam, bo zniknęły duże ilości brudnego różu, ale chyba jednak na korzyść. Czasami trzeba po prostu przewietrzyć, żeby zakasać rękawy i wrócić do pracy :-).

      Myślę, że dużo zależy od charakteru -- w tym roku postanowiłam spróbować brać udział w wyzwaniach bardzo oszczędnych, chodzi o kilka książek, z różnych, interesujących mnie gatunków-ish (ach, czemu my nie mamy w polszczyźnie takiej przydatnej końcówki ;-)?).

      *macha książką* Już jestem za porwaniem, wreszcie! Czekam na sceny z baobabem :-D.

      Usuń
    2. Na moim ekranie tło jest nadal brzoskwiniowo-przydymiono-różowe i bardzo Pyzowe. I approve :3

      -ish jest cudowną i bardzo przydatną końcówką. A co do wyzwań - ja po cichu dziękuję Bogom, że (poprzez drobne oszustwo) w tym roku wyrobiłam się z "read 50 books" na Goodreads. W 2015 poszło mi fatalnie (12!), więc teraz rozpiera mnie duma. Ciekawe czy w 2017 też mi się to uda :)

      Zazdrość! *myśli chwilę... zanosi książkę do toalety* Dobra! Teraz będę pamiętała, żeby ją czytać :D

      Usuń
    3. Czyli takie, jak miało być! Idealnie :-).

      Prawda? Bardzo ją lubię :-). Czasami są takie lata, w które czyta się mniej, przez splot najróżniejszych okoliczności i trudno na to coś poradzić -- tu nawet motywacja nie musi pomagać, bo jednak jak się nie da, to się nie da. Także piękny wynik w roku (już) ubiegłym i trzymam kciuki za powodzenie w tym :-).

      Super :-D!

      Usuń
  7. Bardzo podoba mi się nowy wygląd bloga! Odświeżyłaś, ale dalej to jest takie bardzo Twoje <3
    Podziwiam Cię za organizację, ale przede wszystkim, że plany zamieniasz w czyn. Też bym chciała posiadać tę super moc, szczególnie jeśli chodzi o książki, bo moja "kupka wstydu" rośnie i rośnie, a nowe pozycje kuszą i w końcu planowana kolejność czytania zamienia się w jeden wielki chaos.
    Ale kurczę "Ulissesa" to muszę przeczytać w tym roku!

    A jak weszłam na Twojego instagrama to byłam w szoku, bo Ty już od początku poczynasz tam sobie jak profesjonalistka! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :-)

      Przynajmniej część planów: wspólne czytanie bardzo pomaga, myślę, że przez część książek dużo trudniej byłoby mi się przedrzeć, gdyby nie taka motywacja (więc polecam! :-)). Planowana kolejność czytania to zawsze coś, co może ulec zmianie, trudno na to cokolwiek poradzić (trzeba by mieć chyba żelazną wolę ;-)). W razie czego zapraszamy na "Ulissesa" w ramach Nabokoviady :-)!

      *rumieni się* Dziękuję! Staram się, zobaczymy, jak będzie mi wychodzić dalej :-).

      Usuń
  8. Trzymam kciuki za realizację wszystkich planów (bez wyjątku!). "Przemycie twarzy" blogowi bardzo mi się podoba, zwłaszcza, iż wygląda jakbyś użyła kosmetyków z wyższej półki ;)

    Najbardziej podoba mi się dolny panel z Instagramem (nawet nie wiesz, jak cieszę się, że go założyłaś, bo i ja w tym minionym roku przepadłam na tymże portalu).

    Zatem w nowym roku szczęścia, czytelniczych zachwytów, literackich radości i tak troszkę egoistycznie (bo tęsknię za codziennymi notkami!) - więcej pierogów poproszę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :-) A poza tym: nie, moje grzebanie w HTML-u przypomina raczej stare, babcine sposoby ;-). Ale dobrze, że działa :-).

      No właśnie odkrywam jego uroki, podoba mi się! Zobaczymy, jak będzie szło dalej :-). W każdym razie cieszę się, że się wreszcie zdecydowałam.

      Dziękuję! Postaram się serwować coś co i rusz :-).

      Usuń
  9. Bardzo ładny szablon, Pyzuniu. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń