Ochy, achy i martwy osioł albo o „Podróży sentymentalnej” L. Sterne’a (Pikniki z Klasyką #26)

Ochy, achy i martwy osioł albo o „Podróży sentymentalnej” L. Sterne’a (Pikniki z Klasyką #26)



A czy wiecie, że to już dwa lata minęły od pierwszego Pikniku? I tak sobie już taki kawał czasu debatujemy nad różnymi, mniej lub bardziej zakurzonymi, klasykami, aż padło wreszcie na coś z głębin XVIII wieku. Jak było? Intrygująco, dziwnie i z poczuciem, że chyba jestem na to wszystko za młoda. Tak ze dwieście lat za młoda. Cokolwiek, przyznajcie, przyjemne odczucie.
Nadludzka Madzia Brzeska albo o „Emancypantkach” B. Prusa

Nadludzka Madzia Brzeska albo o „Emancypantkach” B. Prusa


Co będę dużo mówić: to taka powieść, w której widać, jak rozwija się pesymizm Prusa. Już o „Lalce” mówi się, że to powieść o upadku – a co dopiero powiedzieć o „Emancypantkach”, w których tak naprawdę nic się nikomu nie udaje? A równocześnie jest to powieść nierówna, niekiedy doskonała, innym razem sprawiająca wrażenie niedbałej, wtórnej, jakby sam autor złościł się, że musi ją jeszcze pisać.
Ania w otchłani rozpaczy albo o serialu „Anne with an e” (2017)

Ania w otchłani rozpaczy albo o serialu „Anne with an e” (2017)


Rzadko, bo rzadko piszę o ekranizacjach lub dziełach powstałych na podstawie książek – ale czasem mi się zdarza. A już w przypadku reinterpretowania dzieła bardzo klasycznego aż szkoda mi było nie zabrać głosu, więc dzisiaj kilka słów o nowym serialu dystrybuowanym przez Netflix, czyli o „Anne with an e”, luźno bazującym na „Ani z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery.
Gore! Albo o horrorach ogniowych Stefana Grabińskiego

Gore! Albo o horrorach ogniowych Stefana Grabińskiego

 
Jak już zapewne zauważyliście, mam tendencję do pochłaniania twórczości autorów, którzy mi się spodobali, za jednym zamachem, więc idąc za ciosem postanowiłam poeksplorować inną, zasadniczo spójną, gałąź twórczości polskiego mistrza horroru, czyli opowiadania związane w jakiś sposób z ogniem.
Strzeż się pociągu! Albo o horrorach kolejowych Stefana Grabińskiego

Strzeż się pociągu! Albo o horrorach kolejowych Stefana Grabińskiego


Nie wiem, czy kojarzycie, ale na dworcach – czy to poważnych, dużych dworzyszczach, przez które dziennie przelatują setki pociągów, czy małych zapomnianych stacyjkach w środku niczego, czy na dworcach kolejek podmiejskich – można napotkać przy torach znak z napisem „Strzeż się pociągu!”. Zawsze wywoływał mój uśmiech, bo jak to, taka zbędna personifikacja pociągu? Ale opowiadania Stefana Grabińskiego zwróciły mi uwagę, że wcale nie taka zbędna.